poniedziałek, 18 listopada 2013


Rozdział 2

Wróciłam do domu i od razu poszłam się wykąpać. Zdziwiło mnie, że taty nie ma w domu. Ciekawe gdzie jest? Umyłam się, ubrałam i wrzuciłam rzeczy do prania. Tata wrócił ok 20:00.
-Hej gdzie byłeś?-przywitałam się z nim.
-cześć córciu. A byłem za miastem i mam dla ciebie niespodziankę.
-super to ja zrobię herbaty a ty mi wszystko opowiesz-powiedziałam z entuzjazmem
-No więc, jesteś już duża i niedługo skończysz 18 lat.
-Tak?
-Myślę, że mogłabyś zamieszkać sama. Jeśli tylko chcesz
-Tak! Na prawdę?! Kocham cię-powiedziałam i rzuciłam mu się na szyję.
-Tylko pod jednym warunkiem- i jakby cały czar prysł. Czy zawsze muszą być jakieś ,,ale” ?
-Jaki to warunek?-spytałam bez cienia entuzjazmu.
-Będziesz mieć współlokatora i musisz mnie przynajmniej raz w miesiącu odwiedzać.-powiedział tata z uśmiechem na twarzy.
-Współlokatora?! Chociaż z 2 strony  nudno tak samemu. Z kimś będzie weselej i ciekawiej .No i oczywiście ,że będę do ciebie przyjeżdżać nawet częściej niż raz w tygodniu. –powiedziałam z ulgą. Może ten współlokator okaże się jakimś przystojnym brunetem.
-No, to się cieszę kochanie będziesz mogła zobaczyć  mieszkanie  już jutro a wprowadzić się będziesz mogła za tydzień.
-dzięki tato! Jesteś najlepszy!-powiedziałam przytulając się do taty. Po tych wszystkich niespodziankach byłam strasznie zmęczona . Poszłam szybko pod prysznic, ubrałam się w pidżamę i udałam się do swojego ciepłego łóżka. Byłam podekscytowana jutrzejszym dniem ale jakoś szybko udało mi się zasnąć.
*następny dzień*

Wstałam z samego rana czyli jak na mnie to ok 10..30. Na początku zapomniałam o nowym mieszkaniu dopiero gdy umyta i ubrana zeszłam na dół zobaczyłam karteczkę na lodówce od taty,, Pamiętaj o mieszkaniu. Na odwrocie masz adres, a klucze są na szafce w salonie. Będę ok 20 kocham cię tata. PS. Naleśniki masz w lodówce. :*” Po przeczytaniu liścika uśmiechnęłam się sama do siebie a moje serce zabiło szybciej na myśl że dziś zobaczę moje nowe mieszkanie. Postanowiłam ,że pojadę tam ok 15. Tak  nie za późno i nie za wcześnie. Po zjedzeniu śniadania. Usiadłam przed telewizorem. Włączyłam jakiś program muzyczny i oglądałam jak ludzie  robią debilne rzeczy dla kasy. To się chyba nazywało ,,Fear factor”. Nawet niezły show. Nim się obejrzałam była już 14:30. Wzięłam najpotrzebniejsze rzeczy , czyli telefon i karteczkę z adresem i wyszłam z domu. Nie miałam samochodu więc pojechałam autobusem na szczęście nie było to daleko a na autobus czekałam tylko z 10 min. Po 5 przystankach znalazłam się przed duuużym bliźniakiem. Weszłam przez  otwartą furtkę i pierwsze co zobaczyłam to wejście do garażu a na wprost zza domu było widać kawałek pięknego, zadbanego trawnika. Skierowałam się do drzwi wejściowych. Serce waliło mi jak oszalałe. Włożyłam klucz do dziurki i z zamkniętymi oczami przekręciłam do siebie. Powoli otworzyłam drzwi. Moim oczom ukazał się boski widok. To nie było mieszkanie to był normalny dom. Pierwsze co mi się rzuciło w oczy o ogromny salon z wyjściem na taras połączony z kuchnią. Zdjęłam buty i ruszyłam dalej. Na dole nic więcej nie było, dosłownie. Dom nie był pomalowany ani umeblowany co mnie trochę zmartwiło. Ruszyłam po schodach, które stały przy samym wejściu, na góre. Gdy doczłapałam się piętro wyżej zobaczyłam, również nie umalowany, korytarz ciągnący się w poprzek. Na wprost mnie była ładnie urządzona łazienka. Obok były 2 kompletnie puste pomieszczenia.  Po drugiej stronie również. Na końcu korytarza znajdowała się wielka garderoba a na drugim końcu kolejna łazienka. Po obejrzeniu całego domu i przemyśleniu gdzie co będzie stało, ruszyłam w stronę wyjścia. Zadowolona wróciłam do domu. Po drodze wpadłam jeszcze do kawiarni po ciastko i małą kawę.  Podsumowując do domu wróciłam do domu prawie równo z tatą. Opowiedziałam mu o tym co widziałam i jaką mam wizje. Potem zamknęłam się w pokoju, puściłam muzykę i zaczęłam tańczyć. Gdy usłyszałam pierwszy dźwięk zapomniałam o wszystkim. Cała pogrążyłam się w tańcu. Skończyłam tańczyć gdy przemyślałam sobie sprawę z Louisem. Może trener miał racje. Nie pozwolę, żebyśmy przegrali  przez takiego głąba jak Louis. No i jeszcze sprawa baletu. Po raz pierwszy tańcząc przypominałam sobie o problemach a nie o nich zapominałam. Po 22 wyłączyłam muzykę i poszłam się umyć. Zjadłam jeszcze jakąś kolacje i położyłam się spać w oczekiwaniu na przyszły tydzień. 
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i nareszcie po długiej nieobecności jest 2 rozdział. Mam nadzieję, że ten też wam się spodoba. :* Jakoś nie sprawdza się 5kom=next więc jak będę miała wene to napiszę kolejny rozdział.To nie znaczy, że nie macie komentować. Piszcie jak wa się podobało. <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz