poniedziałek, 24 lutego 2014

#1 Harry

Powoli otworzyłam oczy i jedyne co widziałam przed sobą to mały promyczek światła , który wpadał z nikąd. Strasznie mnie bolała głowa , a jedyne co pamiętam to bar , światła , bardzo głośna muzyka i alkohol. No to przynajmniej wyjaśnia parę spraw. Nie, co ja gadam to nic nie wyjaśnia! Leżałam tak ,a raczej siedziałam, przez kilka minut. Już zdążyłam się nawet przyzwyczaić do egipskich ciemności panujących w pomieszczeniu. No właśnie. Gdzie ja tak w ogóle jestem? Mam związane ręce ,a nogi przywiązane do nóżek krzesła. Jakoś się nje , choć w moim przypadku to nie jest dziwne.  Próbowałam się uwolnić , ale liny była za mocno związane. Po ok godzinie usłyszałam kroki i dzwięk otwierających się  mega ciężkich drzwi. Do pomieszczenia wpadło wiele światła , która mnie oślepiło na jakiś czas . Gdy lekko otworzyłam oczy zobaczyłam przed sobą chłopaka. Na oko miał gdzieś z 21 lat. Patrzył się na mnie przeczesując palcami swoje dosyć gęste szatynowe włosy. Nie powiem był przystojny .  Rozejrzałam sie po pokoju , w którym się znajdowałam. Czułam sie jak w psychiatryku. Białe ściany , kraty w oknach i żelazne drzwi. No rozumiem , że na imprezie troche przegiełam , ale żeby aż psychiatra?!
-No proszę. Nasza śpiąca królewna się obudziła. - powiedział chłopak męskim i ochrypniętym głosem . 
-Czego chcesz?- zapytałam na razie miło.
-Spokojnie. Nie interesuj się tak. Jestem Harry i mam cię pilnować - nawet na mnie nie patrzył gdy mówił. Chodził po całym pokoju i oglądał wszystko dokładnie. Jakbym czegoś przypadkiem nie schowała. Tak to w sumie byłoby logiczne gdyby nie to , że byłam od samego początku przywiązana do krzesła! 
-Jak mam sie nie interesować?! Siedze w pokoju rodem ze szpitala psychiatrycznego i to jeszcze przywiązana do krzesła i mam sie nie interesować?- zaczęłam sie robić nie miła , ale dałam panu pięknisiowi jescze jedną szansę.
-Słuchaj mała. Ja i tak nie wiem za dużo. Jestem tu tylko bo mi płacą . Więc zamknij tą swoją śliczną buźkę na kłódkę i nie denerwuj mnie więcej. - Harry przykucną i spojrzał mi w oczy jakby mówił do ośmolatki. Po jego słowach chciałam mu napluć na twarz , ale nie będę się poniżać. Kolejna godzina spędzona w ciszy. Za każdym razem gdy choć trochę się szarpnęłam on patrzył na mnie tymi swoimi zielonymi oczami jakby próbował powiedzieć " Oj mała i tak sie nie uwolnisz" oczywiście miałam go gdzieś i dalej próbowałam. Niestety , nic nie działało. Mijała druga godzina a szatyn już chyba odpóścił wgapianie sie na mnie i po prostu położył się na łóżku obok krzesła na którym siedziałam. Zapalił sobie papierosa i od czasu do czasu wypuszczał dym z ust w stronę krat w oknach. Patrzyłam sie na niego z ustęskieniem. Tak dawno nie paliłam. Próbowałam rzucić , ale to nie takie proste. Gdy zielonooki kierował wzrok na mnie szybko odwracałam glowę w stronę ściany , albo wbijałam wzrok w podłogę. 
-Nie gap sie tak na mnie. - wreszcie po 3 godzinach ciszy zabrał głos . Przy okazji wypuszczając dym prosto w moją twarz.  Próbowałam odwócić głowę i nie wciągać go , ale nie umiałam. Gdy tyko poczułam woń papierosa od razu ogarnęł mnie ten błogi spokój. Przypomniał mi sie mój pierwszy raz gdy przyjaciółka dała mi bucha. Oczywiście zaczęłam sie duzić i kaszleć , ale coś kazało mi spróbować jeszcze raz. Potem wymykałam sie z nią do lasu . I tak sie zaczęło . Wreszcie mama mnie przyłapała. Nie była zła ,ale powiedziała , że mam chociaż spróbować rzucić to świństwo. Moja natura wzięła górę i zaczęłam się wydzierać na maę , że nigdy nie przestanę . Skończyło sie wyprowadzką do taty . On pozwał mi na prawie wszystko . U niego mogłam pić i palić ile chce. Nie pozwalał mi tylko ćpać , ale mnie naet do tego nie ciągnęło. Po paru tygodniach poznałam chłopaka. Niall to blodndyn o złotym sercu. Pochodził z bogatej rodziny , ale nie przeszkadzało mu to  skąd jestem . Odmienił moje życie . To właśnie dzięki niemu postanowiłam rzucić ten zgubny nałóg. Niestety nic nie trwa wiecznie. Przez okrógłe 2 lata moje życie było jak z bajki . Może nie byłam do końca księżniczką , ale miałam swojego ksiącia. Po tym czasie znów wróciłam na ziemie. I z nieba jakim był on trafiłam prosto do piekła. Pokłóciłam sie z nim . Poszłam na impreze. Za dużo wypiłam. Trafiłam do łazienki z jakimś gościem . Byłam tak pijana , że nie umiałam ustać. Pijana i wściekła na Nialla dałam dupy temu facetowi. Niall by sie o tym nie dowiedział gdyby nie to , że nagrałam całą tę akcje i wysłałam mu w wiadomości . Próbowałam później przepraszać , ale na darmo . Po prostu go straciłam. Bez mojego ksiącia wróciłam do papierosów. Dobre jest chociaż to  , że zaczęłam uważać z alkoholem na imprezach . Aż do wczoraj. Kompletnie nie pamietam co sie stało. Na te wszystkie wspomniena w oku zakręciła mi sie samotna łza , ale nie pozwoliłam jej spaść na moje spodnie. 
- Jak masz na imie? - moje rozmyślania przerwał głos chłopaka , który właśnie gasił papierosa. W duchu mu podziękowałam. Jeszcze trochę i normalnie rzuciłabym sie na niego. 
-No proszę . Pilnuje i nawet nie wie kogo . - powiedziałam złośliwie. - Mam na imie Lisa - zabije moją matke za to imie. Ono komplenie do mnie nei pasuje. Przyjaciele mówią mi Foxy i nikt nie używa mojego prawdziwego imienia ,ale i tak go nienawidze . 
-Hmm. Lisa . Słodkie imie dla słodkiej i niewinnej dziewczyny. - jego twarz znajdowała sie milimetry od mojej. Za tą słodką dziewczynkę chciałam go strzelić z główki, ale sie powstrzymałam. - Ty na serio nie wiesz kogo pilnujesz co? Nic ci o mnie nie powiedzieli. Zresztą pewnie i tak nic nie wiedzą . - drugie zdanie powiedziałam bardziej do siebie. 
-Skoro nic nie wiem to mi opowiedz. Spędzimy ze sobą jeszcze sporo czasu , więc chce coś o tobie wiedzieć. - jaki on stał sie nagle miły. Ja tyko odwórciłam głowe , żeby sie na niego nie zbełtać. 
- A rozwiążesz mi chociaż ręcę? No pomyśl jestem od ciebie młodsza i mniejsza. Na pewno nie dałabym ci rady. O ucieczce też nie ma mowy. Wszystko jest tu zamknięte. - powiedziałam słodkim głosikiem , ale nie przesadnie słodkim. Chłopak po chwili zastanowienia zabrał sie do odwiązywania mi nóg. Po chwili mogłam już nornalnie stanąć obok krzesła. Przez pierwsze chwile chciałam go pobić i pokazać na co stać tę małą dziewczynkę  , ale oprócz potrzeby pokazania kto jest silniejszy nie miało to sensu bo Harry nie miał ze sobąkluczy do pomieszczenia a ja nie widziałam innej drogi ucieczki jak drzwi. Po za tym . Jakby mój strażnik zostałby ranny na 100% przysłaliby kogoś więszego i silniejszego niż on. A takiemu już mogłabym nie dać rady . Po małej rozgrzewce i rozluźnieniu się położyłam sie na łóżku . I gapiłam się bez słowa w sufit. 
-To powiesz coś o sobie? - znów ciszę przerwał głos szatyna. Tym razem nie byłam z tego zadowolona. 
-A co chcesz wiedzieć? - zapytałam nie odrywając oczu od bieli sufitu . 
-No skąd jesteś? Ile masz lat? Masz chłopaka? i takie tam . - powiedział siadając koło mnie. 
- No więc jestem z Londynu i niech to ci na razie starczy . Mam 18 lat i nie mam chłopaka. A co do takie tam to żądam konkretów. - odpowiedziałam praktycznie na jednym tchu. - Teraz ty dawaj coś o sobie. - dopowiedziałam biorąc oddech.
-No to jestem Harry Styles. Pochodze z Londynu i niech to ci na razie starczy . Nie ma dziewczyny . I mam 20 lat.- jego głos roznosił się po całym pomieszczeniu . Nie miałam do niego więcej pytań. W sumie to w ogólnie nie obchodziło mnie jego życie.- Opowiedz mi coś jeszcze o sobie Liso . - po chwili błogiej ciszy on znowu sie odezwał. 
- Błagam nie mów tak do mnie. Nikt nie nazywał mnie Lisa od 6 roku życia. - powiedziałam podnosząc sie na łokciach i patrząc na chłopaka błagalnym wzrokiem . - Nazywają mnie Foxy - dopowiedziałam , żeby uniknąć jakich kolwiek pytań. 
-Dlaczego Foxy? - nie udało się . Czy ten człowiek nie umie sie zamknąć? Niech wsadzi sobie papierosa w gębę i sterczy nic nie mówiąc przy oknie. 
-W sumie nie wiem. Jakoś tak.  Od lisa . No wiesz Fox a ja jestem Foxy . - wytłumaczyłam mu na wszelki wyadek jakby nie zrozumiał słów "Nie wiem" . - yyy . Masz jeszcze papierosa? - w końcu musiałam sie o to zapytać , a pewnie dłużej bym niewytrzymała . 
- Ta. Mam. A ty co palisz? - nie. Tak sie pytam. Debil. Może i ma 20 lat , ale mózg jak 12 latek . 
- No . Od jakiegoś 15 roku życia. Dasz jednego? - już sobie odpóściłam kąśliwe komentarze . 
-Jasne , ale pal przy oknie bo w zasadzie to tu nie wolno . - powiedział Harry i wręczył mi papierosa i zapalniczkę. Gry tylko włożyłam go do ust  i pierwszy raz się zaciągnęłam o niczym inym nie marzyłam. Po 4 buchu rozluźniłam sie już maksymalnie . Przez kolejne kilka godzin gadałam z moim strażnikiem od siedmiu boleści na różne tematy . Od błachych takich jak dlaczego ludzie sie zabijają i skąd jesteśmy ? Po poważniejsze tamaty . Opowiedziałam mu dlaczego pale , a on mi . W sumie mamy wiele wspólnego. On mieszka a raczej mieszkał z ojcem i ja. Jego matka zostawiła ich gdy chłopak skończył 2 latka. Moja wywaliła mnie z domu . Nie chciał tylko powiedzieć mi gdzie tak właściwie jestem . Nie wiem ile tak siedzieliśmy. Straciłam rachubę czasu. Leżeliśmy i gadaliśmy. Nie byłam senna , choć pewnie dochodziła 12 w nocy. Za oknami było ciemno , ale żadne z nas nie miało zegarka. To nawet fajnie. Tak komletnie nie wiedzieć która godzina . Nagle usłyszeliśmy dzwięk otwierających się drzwi . Harry szybko wstał z łóżka i stanął przy ścianie praktycznie na baczność. Ja zagasiłam papierosa i usiadłam na krześle . Do sali wszedł jakiś mężczysna. Mial około 40 lat . Może mniej. Popatrzył na Harrego później na mnie i przeleciał wzrokiem po całej sali. Aż dziwne , że nie wyczół papierosów. Po zeskanowaniu całego pomieszczenia podszedł do mnie i bez słowa zabrał . Wychodząc dał znać loczkowi , że ma iść za nami . Szliśmy przez  strasznie długi oświetlony korytarz . Żadne z nas nie powiedziało słowa. Po dość długiej wędrówce doszliśmy do ogromnej sali , która przypominała średniowieczną salę tronową. Tylko za miast czerwonego pięknego dywanu był brudny , szary beton . Na ścianach widniały poroża różnych zwierząt oraz portrety jakiś uczonych , których kompletnie nie kojarzyłam . Mimo pomurej sceneri i goryla trzymającego mnie za ramię nie bałam się . Wręcz przeciwnie. Czułam ciekawość i dziwną śmiałość . Nigdy sie tak jeszcze nie czułam . Facet , który mnie gdzieś eskotrował kazał mi ,bezgłośnie oczywiście ,spojrzeć  w górę. Zobaczyłam tam kilka osób stojących na balkonie . Między nimi a nami była szyba .   Cała nasza trójka patrzyła się na osoby stojące na górze. Było tam mnóstwo uzbrojonych facetów ubranych na czarno. Oprócz nich patrzył się na nas zamyśliny chłopak w wieku Harrego . Miał krótkie czarne włosy postawione na żel. Był ubrany w czarne rurki lekko opuszczone w kroku do tego zwykla biała bluzka i czarna skórzana kurtka. Taki typowy "badboy"  . Po długm wpatrywaniu się głównie we mnie pokazał palcem , że mamy iść do góry . Goryl z eskorty przytaknął i szarpnął mnie do przodu . Po 5 min byliśmy na balkonie. 
- No witam cię Foxy . - przywitał się tajemniczy chłopak. Skąd on zna moje imie? - Proszę usiądź sobie. - mówił spokojnie i z uśmiechem. Usiadłam na wskazanym przez niego skórzanym fotelu . - Może szampana? - zapytał  podając mi kieliszek . 
-Nie dziękuje. Nie piję. - dpowiedziałam , a chłopak odstawił go na mały szklany stolik . - Po co mnie hmm porwałeś? I skąd mnie znasz? - przeszłam do konketów. Nie dam się omamić tym jego śnieżno- białym uśmiechem . 
- Nie porwałem cię. Znaczy tak można to nazwać , ale mam dla ciebie propozycję nie do odrzucenia . -powiedział brunet biorąc łyk szampana . 
-A mogę chociaż wiedzieć jak się nazywasz? - zapytałam zakładając nogę na nogę. 
- A no tak. Gdzie moje maniery . Mam na imię Zayn .Zayn Malik .  - Twoje maniery? Wyszły prze naszym spodkaniem i jeszcze ich nie ma. " Bad boy" okazał się przez kilka sekund dżentelmenem . Wstał i pocałował moją dłoń , którą nie chętnie mu podałam . Jego imie i nazwisko coś mi mówiło , ale nie mogłam skojarzyć skąd . 
-Dobra . To i tak mało mi mówi , ale zawsze coś. A jaką masz da mnie propozycje ? - zapytałam szczerze zaciekawiona . 
-Foxy . Jesteś silną psychicznie jak i fizycznie dziewczyną . Ja na razie chcę podbudować twoją siłę. Będziesz uczęszczala na treningi . Twojemu ojcu wysłaliśmy list , że dostałaś się do specjalnej szkoły , więc mamy pewność , że nie będziemy mieli kłopotów . Dostaniesz inny pokój.  Wygodniejszy i większy . Później pójdziesz z Harrym na zakupy . Kupimy ci  telefon oraz załatwimy nowy numer . Sama wybierzesz sobie nowe ubrania i buty . Cena nie gra roli. Możesz wydać tyle ile będziesz chciała , ale tylko na potrzebne rzeczy . Kiedy już poczujesz siętutaj swobodnie zaczniesz traningi . - opowiadał Zayn ze spokojem co chwilę podpijając szampana. Nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam. On chce , żebym tu mieszkała? Chyba śni. I jeszcze jakieś treningi o co mu chodzi?
- A co jeśli odmówie? - powiedział przed tem , że to propozycja nie do odrzucenia , ale ja lubie ryzykować. Mulat na moje pytanie spojrzał sie na mnie jakby się tego spodziewał. 
-Eeeh Foxy . I to mi się w tobie podoba. Bunt . Lubie niegrzeczne dziewczynki- mówiąc to w miedzy czasie dopił szampana. Czy tylko ja widzę w tym 2 zdaniu podtekst seksualny? - ja pytam serio. Nie ma opcji , że tu zostanę! - prawie krzyknęłam na niego. Jednak Zayn miał coś w sobie co sprawiało , że bałam się zbuntować całkowicie. 
-Już mówiłem. Nie przyjmuję odmowy - Miałam wrażenie , że Malik  rozbierał mnie wzrokiem . - Wiem , że polubiłaś Stylesa, ale jeśli tylko go poproszę może ci zrobić wielką krzywdę. Gdy będziesz sie za bardzo buntować przestanę być miły . Jasne? - Mimowolnie spojrzałam w stronę Harrego z lekkim przerażeniem w oczach. On nie potrafił na mnie spojrzeć . Nie wiedziałam czy Zayn rządał odpowiedzi więc na wszelki wypadek po prostu przytaknęłam. Im dłużej przebywałam w jego towarzystwie tym bardziej się bałam. - Dobrze. Możesz już iść . Jest późno. Harry zaprowadź ją do nowego pokoju . Maszą pilnować , tylko nie tak jak wcześniej. Pamietaj , że tu wszędzie są kamery . - No tego to się spodziewałam. Chciałam się zapytać czy mogę palić , ale strach mi nie pozwolił.  - Foxy. Możesz palić tylko przy oknie - Czy Zayn czyta w myślach ? No teraz to sie nieźle przestraszyłam. 
-Chodź pokażę ci pokój - powiedział Harry łapiąc mnie za rękę. Gdy poczułam ciepło jego dłoni przeszedł mnie przyjemny dreszcz , którego dawno nie było. Ostatnio się tak czułam przy Niall'u... O nie! To nie może być. Nie na pewno nie . To tylko głupie złudzenie. - No to tu. - nawet nie zauważyłam kiedy przeszliśmy przez dość długie kręte korytarze . Stałam przy drewnianych drzwiach . Popatrzyłam na zielone oczy Stylesa prosząc o naciśnięcie klamki . Harry zrozumiał mnie bez słów i wpóścił do pokoju. Gdy przekroczyłam próg nie mogłam uwierzyć władnym oczom. Stałam właśnie w nowoczesnym  , wymarzonym pokoju .  Zachwycałabym się nim jeszcze długo , ale byłam strasznie zmęczona. Poprosiłam Harrego by poczekał. W szufladach miałam parę ciuchów. Nie wiem skąd znali mój rozmiar , ale oni chyba wiedzą o mnie wszystko . Szybko poszłam się wykąpać . Po ciepłym relaksującym prysznicu ,ubrałam się w piżamę i wyszłam z łazienki. Gdy chowałam ciuchy do szuflady i przeglądalam się w lustrze czułam na sobie wzrok Harrego.
-yyym nie wiem co oni chcą ze mną zrobić i po co mam chodzić na te treningi i w ogóle nie wiem po co tu jestem , ale dziękuje ci. - przerwałam ciszę podchodząc do Stylesa. 
-Ja cie tylko pilnuję. Nie musisz dziękować - udawał , że go to nie obchodzi . Nie chciałam się z nim przekomarzać ,więc rzuciłam krótkie dobanoc i ruszyłam w stronę łóżka. Nagle poczułam jak ktoś łapie mnie za nadgarstek .  To był loczek. Odwrócił mnie i przyciągnął do siebie. Chciałam się wyrwać , ale zatonęłam w jego zielonych tęczówkach. Ogarnęlam się gdy Harry zaczął mnie całować. Odepchnęłam go od siebie i jeszcze sie trochę cofnęłam . 
-Co ty robisz? - zapytałam chociaż nie wiem czy chcę znać na to pytanie odpowiedź.
-Przepraszam nie powinienem był. Dobra noc.- szybko odpowiedział Harry a jego policzki pokryły się słodkim rumieńcem. Stałam tam jeszcze przez chwile. Później podeszłam do niego pocałowałam czule , rzyczyłam kolorowych snów i nie czekając na jakąkolwiek reakcję weszłam pod ciepłą pościel. 
-----------------------------------------------------------------------------------------------

niedziela, 23 lutego 2014

#odkładanie na później

Kil­ka­set lat te­mu, Ben­ja­min Fran­klin podzielił się ze światem sek­re­tem swo­jego suk­ce­su. Nig­dy nie zos­ta­wiaj na jut­ro, co masz zro­bić dzi­siaj, po­wie­dział. To człowiek, który wy­nalazł elek­tryczność. Wy­dawałoby się, że więcej ludzi posłucha je­go rad. Nie wiem, dlacze­go odkłada­my rzeczy na później, ale gdy­bym miała zga­dywać, to chy­ba po­wie­działabym, że ma to wiele wspólne­go ze strachem. Strachem przed po­rażką, strachem przed od­rzu­ceniem, cza­sami po pros­tu ze strachem przed po­dej­mo­waniem de­cyz­ji, bo co jeśli się my­lisz? Co jeśli po­pełniasz błąd, które­go nie nap­ra­wisz? [...] Kto ra­no wsta­je, te­mu pan Bóg da­je? Działanie w od­po­wied­nim cza­sie zao­szczędzi kłopotów na przyszłość. Kuj żela­zo, póki gorące. Możemy uda­wać, że nam te­go nie mówiono, ale wszys­cy słysze­liśmy przysłowia, fi­lozofów, dziadków, os­trze­gających nas przed mar­no­waniem cza­su, słysze­liśmy cho­ler­nych poetów na­kazujących nam chwy­tać dzień. Jed­nak cza­sami mu­simy prze­konać się na włas­nej skórze. Mu­simy po­pełniać włas­ne błędy. Mu­simy sa­mi się na nich uczyć. Mu­simy zmiatać dzi­siej­szą możli­wość pod jut­rzej­szy dy­wan, dopóki już więcej tam nie zmieści­my. Dopóki wreszcie nie zro­zumiemy, co Ben­ja­min Fran­klin nap­rawdę miał na myśli. Że pew­ność jest lep­sza od niepew­ności, że ja­wa jest lep­sza niż sen, i że na­wet naj­większa po­rażka, na­wet naj­gor­sza, jest sto ra­zy lep­sza od za­nie­cha­nia próby. - Ktoś mądry . 

#Chłopak ze snu

Siedziała w swoim małym świecie pod schodami . Patrzyła sie tęo w ścianę i myślała . W jej głowie tłoczyło się wiele myśli , które nigdy nie ujrzą światła dzienego . Po paru minutach przesiedzonych w kompletnej ciszy wyszła .  Mama sie pytała gdzie idzie - nie odpowiedziała jej. Po prostu zatrzasnęła za sobą drzwi . Szła przed siebie . Jej nogi prowadziły ją do niego . Ona przez całą drogę była nieobecna duchem . Dopiero gdy stanęła przed jego drzwiami wiedziała gdzie w ogóle jest . Zapukała . On otworzył . Nie wiedział kto do niego przyszedł . Kojarzył ją ze szkoły , ale nawet nie znał jej imienia . Stał i przyglądał się  . Już miał zapytać co one tu robi , ale dziewczyna go pocałowała . Potem tylko odwróciła się na pięcie i ze łzami w oczach wróciła do domu . Znowu siedziała w swoim małym świecie pod schodami. Nagle ktoś zapukał . Myślała , że to mam i otworzyła małe drzwiczki . Zobaczyła chłopaka , do którego poszła . Uśmiechał sie i miał czerwone policzki .
- Nie wiem kim jesteś , ale cię kocham - powiedział i oddał pocałunek . Tym razem ona była zdziwiona , ale nie przejmowała sie tym . Wpóściła chłopaka do swojego świata , zamknęła drzwiczki i wtuliła się w jego tors . Nigdy nie czuła się bardziej szczęśliwa i bezpieczna niż w tej chwili .
A potem zobaczyła strumień światła i usłyszała budzik . Nie była zdziwiona , że to był sen . Bardziej dziwił ją fakt , że leży koło niej chłoak z tego snu .
 -------------------------------------------------------------------------------------------------
Gdyby sny były prawdą . Moje życie byłoby baardzo dziwne.

sobota, 22 lutego 2014

#Teenege dirtbag

To jest piosenka , w której się zakochałam gdy pierwszy raz zobaczyłam "This is us" . < dla nie ogarniętych to jest film o 1D> Nie wiem dlaczego tak bardzo mi sie podoba , ale jąkocham. To miłość od pierwszego usłyszenia <3
Po onfielsku :
Harry:
Her name is Noel
I have a dream about her
She rings my bell
I got gym class in half an hour
Oh how she rocks
In Keds and tube socks
But she doesn't know who I am
And she doesn't give a damn about me

All:
Cause I'm just a teenage dirtbag, baby
I'm just a teenage dirtbag, baby
Listen to Iron Maiden baby with me

Niall:
Her boyfriend's a dick
He brings a gun to school
And he'd simply kick
My ass if he knew the truth
He lives on my block
And he drives an Iroc
But he doesn't know who I am
And he doesn't give a damn about me

All:
Cause I'm just a teenage dirtbag, baby
I'm just a teenage dirtbag, baby
Listen to Iron Maiden baby with me

Zayn:
Oh yeah dirtbag, no she doesn't know what she's missin'
Oh yeah dirtbag, no she doesn't know what she's missin'

Louis:
Man I feel like mold
It's prom night and I am lonely
Low and behold
She's walking over to me
This must be fake
My lips starts to shake
How does she know who I am?
And why does she give a damn about me?

Liam:
I've got two tickets to Iron Maiden, baby
Come with me Friday, don't say maybe
I'm just a teenage dirtbag baby like you

All:
Oh yeah dirtbag, no she doesn't know what she's missin'
Oh yeah dirtbag, no she doesn't know what she's missin'


Po polsku : 
HARRY:
Nazywa się Noel
Mam o niej sny
Przypomina sobie
Miałem w-f pół godziny
Och jak ona daje czadu
W tenisówkach i podkolanówkach
Ale ona nie wie kim jestem
I ma mnie w dupie

WSZYSCY:
Bo jestem tylko nastoletnim frajerem, skarbie
Jestem tylko nastoletnim frajerem, skarbie
Posłuchaj ze mną Iron Maiden, skarbie

NIALL:
Jej facet to kuta
I nosi broń do szkoły.
I po prostu skopałby
Mi dupę, gdyby wiedział prawdę
Mieszka w moim bloku
I jeździ Irokiem
I nie wie, kim jestem
I ma mnie w dupie

WSZYSCY:
Bo jestem tylko nastoletnim frajerem, skarbie
Jestem tylko nastoletnim frajerem, skarbie
Posłuchaj ze mną Iron Maiden, skarbie

ZAYN:
O tak, frajerem, nie, ona nawet nie wie co traci
O tak, frajerem, nie, ona nawet nie wie co traci

LOUIS:
Stary, czuję się jak pleśń
Jest wieczorny bal a ja jestem samotny
Sam i opuszczony
Ona idzie w moją stronę
To nie może być prawda
Moje usta zaczynają drżeć
Skąd ona wie kim jestem?
Czemu nie ma mnie w dupie?

LIAM:
Mam dwa bilety na Iron Maiden, skarbie
Chodź ze mną w piątek, nie mów może
Jestem tylko nastoletną frajerką jak ty

WSZYSCY:
O tak, frajerem nie, ona nawet nie wie co traci
O tak, frajerem nie, ona nawet nie wie co traci

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                

środa, 19 lutego 2014

Ogłoszenia parafialne

Byłam dzisiaj na komedi polskiej . "Wkręceni" . Myślałam , że jeśli to polska komedia i do tego romantyczna to będzie gówniana , ale sie myliłam . Można było sie pośmiać a tego romantyzmu tam było niewiele, więc coś dla mnie. Polecam to wszystkim miłośnikom komedi i ludziom , którzy twierdzą , że polskie komedie to dno.  Gra tam aktor , którego nie znam. Gdzieś go musiałam widzieć , ale jakoś gościa nie kojarze. Oprócz "nieznanego aktora" gra też Piotr Adamczyk , czyli papież , albo jak ktoś oglądał "przepis na życie " , żabcia. Nie znam nazwisk aktorów , którzy tam grają < ja genius> ale i tak mogę powiedziedzieć, że film był śmieszny. Nie umiem też pisać recenzji więc nie będę sie tu bawić w jakiegoś krytyka.
Podsumowując: Jeśli nie wiesz na jaki film iść do kina , a nie chce ci sie czytać napisów i lubisz komedie to wybierz sie na "Wkręceni " .

Filmy , na które możesz jeszcze iść < zagraniczne i polskie>
Masz talent - nie oglądałam . Jak pójdę to napiszę jak było .
Kamienie na szaniec - też nie byłam , ale myślę , że jeśli ktoś nie czytał książki < to lektura w 2 gim> to nie ma co iść . Co do książki jest nawet ciekawa o ile ktoś lubi  książki o harcerzach i 2 wojnie światowej. < ja to 2> .Polecam też miłośnikom ,, Czasu honoru"
Ne mam pojęcia co jeszcze mogę wpisać. Jestem już zmęczona  i przepraszam za błędy . W następnym wpisie dodam jeszcze parę wpisów.  + jadę jutro do złotych na mój pierwszy i jak mnieniam ostatni zlot directioner. Chociaż kto wie , może będzie fajnie . : D .

Amen

Cytaty

Jakoś mnie naszło na czytanie cytatów. Macie tu kilka .
---------------------------------------------------------------------
Rzeczywistość  


„Nie da się żyć zbyt długo w realnym świecie. W każdym razie istota ludzka nie potrafi. Większą część życia spędzamy, śniąc, przede wszystkim na jawie.” 
Carlos Ruiz Zafón - Gra anioła
  
„Rzeczywistość jest przereklamowana.” 

„Każdy z nas ma swoją własną rzeczywistość albo nawet kilka i czasem trudno orzec, której należy się trzymać.” 

"Rzeczywistość często przerasta fikcję "  - Maxime Chattam - Odchłań zła

" Cała nasza nauka , w porównaniu z rzeczywistością ,jest prymitywna i dziecinna - ale to i tak najcenniejsze co mamy . - Albert Eistein 

"Nie wiesz.. ale jestem wspaniałą aktorką, która ukrywa swoje problemy i smutki w uśmiechu. A ty to nie mój przyjaciel . Wierzysz w to , co mówię choć tak na prawdę chciałabym sie w kimś wypłakać . "

" Lepiej zaliczyć sie do niektórych, niż do wszystkich. "- Andrzej  Spakowski - Król Elfów

"Miałem zły dzień . Tydzień. Miesiąc . Rok . Życie . Chlera jasna " - Charles Bukowsi - Szmira

,, Twierdzisz , że chcałabyś uciec. Tylko , że czasem po prostu trzeba stanąć twarza  w twarz z tym , co się zdarzyło , z ludźmi , którzy cię zranili , a ty ich , wrogami , braćmi . Nie masz nieprzyjaciół? A to ciekawę , bo ja jednego widzę. Kogo? Ciebie.Sama jesteś swoim wrogiem. " 

  • Prawda
" Ludzie są gotowi uwierzyć we wszystko tylko nie w prawdę " - Carlos Ruiz Zafon 

"Prawda jest straszna , ale niewiedza jeszcze gorsza . " - Becca Fitzpatrick - Cisza 

" Literatura jest najlepszą zabawką , jaką wymyślono ,  by drwić z ludzi "- Gabriel Garcia Marquez - Sto Lat samotności . 
  • Życie
" Życie to jedno wielkie bagno ,a każdy przebłysk świadomości jest katorgą

" Życie jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiesz co się trafi "  - Winston Groom - Forest Gump

  • Czas
" Cza im bardziej jest pusty , tym szybciej łynie. Życie pozbawione znaczenia przemyka obok , jak pociąg niezatrzymujący sięna stacji "  - Carlos Ruiz Zafon - Cień wiatru . 

" Czs robi z całem to samo co głupota z duszą" - Carlos Ruiz Zafon - Marina 

" Jeśli nie potrafisz wykorzystać minuty , to zmarnujesz też godzinę i cały dzień , i całe życie "  - Aleksander Sołżenicyn - Oddział chorych na raka . 

  • Miłość
" Spotkała księżniczka księcia . 
  Oddała mu się w objęcia 
   i tyle było radości
   W tem wiedźma użyła kosy
i jednym ciosem zazdrości
zabrała księżniczce księcia
nie pomógł pocałunek miłości..."

" To , że milczę nie znaczy ,że nie am nic do powiedzenia . " - Jonathan Caroll

" Dobrze widzi się tylko sercem . Najważniejsze nie jest widoczne dla oczu . " - Antoine de Saint - Exupery-Mały Książe. 

" W chwili gdy zastanawiasz sie czy kogoś kochasz , przestałeś go kochać na zawsze . " 

" - A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? - spytał Krzyś ściskając misiową łapkę . - Co wtedy?- Nic wielkiego - zapewnił go puchatek - posiedzę tu sobie i na ciebie poczekam . Kiedy siękogoś kocha , to ten  drugi ktoś nigdy nie znika "  - Alan Alexander Milne - Kubuś Puchatek

"Miłość nie polega na tym ,aby wzajemnie sobie się przyglądać , lecz aby wspólnie patrzeć w tym samym kierunku. - Antoine de Saint - Exupery-Mały Książe. 

"Prawdziwa miłość oznacza , że zależy ci na szczęściu drugiego człowieka bardziej niż na własnym , bez względu na to , przed jak bolesnym wyborem staniesz. "  - Nicholas Sparks - I wciąż ją kocham . 

" Kochać to niszczyć , a być kochanym to zostać zniszczonym ." - Cassandre Clare - Miasto kości

" Zawsze na świecie  ktoś na kogoś czeka" - Paulo Coelho- Alchemik 
----------------------------------------------------------------------------------------------
To tyle . Jeśli wam sie podobają to poszukam jeszcze czegoś . Znalazłam jeszcze parę ładnych piosenek , ale to może jutro.  



wtorek, 18 lutego 2014

#4

Spotkałam się dzisiaj z moją koleżanką z koloni. Szczerze mówiąc myślałam , że będzie jakoś śmieszniej , ale niebyło tak źle. Byłyśmy w Arkadii. Troche mam daleko , ale stęskniłam się za nią. Nic się dzisiaj oprócz spotkania tej koleżanki nie wydarzyło takiego. A nie! Zapomniałam o takim małym szczególiku. Dosłownie małm < uwaga suchar> poznałam mojego przyrodniego bracieszka. Mam na imie Antek . Nie wiem ile ma chyba ok roku. Nie lubie dzieci więc specjalnie nie byłam zainteresowana małą śpiącą istotką na tylnym siedzieniu auta taty. Nie byłam też przekonana co do imienia. No bo co to za imie Antek? Wydawało mi się nieładne , ale teraz uznałam , że jest nawet słodkie. I ten młody też. Może jak będie miał 1 lat a ja 28 będę z min mogła normalnie pogadać. :D O ile nie będę w Londynie. Pewnie nie. Mój plan wyjechania do Londynu i ogólnie mieszkania tam z przyjaciółką jest raczej tylko głupim marzeniem. Oprócz braku kasy i umiejętności posługiwania się językiem angielskim to nie wytrzymałabym z moją przyjaciółką w jednym mieszkaniu. Teraz zaczęłyśmy sie jakoś strasznie kłócić. Nawet nie wiem dlaczego. Mam nadzieję , że uda nam sięogarnąć , aż do studiów. :* 
 A tak zupełnie z innej beczki. Robie projekt gimnazjalny. Jego temat to tolerancja. Nie zastanawiałyśmy się nad tym długo . Każda z nas < dziewczyn , które to robią> dobrze wie dlaczego mamy robić o tolerancji. Szczególnie , że mamy to przedstawiać w naszym gimnazjum. Wiem , że i tak połowy nie będzie a druga połowa uczniów będzia nas miała głęboko w dupie , ale uciesze się gdy chociaż jedna osoba w szkole wyniesie coś z naszej prezentacj.  I zamiast nazwać kogoś pedałem poprostu przejdzie koło niego oszczędzając sobie jakiego klwiek komentarza publicznego jak i w myślach. A wy jak uważacie? Jesteście tolerancyjni? Pewnie większość z was a nawet wszyscy odpowiedzą , że tak. A to nie dokońca jest prawda. Pewnie nawet nie zdajecie sobie z tego sprawy. Niektórzy śmieją sie z czarnoskórych nazywając ich murzynami inni opowiadają kawały o blondynkach i żydach. Jeszcze inni nazywają kogoś kto ma styl gejem a sami nie są lepsi. Po za tym. Co was obchodzi czy ktoś jest innej orientacji seksualnej? To normalny człowiek tylko lubi osobę tej samej płci. Podobno gej to najlepszy przyjaciel kobiety. Mogłabym wam tu pieprzyć o gejach , żydach , fejmach szkolnych , sportowcach i innych stereotypowych postaciach. I w tym właśnie problem . STEREOTYPOWYCH. Przyjmuje się , że blondynki są głupie. A ja ma koleżankę i to jasną blondynkę , która ma najwyższą średnią w klasie jak i nie w szkole , a uczy sie tylko do kartkówek i sprawdzianów. Resztę wynosi z lekcji a i tak ciągle gada. Ona jest po prostu bystra. 
Jeśli mówisz "sportowiec szkolny" to kogo widzisz? Pewnie wysokiego , muskularnego gościa dla którego liczy się tylko sport , który  uprawia. A tu proszę niespodzianka. Ten gość lubi poczytać , posłucać muzyki i może nie jest to tylko rap z masą przekleństw. Mam dziwne wrażenie , że ludzie kierują się w życiu tylko stereotypami. I gdy przychodzi moment na ocenę drugiego człowieka oni nie zadadzą sobie trudu , by odpowiedzieć ,, yy nie znam go/jej więc nie bedę oceniał" . Przecież to jest za długie zdanie. Lepiej powiedzieć " aa. blondyna to głupia ." " ee. Ten słucha popu to na 100% pedał" . Po co myśleć  o uczuciach innych. Traktuj życie jak wyścig szczórów. Nie wiesz co mam na wyśli? Już tłumaczę. Każdy człowiek chce swojego dobra. Niestety niektórzy kierują sie zasadą " za wszelką cenę" . Tylko co to za zwycięstwo jak grasz nie fair? To nie jest w sumie zwycięstwo. Pomyślcie o tym i może następnym razem gdy będzie chcieli kogoś podsumować np. boydirectionera, boybelibera , kogoś kto lubi się uczyć , czarnoskórego... ugryziecie się w język i spróbujecie go/ ją poznać lepiej. :D 
-----------------------------------------------------------------------------------------------
 Człowiek jest wiel­ki nie przez to, co po­siada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi. - Jan Paweł II [Karol Wojtyła] 

poniedziałek, 17 lutego 2014

Macie mojego aska : pytajcie , lajkujcie , obserwujcie , hejtujcie :* Jutro mnie cały czas nie ma , ale postaram się dodać opowiadanko z Louisem. Dziś już jest za późno. Wszystkim , którzy czytają moje nędzne wypociny , życzę dobranoc i kolorowych snów. 
---------------------------------------------------------------------------------------------------
Że życie ludzkie jest tylko snem, zdawało się już nie jednemu. I mnie również uczucie to stale towarzyszy.
Dobry a może zły .  No jestem tu już trochę i tak sie zastanawiam. Wy praktycznie nic o mnienie wiecie. Coś czuję , że na pytania pod tym postem nie mam co liczyć. Więc może opowiem coś o sobie w punktach. 
1.Mam na imie Julia < nawet lubie to imie>
2. W tym roku kończę 15 lat. Dokładnie 24 lipca. Jeśli komuś wpadnie do głowy złożyć mi życzenia to niżej podam swojego aska. 
3. jak łatwo się domyślić chodzę do 2 klasy gimnazjum. To chyba najtrudniejsza klasa. I nie mówię tu o lekcjach i materiale przerabianym na nich.
4. Kocham muzykę. Nie mogłabym  żyć bez śpiewnia. To moja pasja.
5. Moim ulubionym wykonawcą polskim jest GrubSon. Zagraniznych mam dużo . Jednym z nich są One direction. 
6. Mam wiele marzeń , które sie nigdy nie spełnią bo boje się je zrealizować < o moich wadach w następnym punkcie> . Jednym z nich jest pójście do xfactora. Kolejne marzenie to znalezienie chłopaka , ale to już chyba nie wina strachu.
7. No to chyba będzie najdłuższy punkt . W nim chciałam przedstawić moje wady. Bądźmy szczerzy. Nikt nie jest idealny i każdy je ma. Mogłabym wymieniać dłuugo i dłuugo , ale jest kilka rzeczy , które szczególnie mi przeszkadają. np. jestem leniwa , niecierpliwa , nie umiem przyjąc krytyki od bliskiej mi osoby , więc nie bójcie sie mnie hejtować , boje sie porażki , choć powinnam być do niej przyzwyczajona. Mogłabym tak jeszcze wymieniać , ale po co?
8. Tan punkt będzie zdecydowanie najkrótszy < oprócz 1. > powiem troche o swoich zaletach. Żeby nie było , że sie chwale. Po prostu czasem trzeba sie dowartościować nie? No to tak: jestem miła , tolerancyjna , umiem śpiewać , mam ładne oczy  , tyłek i nogi < tylko to podoba mi sie w moim wyglądzie> Dobra to tyle,. Bo jak to teraz czytam brzmi to strasznie arogancko. 
10. Zapomniałam o dosyć istotnej rzeczy. Jestem chora na serce. Tylko tyle powiem w tym temacie bo nawet ja nie rozumiem co mi jest dokładnie. Nie wiem nawet czy lekarze rozumieją. Kocham w-f i ćwiczenia , ale nie mogę uczestniczyć w tym wszystkim bo mi serce nawala. Przynajmniej już wiem dlaczego nie lubiłam berka. :D 
11. Może mało istotna rzecz , ale moi rodzice sie rozwiedli. To było w 2012 w październiku. A wydaje sie tak nie dawno. :/ 
12. nie wiem co jeszcze mogę o sobie napisać . Byłoby mi miło gdybyście jednach chcieli pozadawać parę pytań w komentarzach pod tym postem. Nidy nie lubiłam o sobie opowiadać.  
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie da się żyć zbyt długo w realnym świecie. W każdym razie istota ludzka nie potrafi. Większą część życia spędzamy, śniąc, przede wszystkim na jawie.j

niedziela, 16 lutego 2014

Infornacion?

Hej! Mam dla was dobrą i złą wiadomość. A może tylko kilka złych? W każdym razie. Nie zawieszam bloga tylko przestaje pisać o 1D . Od czasu do czasu coś tam się o nich znajdzie , ale jakoś nie wiem. Nie mam weny , przestało mnie to jarać. Nie wiem . Będę teraz pisała.... różne rzeczy. Wszystko co mi przyjdzie do mojej teraz dosyć pustej głowy. Na początku złościłam  sie , że nie mam komentarzy , ale może nie potrzebnie.  W ogóle w ostatnim czasie doszłam do wniosku , że mało rzeczy w moim życiu ma sens , ale nie piszę tego bloga , żeby się tu użalać < chociaż mogłabym> . No to chyba byłoby na tyle. Może jeszcze w niedługim czasie sie odezwe , ale nie sądzę. Jakoś nie mam weny. No poprostu nic mi nie przychodzi do głowy. Chociaż z 2 strony tak i to masę histori i to dobrych. Gorzej jest z realizacją tych pomysłów. Jakoś nie mam ostatnio < od walentynek> chęci do niczego . Jedyne o mi się chce to śpiewać. No i huśtać się . Niestety nie mogę robi tego drugiego bo mamy , najbardziej znienawidzoną przeze mnie porę roku, zimę. Może użalanie się nad sobą , a raczej pisanie co mi leży na sercu nie jest takim głupim pomysłem. To taki internetowy pamiętnik. Nie martwiłabym się wtedy  o wyświetlenia i komentarze. Pisałabym co tylko chcę. Nie wymieniając oczywiście imion i nazwisk. Tak to nie jest taki najgorszy pomysł. Zamieniam się powoli w Jennę i Innej. Oglądacie ten serial na MTV ? Jest super. To chyba dzięki niemu no i moim przyjaciółkom wpadłam na pomysł pisania bloga. Jak widć po wyświetleniach nie był to najgprszy pomysł. Zdecydowanie gorszym pomysłem było nie poproszenie o pomoc nikogo kto umie tworzy blogi. Nie wyszło mi to zbytnio. No cóż. Powinnam się przyzwyczaić. Nic jakoś w moim życiu nie idzie po mojej myśli. Chce mieć chłoaka - nic. Chce mieć przyjaciółkę , która mnie wspiera - też nic. Chciaż może i mam taką. Tylko nie nazywam ją swoją "BFF" raczej po prostu koleżanką z klasy. Jestem ślepa i głupia. Nie umiem wybierać sobie przyjaciół. Moja niby ,,sister" nie umie mnie wysłuchać. No może inaczej. Posłuchać umie ,gorzej z pomocą. Ona tylko o sobie i o swoich kolegach. Jaka ona jest zajebista i jak superowo bawiła się na dyskotece. Nic nie mam  do tego bo każda z nas chciałaby powiedzieć co tam się wydarzyło itp. Ale ona wie , że nie mam chłopaka i jak ,, koledzy" w szkole mnie traktują. Niestety ma to gdzieś , bąć po prostu tego nie widzi . Dobra na dziś koniec tego pierdolenia o moim życiu. Spróbuje coś jeszcze ogólnie napisać o sobie , ale to w osobnym poście . No i jutro. Podsumowując:
1.Zmieniam tematykę bloga
2. moje życie jest chujowe
3. jestem ofiarą losu
4. mam wszystko głęboko w  dupie
AMEN !

sobota, 1 lutego 2014

Liaś *.*

Hej po długiej nieobecności znów jestem. Dziękuje wam za taką liczbę wyświetleń. Jak zakładałam tego bloga myślałam ,że nie będzie nawet 100. <3 Trochę sie martwie niestety komentarzami. Szkoda, że jest ich tak mało. Prosze komentujcie. A na razie macie opowiadanko z Liasiem. :*
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Znowu to samo. Ten sam nudy dzień w szkole. Zawsze sie budze i mam głupią nadzieję, że dzisiaj coś się wydarzy. No, ale ja mam takie szczęście w życiu , że jedyna dobra rzecz jaka sie może wydarzyć to budyń na obiad < zimny> . Dzisiaj było podobnie. Z wyjątkiem jednej małej scenki na sali gimnastycznej i .. w windzie. :D < Tak mamy winde w szkole> . Wszystko zaczęło się od jednego małego zadania od pani , a mianowicie miałam  rozwiesić dekoracje na bal jesienny.
-Kat. Pomogłabyś zawiesić te wstążki koło tablic?- usłyszałam głos nauczycielki. Nie mogłam odmówić. Nie dlatego, że miałam kare i tak czy siak musiałabym to robić. Po prostu nie umiem. Jest tylko 2 nauczycieli i 4 osoby na tej ziemi , które znam i im kiedykolwiek odmówiłam.
-Tak . Oczywiście a będzie ktoś jeszcze na sali?- zapytałam z niadzieją, że ktoraś dziewczyna z mojej klasy się jeszcze ugieła. Niestety gdy tylko czegoś chce jest na odwrót.
-Tak. Będzie jeszcze twój kolega do pomocy.- No dobre i to. Mówiąc kolega miała pewnie na myśli osobę, której nie znam. Może będzie przystojny i jednak los sie do mnie uśmiechnął?
-Proszę pani gdzie mam to postawić?- usłyszałam głos chłopaka idącego w naszą stronę. Był za ogromnym pudłem , więc nie mogłam zobaczyć jego twarzy. Noo i chłopak odstawił pakunek. Wszystkie moje nadzieje szlak trafił. Oczywiście osobą , z którą miałam spędzić dzisiajszy dzień był Liam. Niecierpię gościa. Myśli, że jest taki mądry i wszystkie laski na niego lecą. No z wyjątkiem mnie i mojej przyjaciółki Lilly. Lilka nie leci na niego tylko dlatego, że ma chłopaka ,ale widziałam nie raz jak gapiła się na tyłek tego debila.
-Tutaj zostaw na tym krześle. Dziękuje ci Liaśku. - wspomniałam, że jest wzorowym uczniem i pupilkiem każdej pani? -O wy się jeszcze chyba nie znacie? Kat to jest Liam Liam to jest Kat. Będziecie urządzać sale na dzisiejszy bal. - nagle nauczycielka , którą tak lubiłam zmieniła się w złą wiedzmę. Kiwnęłam do chłopaka głową rzucając krótkie ,,hej" . On zawtórował i poszedł po jeszcze jedno pudło do magazynu na dole. < tam mamy właśnie windę> . Ja pożegnałam się z panią Gitch i wdrapałam się na drabinę rozwieszać wstążeczki. Nie wiem po co robić z tego balu takie ,,Halo" to tylko głupia potańcówka z DJ'em i różnokolorowymi światełkami. Żałuje ,że sie zgodziłam na przystrajanie sali i tak pewnie nie pójdę. Nie mam z kim i nie lubie sukienek. Tak, jestem dziewczyną i przez 16 lat nie założyłam NIGDY sukienki. Nawet na wesela zakładałam spodnie.  Moje rozmyślenia przerwał brzdęk metalu. Ktoś zachaczył nogą i drabine. Starałam się utrzymacz równowagę ale nie umiałam.  Miałam niecałe 2 sekundy by przygotować się na bolesne zetknięcie z podłogą. Zamknęłam oczy. Minęły 2 sekundy , 4 , 5 sekund i nic. Otworzyłam oczy i ujrzałam nad sobą Liama.  No bez jaj.  On mnie złapał. Uratował mnie przed złamaniem nogi.
-yyy.. nic ci nie jest?- usłyszałam jego męski głos. Na początku nie zjarzyłam kto to . Wciąż byłam oszołomiona. Dopiero po chwili zoriętowłam się , że leże w ramionach chłopaka , którego nie lubie. Szybko ię podniosłam i cicho podziękowałam. On sie nawet do mnie uśmiechną.- Z kim idziesz na bal? - znów jego głos. Chciałam go zignorować , ale jakoś nie umiałam.
- Z nikim- sądziłam , że jak najkrótsze odpowiedzi uwolnią mnie od dalszej rozmowy. Myliłam się.
-Jak to ?- Tak to ! Czy on nie może dać sobie spokój.
-Tak to. Nie wiem czy w ogóle póje. Jeśli możesz zająć się pracą a nie gadanie byłabym wdzięczna- to było najdłuższe zdanie jakie kiedykolwiek do niego wypowiedziałam.
-Dobra. Sorry , że chciałem przerwać niezręczną cisze- no i wrócił. A już myślałam , że kosmici go porwali. Za miły był. Chciałam coś jeszcze powiedzieć , ale to doprowadziłoby do kłótni a znając mnie to i nawet do bójki. Po kilku godzinach skończyliśmy. Powoli ludzie zaczęli się zbierać przed szkołą. Chłoaki , którzy na co dzień nie zmieniali nawet koszulki na w-f byli w garniturach i śmierdzieli tak jakby mieli czołowe z perfumerią. Dziewczyny natomiast jak zawsze miały nienaganne fryzury , makijaż i jedyną rzeczą, która świadczyła o tym  , że przyszły na bal była pięrna sukienka i mały bukiecić na nadgarstku, < Ej to nie studniówka> Wychodząc ze szkoły wpadłam na Lilly. Gdyby nie ona to nie poszłabym na ten bal. No i chyba najważniejsze. Nie założyłabym su..sukienki. Tak. Moja najlepsza przyjaciółka namówiła mnie do założenia sukienki.
-Haj Kati załuż sukienkę!- genialny pomysł? Nie sądzę.
-Hhahah zabawna jeste kochanie.- odpowiedziałam oglądając tuniki na ten ,, bal" . Nagle natknęłam się na ogromne pudło na buty. Nigdy wcześniej go nie widzłam. Z ciekawości je otworzyłam. Było tam coś jakby poduszka < tak na pierwszy rzut oka> . Na niej leżałam karteczka. Wzięłam ją i zaczęłam czytać na głos- Kochanie jeśli to czytasz znaczy, że znalazłaś moje pudełko niespodziankę dla ciebie.  Zgaduje , że masz już z 17 albo 16 lat jeśli to otwierasz. Jest to zestaw wybrany przeze mnie na twój bal. Powinnaś to zachować do studniówki , ale wiem , że i tak na nią nie pójdziesz. Po 1. chciałem ci powiedzieć , że bardzo ale to bardzo nienawidzę chłoapaka ,z którym idziesz na tańce. Jeśli tylko cię dotknie to nawiedzę go w nocy. Po 2. Miłej zabawy kochanie. Mam nadzieję ,że ci się spodoba. Całuję Tatuś : *- przy ostatnim zdaniu nie wytrzymałam i sie popłakałam. Mój tata zginął  jak miałam 10 lat. Mieszkam z mamą i jej chłopakiem. Nawet go lubie , ale brakuje mi czasem taty.  Lilly widząc moją reakcje nic nie powiedziała tylko otarła mi łzy i przytuliła. Dopiero gdy się trochę ogarnęłam odważyła się coś powiedzieć.
-To co sprawdz czy twój tata ma gust.- Drżączymi rękami wyjęłam piękną sukienkę . Do tego czarne szpilki i piękny naszyjnik . Znów zły stałęły mi w oczach , ale postanowiłam się opanować. Wzięłam rzeczy i ruszyłam do łazienki się przebrać. Muszę przyznać wyglądałam zjawiskowo.  Lilly zrobiła mi lekki makijaż i rozpuściła ,wiecznie związane, włosy . - No to co ruszamy na impreze? - zapytała podekscytywana przyjaciółka. Odpowiedziałam równie entuzjastycznie , że tak. Po 20 min byłyśmy już pod szkołą. Oczywiście zabrał nas chłopak Lil. Gdy szłam czerwonym dywanem< woow> wszyscy się na mnie gapili jakbym była nowa w szkole. Zignorowałam ich . Chwile potańczyłam z przyjaciółką ,ale niestety musiałam dać też parę piosenek < wolnych> zakochanym. Gdy tylko zaczęła się pierwsza romantyczna piosenka ruszyłam w stronę stolika z przekąskami. Wzięłam pącz i patrzyłam na szczęśliwe parki. Nagle zauważyłam Liama idącego w moją stronę. Odsunęłam się w bok myśląć ,że zaraz rzuci teks po tytułem : przesuń sie . Nie masz gdzie sterczeć tylko przy jedzeniu?" ,ale nic takiego nie usłyszałam. On tylko podszedł do mnie i oparł się o stół. Po paru sekundach cisza pomiędzy nami zaczynała się robić niezręczna , ale nie zamierzałam się odezwać. Nerwowo zaczęłam się rozglądać po sali w poszukiwaniu ratunku. I można powiedzieć, że mi się udało. Prawie. Wśród nauczycieli zobaczyłam panią Gitch . Podążała w naszą stronę. Po niecałej minucie żałowałam, że nawiązałam z nią kontakt wzrokowy.
-Dobrywieczór. O Kat założyłaś sukienkę. Nie spodziewałam się tego.- taa mi też miło panią widzieć. No ale odpowiedziałam serdecznie i podziekowałam w sumie sama nie wiem za co. Dopiero teraz zauważyłam reakcję Liama. Nie wiedział, że to ja. Jego oczy przez chwile wyglądały jak u sowy. Widząc to nie mogłam opanować uśmiechu na twarzy. - Mam do was prośbę. I tak nie tańczycie to może przynieślibyście jeszcze trochę talerzyków i kubeczków z magazynu? - noo niee. Kolejna prośba. I niestety nie umiem odmówić.
-Dobrze pójdę - powiedziałam w tym samym momencie co Liam. Spojrzeliśmy na siebie a on w przeciwieństwie do mnie nie ukrywał uśmiechu. Czując, że zaraz pęknę odwóciłam się i ruszyłam w stronę windy.  Usłyszałam za mną czyjeś kroki. Nawet się nie odwracałam wiedząc , że to Liam. Szybko wcisnęłam guzik windy. Drzwi otworzyły się błyskawicznie. Niestety zamykały się strasznie powolno. Na tyle , by Liam mógł wejść i wcisnąć guzik z nr -1 . Po paru sekundach poczułam jak winda jedzie na dół. Jechaliśmy w milczeniu. I nagle poczułam szarpnięcie tak mocne ,że znów ,,bohaterski Liaś"musiał mnie łapać. Potem zamigotały światła , wkurzająca muzyczka przestała grać i nastała totalna ciemność. Wyjęłam telefon ze stanika < taa super schowek wiem> i poświeciłam w stronę guzików szukając awaryjnych świateł albo alarmu jakby winda sie zepsuła. Znalazłam tylko te światła. Wcisnęłam i po chwili zapaliły się małe żaróweczki . Bezczynnie osunęłam się po ścianie windy siadając na zimnej podłodze. Liam zrobił to samo tylko z drugiej strony.
-Dlaczego ty mnie tak traktujesz? - ciszę przerwał chłopak.
-Jak?- zapytałam i starałam się żeby brzmiało to miło.
-No ciąle mnie unikasz a jak chce z tobą porozmawiać to odpowiadasz mi tylko jednym słowem i to oschle.- miał racje. Na początku chciałam mu powiedzieć za co go nie lubie ,ale po zastanowieniu nie mogłam nic wymienić.
-Noo. Boo . Eh nie wiem. - co?! tylko tyle. Cały czas na niego narzekam i powiedziałam nie wiem?!- Bo ty mnie nie lubisz.- no super jeszcze gorzej. Ile ja mam lat? 12?
-Kto powiedział ,że cie nie lubie?- chłopak podniusł głowę , ale nadal siedział na swoim miejscu.
- No czy ja wiem.?Może ty? Jak mnie obrażasz na przerwach i śmiejesz się gdy mi coś nie wydzie na lecji. - No i wróciłam. Znów byłam dawną Kat , która go nie cierepi.
-Ok. Słuchaj. Przepraszam cię za to.- dopiero teraz ruszył w moją stronę. Czy on mnnie właśnie przeprosił?- Ja cie obrażałem i w ogóle boo ...- teraz on się zaciął.- bo .. bałem się . Znaczy nie bałem tylko no tak jakby to..- nie mogłam już.
-Wysłów się wreszcie człowieku!-wrzasnęłam na niego.
-Podobasz mi się. I to bardzo. Od 1 klasy gimnazjum. Bałem się bo wiedziałem , że ty mnie nie lubisz. - powiedział na jednym oddechu. Po tych słowach cofnął się na swoje miejsce. Podciągnął kolana pod brode i schował  w nich głowę.  Nie mogłam uwierzyć w  to co usłyszałam. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Chwile tak siedzieliśmy w ciszy , ale po jakiś 15 min nie mogłam wytrzymać.
- Przepraszam-miałam dziwne wrażenie, że mój głos było słychać nawet na sali.
- Co? Za co?-chłopak powoli się orzywiał.
- Za wszystko. Za to , że byłam taka oschła , taka ślepa, głupia i byłam tchórzem.
-Jak to tchórzem- zapytał i zaczął powolutku zbliżać się w moją stronę.
- No bo bałam się polubić cię i powiedzieć , że mi się podobasz- wywaliłam prosto z mostu. Może i na niego ciągle narzekałam , ale podobał mi się. Mówienie, że jet zły i go nie cierpię działało jak tarcza. Zbliżyłam się do niego. I to bardzo.Liam szpepnął mi do ucha ,, pięknie dziś wyglądasz" i złączył nasze ustaw pocałunku. Nawet nie zauważyłam , że winda jedzie do góry. Oderwaliśmy sięod siebie gdy drzwi się otworzyły. Przed windą stała Lilly i jej chłopak. Gdy nas zobaczyli nic nie powiedzieli tylko się dosyć sztucznie uśmiechali , próbując zamaskować ogromne zdziwienie. Resztębalu spędziłam w objęciach Liama, mojego chłopaka.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
" Miłość ma swoje własne kanały komunikacji , takie , których nie sposób jest dowieść na sali sądowej , w laboratorium ub wywnioskować z karty chorobowej. To język serca i chociaż nigdy nie został rokodowany , nie ma własnego alfabetu i nie może być usłyszany ani wypowiedziany za pomocą głosu to  , używany jest przez każdą istotę żyjącą na tej planecie "