poniedziałek, 24 listopada 2014

Luke

Siedziałam na małej, drewnianej ławce w pobliskim parku. Nie było wiele ludzi w końcu to jesień. Nie wiem dlaczego większość nie lubi tej pory roku. Ja kocham wychodzić na dwór, czuć świeże, chłodne powietrze na twarzy, które sprawia ,że moje wcześniej rozczesane włosy ponownie potrzebują szczotki. Kocham słuchać muzyki i patrzeć jak różnokolorowe liście tańczą tak jak im wiatr zagra. Na drzewach też jeszcze parę jest. To wszystko tak pięknie wygląda gdy patrzę przed siebie i widzę tunel z czerwono-pomarańczowych koron drzew. Zamykam oczy i jestem w innym świecie. Tak też było teraz. Nikt się mną nie interesował. Byłam sama na świecie. I tego mi było trzeba. Spokoju i samotności. Chciałam uciec od problemów jak najdalej. Od tłoku i hałasu. Wiem ,że do parku przychodzi wiele ludzi, ale to było moje miejsce. Ta jedna mała ławeczka na której było wyryte moje imię. Cisze i spokój przerwał mi telefon. Westchnęłam i zobaczyłam kto dzwoni. Gdy zobaczyłam twoje zdjęcie na małym ekraniku cała złość mi przeszła. Byłeś a raczej jesteś jedyną osobą , której mogę zaufać. Odebrała telefon mówiąc krótkie "halo". 
-Hej mała co robisz?-twój głos w słuchawce dział lepiej niż nie jedna piękna piosenka na mojej playliście. Mimowolnie się uśmiechnęłam. 
-No a gdzie mogę być w piątkowe popołudnie? hmm?-zadałam pytanie retoryczne jednak czekałam na odpowiedź. 
-Zaraz będę. Ta sama ławka?-chciałam ciszy i spokoju ,ale nie mogłam powiedzieć ,że masz siedzieć w domu. Kocham spędzać z tobą czas. Odpowiedziałam, że tak ,ale zaraz będę szła na plac, tam też się z tobą umówiłam. Znałam ten park na pamięć. Wiedziałam ,że czwarte drzewo od lewej jak się patrzy stojąc w bramie wejściowej, ma dziurę. Wiedziałam też, że ostatnia ławka jest zepsuta i gdy tylko ktoś na nią usiądzie ona się załamie. Znałam każde drzewo i każde słowo napisane na ławkach, które były od siebie oddalone od siebie o równo 100 moich tiptopków. Kochałam to miejsce ,ale szczególnie stary plac zabaw a właściwie tylko huśtawki i malutką zjeżdżalnie. Usidłam na mojej ulubionej huśtawce i zaczęłam się kołysać czekając na ciebie. Po około 15 min zaczęłam się martwić gdyż na plac potrafiłeś przybiec w ciągu 5 nim czasem zajmowało ci to nawet mniej. Zatrzymałam się z myślą ,że zacznę cię szukać jednak poczułam jakieś ręce , które zakryły mi widoczność. Wzdrygnęłam się lekko, ale szybko uspokoiłeś mnie zadając pytanie: Zgadnij kto to? Uśmiechnęłam się szeroko i prawie krzyknęłam z radości twoje imię. Odkryłeś mi oczy a po chwili zobaczyłam twoje niebieskie oczy tuż przy swojej twarzy. Coś powiedziałeś ,ale szczerze to miałam to gdzieś. Starałam się opanować by tylko cię nie pocałować. Jesteś moim przyjacielem i znamy się od dziecka ,ale od pewnego czasu czyli jakoś tak od roku zaczęłam coś do ciebie czuć. Gdy tylko cię widzę z trudem łapie powietrze i powstrzymuje się by nie wypalić czegoś głupiego. -Szarlotko moja kochana- opamiętałam się słysząc twój głos. -Potrzebuje twojej pomocy. -uśmiech nie schodził mi z twarzy. 
-Dla ciebie wszystko. -odpowiedziałam szczerze. Nawet nie wiesz ile to wtedy znaczyło. Widziałam twój stres. Nie znałam cię od wczoraj. -Co się stało? -chyba byłam za bardzo zatroskana ,ale teraz miałam to gdzieś. 
-Zakochałem się!-Dwa słowa złamały moje serce na milion drobnych kawałeczków. Łzy zaczęły mi się zbierać, ale przymknęłam na chwile oczy i się ogarnęłam. 
-Kim jest ta szczęściara-głos mi się załamał ,ale udałam ,że jestem chora i nic nie zauważyłeś. Usiadłeś na huśtawce obok i zacząłem opowiadać. Widziałam iskierki w twoich oczach gdy wymawiałeś jej imię. I mówiłeś jaka ona jest . Byłeś taki szczęśliwy, a jak się kogoś kocha to tylko tego się chce dla drugiej osoby, szczęścia, nieprawdaż? Zebrałam się i wstałam. -To dla tak wyjątkowej dziewczyny musisz wyjątkowo wyglądać. Idziemy ci coś wybrać-twoje szczęście w tym momencie było nie do opisania. Zacząłeś skakać i mówić ,że mnie kochasz i jestem najlepszą...przyjaciółką na świecie. Uśmiechnęłam się widząc twoją reakcję. –To rusz dupę kochasiu-powiedziałam idąc szybko w stronę bramy wyjściowej. Starałam się nie rozpłakać i nie uciec. Nagle stanęłam ,żeby się ogarnąć. Wpadłeś na mnie.
-Hej co jest?-pomachałeś mi ręką przed oczami. Szybko się ogarnęłam. Pokręciłam głową.
-Myślałam ,że tu leży zdechła mysz, ale to tylko liść-powiedziałam z rozbawieniem, żebyś nic nie podejrzewał. Oczywiście się udało. Zacząłeś się ze mnie śmiać. Dołączyłam do ciebie. Ruszyliśmy dalej. Ten uśmiech nigdy nie był i nie będzie mój , ale zawsze poprawiał mi humor. Kochałam twoje niebieskie oczy. One również wywoływały uśmiech na mojej twarzy. Dotarliśmy do twojego domu zdumiewająco szybko. Przywitałam się z twoją mamą ,dla której byłam jak rodzina. Odmówiliśmy jedzenia i szybko zamknęliśmy się w twoim pokoju. Dopiero tu stres wziął górę nad tobą. Już po paru minutach cała zawartość twojej szafy wylądowała na środku twojego łóżka. Przewróciłam oczami i zaczęłam przeglądać twoje ubrania. Połowa poleciała na kupkę ubrań do ubrania a druga do wywalenia, ale nic się nie nadawało na wyjątkową okazję jaką była randka z tą dziewczyną.
-Może do sklepu. Coś kupić? Nie no po co? Jej się nie spodoba. To musi być coś woow a nic nie mam-usiadłeś zrezygnowany na łóżku. Usiadłam koło ciebie starając się nie rozpłakać.
-Luke spójrz na mnie!-powiedziałam stanowczo. Natychmiast podniosłeś głowę. –Wiem ,że ją kochasz, ale jeśli ona ciebie też to nie ważne w czym przyjdziesz. Mógłbyś przyjść w rozciągniętych dresach i brudnej koszulce i będziesz jej się podobał. –powiedziałam prawdę . Przynajmniej dla mnie twój ubiór nie miał znaczenia. Byłeś idealny w każdym calu.
-Wiem ,ale to musi być wyjątkowe. Chce wyglądać dobrze, elegancko.-powiedziałeś lekko się uspokajając. Odetchnęłam . –Wstawaj jedziemy po garniak-powiedziałam z uśmiechem. Patrzyłeś ze zdziwieniem. –Uwierz mi. Nic tak nie zbajeruje dziewczyny jak seksowny garnitur. –powiedziałam uspokajając cię. Przyznałeś mi racje , wziąłeś portfel , telefon i wyszliśmy. Wybieranie z tobą odpowiedniego zestawu było najzabawniejszą chwilą mojego życia. Pozowałeś jak model, robiłeś miny ,a ja udawałam ,że robię zdjęcia. I w końcu wyszedłeś z przymierzalni w stroju, który sprawił ,że całe powietrze ze sklepu nagle uleciało. Zamrugałam . –To jest to-powiedziałam cicho ,ale tak byś usłyszał. Poprawiłeś czarną marynarkę. Uśmiechnęłam się. Po 15 minutowym oglądaniu się w lustrze stwierdziłeś ,że kupisz ten garnitur.  Gdy wychodziliśmy ze sklepu nie mogłam się napatrzeć na twój uśmiech. Byłeś zdenerwowany, podekscytowany i… zakochany. Spędziłam z tobą cały dzień. Ciągle gadałeś o tej dziewczynie a ja słuchałam cię z przyklejonym uśmiechem na ustach. W końcu nadszedł wieczór a ty kończyłeś się przebierać.
-Jak się zakłada ten shit-próbowałeś zawiązać krawat. Ja przyglądałam się temu z rozbawieniem. –Dobra idę jeszcze ogarnąć włosy na końcu sobie z tym poradzę-wyszedłeś wkurzony z pokoju. Znałam twój pokój na pamięć. Parę razu tu spałam. I codziennie spędzałam w nim czas. Obok łóżka stała gitara. Chciałam coś zagrać ,ale wyszedłeś z łazienki. Postawione blond włosy, świecące niebieskie oczy, biała koszula ze stojącym kołnierzykiem do tego czarna marynarka i pasujące do całości spodnie. Mimowolnie się uśmiechnęłam. Nie musiałeś nic mówić ,żebym wiedziała czego chcesz. Podeszłam do ciebie i zawiązałam ci krawat.
-Wyglądasz zajebiście-powiedziałam prosto w twoje oczy. Uśmiechnąłeś się i wtedy całe emocje , które przez cały dzień trzymałam w sobie i kontrola nagle mnie opuściły. Łzy spłynęły po moim policzku. Nie umiałam się powstrzymać. Pocałowałam cię. Byłeś zdziwiony ,ale nie protestowałeś. Gdy kontrola wróciła szybko się od ciebie oderwałam . –Przepraszam-szepnęłam i wybiegłam z twojego domu. Biegłam przed siebie. Miałam cichą nadzieję ,że mnie dogonisz. Złapiesz za rękę , obrócisz i pocałujesz a potem wyznasz miłość, ale życie to nie bajka. Przekonałam się o tym bardzo szybko. Już następnego dnia się nie odezwałeś. Następnego tez nie. Tak mijało kilka tygodni. W moje urodziny wszystko mi się przypomniało. WSZYSTKO! Od samego początku naszej znajomości aż do końca. Nie wytrzymałam. Wykorzystałam nieobecność rodziców i zrobiłam to co już dawno powinnam. Nabazgrałam list pożegnalny. Potem wzięłam żyletkę , która od jakiegoś czasu była moją najlepszą przyjaciółką. Jedno cięcie przesądziło o wszystkim. Miałam tylko sekundę zwątpienia, ale szybko zniknęła gdy zobaczyłam nasze wspólne zdjęcie. Pociągnęłam raz a porządnie. Patrzyłam jak krew płynie po mojej ręce a potem po podłodze. Czułam się wolna od miłości do ciebie i innych pomniejszych problemów. Ostatni raz rzuciłam okiem na nasze zdjęcie .- Kocham cię Luke zawsze cię kochałam. –wyszeptałam ostatni raz a potem zasnęłam.

Obudziłam się. Stałam przed własnym grobem. Byłam martwa i cieszyłam się. Zaczęłam się rozglądać po cmentarzu i nagle cię zobaczyłam. Płakałeś. Nic się nie zmieniłeś. No trochę podrosłeś. Miałeś lekki zarost. Zaczęłam się zastanawiać ile lat już nie żyje. Chciałam się schować ,ale przecież nie mogłeś mnie zobaczyć. Podszedłeś do mojego grobu. Złożyłeś na nim kwiaty i małe pudełeczko. Patrzyłam z zaciekawieniem co robisz. Najpierw oczywiście się pomodliłeś. Od kiedy ty się modlisz?! Otworzyłeś tajemnicze, czerwone pudełko. Był tak brylantowy pierścionek. –Co?-zadałam pytanie sama sobie.

-Kocham cię. Zawsze się kochałem. Szkoda tylko ,że tak późno to zrozumiałem-powiedziałeś przez łzy. Przeżegnałeś się i odszedłeś. 

poniedziałek, 3 listopada 2014

DEMOTYWATORY

Syn: "Tato, czy mogę Tobie zadać pytanie?"
Ojciec: "Tak, oczywiście, a o co chodzi?"
Syn: "Tato… ile zarabiasz na godzinę?"
Ojciec: " To nie jest twoja sprawa, a w ogóle dlaczego pytasz o takie rzeczy"
Syn: ". Ja tylko chciałem wiedzieć, ile zarabiasz na godzinę…nie gniewaj się"
Ojciec: "Jeśli musisz to wiedzieć, zarabiam 250 zł na godzinę."
Syn: "Ohhh”… spuścił wzrok i ze smutkiem zapytał...
"Tato, czy mógłbym od Ciebie pożyczyć 50 złotych?"
Ojciec był wściekły.
„Synu jeśli tylko dlatego pytasz, że chcesz pożyczyć pieniądze aby kupić głupią zabawkę lub inne bzdury, to w tej chwili maszeruj prosto do swojego pokoju i wskakuj do łóżka. Pomyśl o tym, dlaczego jesteś taki samolubny. Ja ciężko pracuje każdego dnia dla… takiego dziecinnego i egoistycznego zachowania jak Twoje?!
Chłopiec cicho odszedł do swojego pokoju i zamknął drzwi.
Mężczyzna usiadł i zaczął się jeszcze bardziej nakręcać myśląc o pytaniach małego chłopca . Jak on śmie pytać żeby tylko wyciągnąć pieniądze?
Minęła godzina, emocje opadły i mężczyzna zaczął się zastanawiać:
„Może mały rzeczywiście potrzebował tych 50 zł na coś niezwykle ważnego.. przecież do tej pory nie za często prosił o pieniądze ”. Wstał , ruszył spokojnym krokiem w stronę pokoju synka i otworzył drzwi..
"Synu, śpisz?"- zapytał.
"Nie tato, nie śpię".
"Pomyślałem, że trochę za ostro zareagowałem na Twoje wcześniejsze pytania …Wiesz, że ciężko pracuje a to był szczególnie męczący i długi dzień… Wyjął banknot . ”Oto 50 złotych o które prosiłeś..."
Chłopiec usiadł prosto i uśmiechnął się. "Och, dziękuję tatusiu!"
Następnie, sięgając pod poduszkę swoją małą rączką, wyciągnął kilka zgniecionych banknotów i pokazał je ojcu. Mężczyzna zobaczył, że chłopak miał już pieniądze i złość ponownie zaczęła powracać .
Chłopiec powoli liczył swoje pieniądze, a potem spojrzał na ojca z wyrazem radości na twarzy.
"Dlaczego chcesz mieć więcej pieniędzy, jeśli już jakieś masz "? zapytał ojciec.
"Ponieważ nie miałem dość, ale teraz już mam” odpowiedział ucieszony chłopiec.
"Tatusiu, uzbierałem już 250 złotych.
CZY MOGĘ TERAZ KUPIĆ GODZINĘ TWOJEGO CZASU?
Proszę wróć jutro wcześniej do domu żebym mógł z tobą zjeść wspólną kolację…”

Ojciec został na swoim miejscu jak rażony piorunem. Minęła długa chwila po której objął małego synka i zaczął błagać o przebaczenie…

To tylko krótkie przypomnienie dla wszystkich, którzy pracują tak ciężko w życiu.
Zapamiętaj: kiedy w pracy przestanie ci się powodzić, firma cię zwolni i zastąpi kimś lepszym i tańszym. Kiedy przez pracę stracisz kogoś najbardziej bliskiego... nie odkupisz go za żadne pieniądze.

To strata, którą będziesz nosił ze sobą do końca życia.

Dbaj o rodzinę i przyjaciół.

wtorek, 17 czerwca 2014

#2 Harry

Wstałam z lekkim bólem głowy. Przetarłam oczy i rozejrzałam się po pokoju.
 -A no tak.-powiedziałam po chwili. Przypomniało mi się wszystko. Zimna cela jak w psychiatryku, papierosy, impreza,    mulat , rozmowa, sala tronowa, balkon i...pocałunek. Zabije się za to. Podniosłam się na łokciach rozglądając dookoła. Nigdzie nie było Harrego. Z każdym moim ruchem czułam jak głowa mi pulsuje. No tak kac. Jakimś cudem porzuciłam cieplutką pościel i poczłapałam do łazienki. Wykonałam poranną toaletę z naprawdę błyskawicznym, jak na mnie, prysznicem. Owinęłam sie ręcznikiem i wyszłam z łazienki po ciuchy. Nagle usłyszałam jak ktoś próbuje otworzyć drzwi do mojego pokoju. Lekko przestraszona ruszyłam spowrotem do łazienki. Zostawiłam lekko uchylone drzwi , żeby mieć wgląd kto właśnie wszedł. Zobaczyłam sylwetkę mężczyzny a właściwie chłopaka. Teraz tylko musiałam poznać czy to Harry czy Zayn. Zobaczyłam ciemne włosy. Nadal nic mi to nie mówiło. Chłopak zostawił kartkę na moim łóżku i już miał wychodzić gdy postanowiłam go zatrzymać. Ignorując to , że jestem w samym ręczniku popchnęłam drzwi. 
-O tu jesteś Foxy- to był Harry. Gdy go zobaczyłam od razu przypomniał mi się mi nasz pocałunek. Przełknęłam ślinę. Kiwnęłam głową by potwierdzić to co powiedział. Chciał się ze mną przywitać pocałunkiem w policzek, ale go wyminęłam. Wzięłam rzeczy z szuflady i znów weszłam do łazienki. Pdsuszyłam włosy i przebrałam się w to co udało mi się wyłowić a mianowicie zwykłe jeansy do tego czarna bokserka i niebieska zapinana bluza z kapturem. Uspokoiłam się trochę i powstrzymując chęć przywalenia szatynowi uchyliłam drzwi. Najpierw wychyliłam głowę by sprawdzić czy przypadkiem sobie nie poszedł. Oczywiście siedział na moim łóku z tym swoim głupim seksownym uśmiechem i pokazywał te swoje słodkie dłeczki. -Ale ja jestem głupia-powiedziałam do siebie na tyle cicho , że nie usłyszał. 
-Ładnie wyglądasz-gdy tylko zrobiłam krok do przodu usłyszałam jego lekko zachrypnięty głos. 
-Dziękuje-powiedziałam cicho, prawie bezgłośnie. Nagle cała moja pewność siebie zniknęła. Pewnie poszła tam gdzie alkohol z imprezy. Zaczęłam się bać. Myślałam o Zaynie i tych wielkich facetach , o tym co mówił Harry i o tej całej rozmowie wczoraj. Coś o treningach i zakupach. O wzmacnianiu mnie psychicznie i fizycznie. Nie wiedziałam czego mam się bardzej bać. Stanęłam tak by zielonooki nie widział mojej twarzy. Odetchnęłam głęboko, ale bezgłośnie. Skoro wszyscy myśleli , że jestem taka twarda to taka będę. Umiem się bronić gdy trzeba a płakałam ostatnio łooł dawno temu. Jestem silna i udowodnie to Harremu i temu zadufanemu w sobie mulatowi. Nikt nie będzie mną rządził. Odwróciłam się pospiesznie i podeszłam do Harrego , który już chciał podejść do mnie od tyłu i chyba..przytulić. Przybiłam go do ściany i przyłożyłam rekę do szyli tak , że przech chwilę odebrało mu oddech.-Słuchaj kochasiu. Wczoraj byłam pijana i nie wiedziałam co robię. Jeszcza raz mnie pocałujesz a obiecuję ci , że tego pożałujesz-powiedziałam przez zaciśnięte zęby. Moja twarz była milimetry od niego. Przez chwilę zmuszałam się by go nie pocałować. Szybko się jednak otrząsnęłam i znów przycisnęłam rękę zabierając mu oddech na chwilę. Na początku był wyraźnie przerażony i zaskoczony całą sytuacją lecz po paru sekundach się uśmiechnął najpierw słabo , ale im dłużej patrzyłam mu w oczy tym jego śmiech był szerszy. W końcu zaryzykował i wpił się w moje usta. Nie chciałam oddawać pocałunku , ale coś mnie do tego zmusiło. Wiele mnie kosztowało by to przerwać. Po chwili jednak odepchęłam cię od siebie. -Co to miało być?!-byłam wściekła. Nie czekając na odpowiedź znów zaczęłam się wydzierać-Won! 
-Ale... 
-Wyjdź z tąd-każde słowo mówiłam oddzielnie i wyraźnie.Zamknęłam oczy i wskazałam drzwi. Jeszcze przez chwilę spojrzałam na Harrego. Spóścił głowę i ruszył w stronę drzwi. Wiedziałam , że pocałunek był eksperymentem. Testował mnie. Chciał wiedzieć czy na prawdę mu coś zrobie. I właśnie wtedy zrozumiałam , że jestem sabsza niż myślałam.
 

środa, 28 maja 2014

Ważne info!

Wiem, że nikt nie czyta tego bloga, ale jednak przyjadałoby sie tak z grzeczności napisać , że robie sobie małą przerwę. Taaa, Nie mam weny. Nie chce mi sie pisać. Nie wiem. Nie mam chcęci ostatnio do życia. Spokojnie nie jest ze mną źle. Ja tak mam na codzień. Taak w wakacje też. No to robim przerwe . Do zobaczenia kochani. hahahahaha zabawne. Ciekawe kto czyta to gówno?

sobota, 29 marca 2014

#Niall

Króciótki imagin o Horanie. Na podstawie mojego snu. Mam zryte sny.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mogłoby się wydawać , że sławny brat to super sprawa. Szczególnie jak z nim mieszkasz po rozwodzie rodziców. Niestety to tylko plotki. Jestem 16- latoletnią siostrą Louisa Tomlinsona . Tak tego z 1D. Mieszkam z nim i jego a także moimi przyjaciółmi. Mogłoby się wydawać , że to  życie jak z bajki. Ta jasne. Wszystkie directioner myślą , że Lou jest taki zabawny i wyluzowany. Może i jest ,ale nie dla mnie. Mieszkanie z nim to istny koszmar. Troszczy się  o mnie aż nad to. Miałam chłopaka,Brada , chodziliśmy ze sobą 2 lata. To był mój jedyny chłopak w życiu. Nasz związek był idealny. Aż w końcu on poprostu powiedział , że ze mną zrywa bo ma dość mojego brata i nie będzie sie umawiał z siostrzyczką braciszka. Na początku czułam tylko smutak i to przez długi czas. Potem zamieniło się to w złość do Louisa. Chłopcom powiedziała , że to ja zerwałam z Bradem bo mnie zdradził. Każdej nocy płakałam i narzekałam w myślach na Louisa. Moje myśli urwało pukanie do drzwi mojego pokoju. Przyciszyłam muzykę , otarłam oczy z łez i rzuciłam krótkie"proszę". Po chwili zobaczyłam w drzwich Harrego. Najlepszy przyjaciel mojego "braciszka". Mimo tego lubiłam Stylesa.
Harry: Zejdziesz na dół. Wszyscy tam siedzimy i sie nudzimy bez ciebie. - jego szczery uśmiech i lekko zaniepokojony głos nie dał mi odmówić. Powoli zwlokłam się z łóżka i ruszyłam za Harrym na dół. Rzeczywiście WSZYSCY tam siedzieli , Louis też. Uśmiechnęłam się ukrywając złość.
Ja: To co robimy. Bo jeśli nic to ja wracam na góre.- nie ukrywałam , że nie chce mi sięz nimi siedzieć.
Niall: Zostań. Może pogramy w butelkę? - Głos Nialla sprawił , że fałszywy uśmiech zamienił się w szczery. Ten słodki 20-letni blodasek sprawiał , że zapominałam o wszystkich problemach. Popatrzyłam na Nialla z niechęcią. Oczywiście on musiał użyć swojego uroku i popatrzeć na mnie jak kot ze Shreka. Jego niebieskim oczom nie dało sie odmówić.
Ja: Dobra-powiedziałam i założyłam ręce na piersi.
Louis: Chyba żartujesz- No oczywiście. Mojemu kochanemu braciszkowi coś się nie podoba.- Nie będziesz grała w butelkę no chyba , że tylko na pytania.- jego stanowczy głs na mnie nie działał. Nie tym razem.
Ja: Czemu nie?- zapytałam nie dając za wygrną
Lou:Po 1.masz 16 lat a po 2.Nie będziesz sie całowała z moimi przyjaciółmi.
Ja: Daruj sobie myślisz , że sie już nie całowałam? Po za tym to też moi przyjaciele więc te pocałunki nie będą dla mnie nic znaczyły to tylko zabawa. -Miałam dość tego jak mnie traktował. Rozumiem troskę ,ale to już przesada.Lois przez chwile się na mnie patrzył z lekkim zdziwieniem. Wreszcie się zgodził. -Dobra to dawajcie butelkę- uśmiech znów zagościł na mojej twarzy. Usiedliśmy w kręgu a Harry zaczął kręcić. Wypadło na Horana .
Harry: No Horanek. Zadanie czy pytanie?- Styles zadał to pytanie głosem pedowila co mnie troszkę przeraziło.
N: aa co tam. Zadanie.-widząc uśmiech na twarzy Horana jeszcze szerzej się uśmiechnęłam.
H: Sam tego chciałaś. Pocałuj [T.I] z języczkiem. -gdy to usłyszałam ,zamarłam. Popatrzyłam na Horana, któremu również uśmiech zszedł z twarzy. Później zerkęłam na Louisa jego mina była bezcenna. Patrzył na Harrego jakby chciał go zabić. Widząc to moja złość i chęć pokazania Louisowi , że nie będzie mną rządził wygrała.
Ja:Czekam-powiedziałam najbardziej seksownym głosem jakim tylko umiałam. Wszyscy na mnie popatrzyli z lekkim zdziwieniem, oprócz Loiusa ten sie patrzył z nienawiścią. Horan nie ruszał się z miejsca. Patrzył na Harrego ze strachem w oczach. Wyglądał jakby błagał w myślach o inne zadanie. Mina Louisa zmusiła mnie do następnego kroku. Spojrzałam na brata i uśmiechnęłam się do niego. Potem podeszłam do Horana usiadłam mu na kolanach i pocałowałam. Potem wróciłam na miejsce i skupiłam wzrok na Louisie, który wyglądał jakby zobaczył mnie w Horanem w łóżku.-Dobra to kręć Niall- powiedziałam jakby nic się nie stało. Niall się ocknął po paru sekundach. Wziął butelkę i z nieobecnym wzrokiem nią zakręcił. Wypadło na Zayna, który poprosił o pytanie. Później Louis i Harry. I tak kilka kolejek. Po około 20 minutach gdy złość do Louisa trochę przeszła zrozumiałam co zrobiłam. Pocałowałam mojego Horanka . Jak ja mogłam to zrobić. Oczywiście było bosko , ale jak?
N:[T.I] teraz ty! - z zamyślenia wyrwał mnie głos Nialla.
Ja: A tak yy pytanie. - powiedziałam bez zastanowienia. Po chwili zastanowienia Nialler dał mi pytanie , na które odpowiedziałam bez żadnych problemów. No cóż dotyczyło jedzenia. Po odpowiedzeniu wzięłam butelkę do ręki i zakręciłam nią z całej siły. Kręciła sie szybko i długo. Gdy wkońcu sięzatrzymała wypadło na Louisa , który wybrał pytanie. Nie wiem co mnie naszło, ale wykorzystałam sytuacje i zdałam pytanie , które nurtowało mnie od czasów przeprowadzenia się do chłopców.- dlaczego traktujesz mnie jak małą dziewczynkę? Przecież wiesz , że nie mam już 10 lat. - zatkało go. Siedział i sie na mnie patrzył. Po dłuższej chwili wydał z siebie parę słów.
Lou:Bo cię kocham i martwię się o ciebie. - to było takie prawdziwe , że aż mi sięchciało rzygać
Ja: To nie jest troska tylko obsesja. Wysyłałeś chłopców na przeszpiegi gdy szłam na radkę z Bradem.
Lou: Bo mu nie ufałem. I miałem racje. Zdradził cie. To zwykły dupek. - powiedział to prawie krzycząc. Nie wytrzymałam. Emocje wzięły górę.
Ja: Przestań! On mnie nie zdradził. - wkońcu powiedziałam a raczej wykrzyczałam prawdę. - ja nawet z nim nie zarwałam. To on zerwał ze mną. I to przez ciebie. Powiedział , że nie będzie chodził z siostrzyczką braciszka. To nie on jest dupkiem tylko ty!- byłam już wściekła na maksa ,a w oczach miałam łzy.
N:[T.I] uspkój się. Jeśli z tobą zerwał z tak błachego powodu to rzeczywiście był dupkiem- Niall próbował mnie uspokoić co tylko pogorszyło sytuacje.
Ja: A co ty możesz wiedzieć? Jesteś tylko blond ciotą , która boi się okazywać uczucia! - nie mogłam uwierzyć , że to powiedziałam. Kierowała mną złość, ale nie dałam tego po sobie poznać mimo , że już płakałam. - On mnie kochał. Podaj mni jednego faceta, który mnie pokocha i nie będzie mu przeszkadzał Louis!
N: Proszę bardzo! Ja jestem tym facetem- zatkało mnie.-kocham cię oda dawna i bez względu na wszystko . Serce mi pęka gdy widze cię smutną. A Louis mi nie przeszkadza bo to mój przyjaciel. Teraz już pewnie były. Szkoda , że uwarzasz , że jestem tylko blond ciotą. Przynajmniej wiem co czujesz. -powiedział Horan prawie płacząc. Na końcu wybiegł z domu. Stałam tam przez chwile nic nie robiąc. Spojrzałam na Louisa. Nie mogłam wytrzymać i popłakałam się .
Lou: No leć za nim - Po jego słowach wybiegłam z domu. Stanęłam na ulicy i patrzyłam bez radnie w przestrzeń przedemną. Potem spojrzałam za siebie , w stronę parku. Nie wiedziałam gdzie Niall mógłby pójść. Kierując się przeczuciem ruszyłam w stronę miejsca , które znaliśmy tylko my. Pokazał mi je gdy "zerwałam" z Bradem. Pamiętam jak siedzieliśmy tam a ja płakałam przytulona do niego.  Ruszyłam tam najszybciej jak mogłam. Po 15 minutach przeciskałam się przez krzaki prowadzące do mini plaży. Gdy już stanęłam na piasku zaczęłam się rozglądać ze zdenerwowaniem. Nigdzie nie mogłam dostrzec Horana . Przeszłam całą plażę i wkońcu go znalazłam. Siedział na piachu i rysował coś na nim. Bałam się podejść , ale musiałam. Stanęłam obok niego i cicho powiedziałam Hej. Bondyn podniusł głowę. Miał czerwone oczy a po jednym policzku spływała jeszcze samotna łza. Kucnęłam przy nim i otarłam mu ją.
Ja: Kocham cię i masz racje Brad był dupkiem. Bardzo cię przepraszam. Słuchaj. Zawsze gdy widze twój uśmiech też się uśmiecham mimo , że chce mi się płakać. Gdy słyszę twój głos jak śpiewasz mam nogi jak z waty.  Gdy patrzę i słucham jak grasz na gitarze to...- nie dokończyłam bo Horan mnie pocałował. Gdy się od siebie oderwaliśmy otarł mi łzę , która spłynęła po moim czerwonym policzku.
N:Zawsze byłaś i będziesz moją księżniczką. Pamiętaj o tym - powiedział po czym znów złączył nasze usta.

wtorek, 18 marca 2014

Wiersz

Cześć! Długo mnie nie było. Przepraszam , ale mam niedługo < 24> projekt gimnazjalny. Przygotowania , ankiety itp. MASAKRA. Dla directioner i innych ludzików , którzy czytają mojego bloga bo piszę o Harrym. 2 część imagina o Foxy i Harrym jest w procesie tworzenia. Powolnego , ale zawsze. Dziś chciałam pokazać wam wiersz < dłuugi> znazałam ją w książce "Charlie". Już dawno ją przeczytałam , ale jakoś teraz znalazłam ten wiersz w internecie. Jest tak długi , że nie chciałam go przepisywać do zeszytu. Książkę serdecznie polecam. Nie jest długa. Jak dla mnie ,czyli osoby , która nie lubi specjalnie czytać była w sam raz. Co do tego wiersza to , żeby go zrozumieć czytałam go 5 razy. Nie jest napisany jakimś skomplikowanym językiem bo według książki pisał ją 16 latek. Jakoś po prostu nie mogłam sięna nim skupić. W sumie nie wiem dlaczego nie zrozumiałam go od razu. Nie lubie wierszy , ale ten wyjątkowo mnie zaciekawił. Może was też i przeczytacie całą książkę.

Raz na żółtej kartce w zielone linie
napisał wiersz.
Zatytułował go Chops,
bo tak nazywał się jego pies
i o nim był właśnie ten wiersz.
Nauczyciel postawił mu piątkę
i przyznał specjalne wyróżnienie.
Matka uściskała go i powiesiła wiersz na drzwiach kuchni
i odczytywała ciotkom.
To było w roku, kiedy ojciec Tracy zabrał dzieciaki do zoo
I pozwolił im śpiewać w autobusie,
I urodziła mu się siostrzyczka
z małymi paznokietkami i łysą główką.
Jego matka i ojciec ciągle ją całowali,
A dziewczyna z sąsiedztwa wysłała mu
Walentynkę podpisaną rządkiem iksów.
Zapytał wtedy ojca, co to znaczy.
Ojciec zawsze kładł go do łóżka
I zawsze pamiętał, żeby utulić go na dobranoc.

Raz na białej kartce w niebieskie linie
napisał wiersz
I zatytułował go Jesień,
Bo tak nazywała się pora roku
I o tym był ten wiersz.
Nauczyciel postawił mu piątkę
i poprosił go, żeby pisał jaśniej.
Matka tym razem nie powiesiła wiersza na drzwiach kuchni,
bo były świeżo pomalowane .
Dzieciaki powiedziały mu,
że ojciec Tracy pali cygara
I zostawia pety na kościelnej ławce,
które czasami wypalają dziury,
To było w roku, kiedy jego siostra dostała okulary
z grubymi szkłami i w czarnych oprawkach.
Dziewczyna z sąsiedztwa roześmiała się,
kiedy poprosił ją, żeby poszli na spotkanie ze Świętym Mikołajem,
A dzieciaki powiedziały mu,
dlaczego jego matka i ojciec ciągle się całowali.
Jego ojciec już nie utulał go do snu
I wściekał się,
Kiedy go wołał.

Raz na kartce wyrwanej z notesu
napisał wiersz.
Zatytułował go Pytania o niewinność,
bo to pytanie dotyczyło jego dziewczyny
I o tym był ten wiersz.
Profesor postawił mu piątkę
i dziwnie na niego popatrzył,
A jego matka nie powiesiła tego wiersza na kuchennych drzwiach,
bo nigdy go jej nie pokazał.
To był rok, w którym umarł ojciec Tracy,
A on zapomniał,
Jakie jest zakończenie Credo.
Przyłapał siostrę,
Jak obściskiwała się z kimś na werandzie.
Jego matka i ojciec nigdy się już nie całowali
ani nawet nie rozmawiali ze sobą.
Dziewczyna z sąsiedztwa za bardzo się malowała
I kiedy ją całował, dostawał od tego ataku kaszlu,
ale mimo to ją całował,
bo tak się robi.
O trzeciej nad ranem położył się do łóżka.
Jego ojciec głośno chrapał.

I dlatego zaczął pisać kolejny wiersz
na kawałku papierowej torby.
Zatytułował go Absolutnie nic,
Bo o tym był ten wiersz.
Sam sobie postawił piątkę
I cięcie na każdym cholernym nadgarstku.
Powiesił wiersz na drzwiach łazienki,
Bo tym razem nie miał szans dotrzeć do kuchennych drzwi. 

Mogę jeszcze dodać , że bedę sięstarała wchodzić tu częściej po projekcie gdy będę miała zgłowy martwienie się o to jak wypadnę przed całym gimnazjum prezentując naszą <grupy> pracę. No cóż przynajmniej nie będę sama. 

poniedziałek, 10 marca 2014

Nie ma sensu

Dzięki, że wchodzicie na mojego bloga. Miałam dodać 2cz. o Harrym i kiedyś tam dodam.< jak wena przyjdzie> dzisiaj mam smutny dzień no w sumie to tydzień. Usiadamiam sobie , że jest na świecie tylko kilka rzeczy , które trzymają mnie przy życiu. Nie mówię tu o wodzie , tlenie itp.
Lista rzeczy , które trzymają mnie przy życiu :
1.Bliska rodzina: 
mama- wkurza mnie jak to mama ale ją kocham .
tata- nie mieszka z nami < długa historia> ale również go kocham. Nawet po tym co zrobił mojej mamie
Babcia- miaszka ze mną i mamą czasem wkurwia mnie niemiłosiernie , ale jak sobie pomyśle , że mogłoby jej nie być to jakoś mi sie robi smutno.
Patrycja - To moja przyjaciółka i jest dla mnie jak siostra. Miałam nie wymieniać imion, ale trudno. Ona też mnie wkurza i to chyba najczęściej. Mam czasem dziwne wrażenie , że wszyscy z którymi sie zadajemy wolą ją ode mnie. Pff to nie jest wrażenie ja to poprostu wiem. Pomimo tego ją kocham.
2.Muzyka-To jest coś co kocham. Mogłabym żyć bez nóg lub rąk ,ale nie przeżyłabym gdybym była głucho-niema < nie wiem jak to sie pisze>
3.Śpiewanie- to chyba jedyna rzecz jaka mi wychodzi. Poważnie. Nie umiem rysować , mam złe stopnie , nie mam chłopaka < nie wiem czy to dobry przykład , ale niech już będzie>
4. Pisanie- w sumie bez tego jakoś dałabym radę i to nie trzyma mnie aż tak mocno tutaj na ziemi, ale to kolejna rzecz , która mi nieźle < chyba> wychodzi. WOOW no całe 2 rzeczy.
5. To chyba ostatnia rzecz i jedna z najważniejszych to :
ONE DIRECTION
Harry Styles - Gdy mi smutno i myślę o tym , żeby coś sobie zrobić puszczam "Don't let me go" i słyszą jego głos od razu tonę w tej piosence a gdy się kończy zapominam o czym myślałam i się uśmiecham słuchając jego głosu w kółko i w kółko.
Niall Horan - Gdy słyszę jego głos w "Little things" od razu sie uśmiecham chociaż wiem , że on nie śpiewa tego do mnie
Liam Payne - Nie znam go < żadnego z nich> ale jeśli wierzyć stereotypom to Liaś jest opiekuńczy i dzięki niemu wiem , że może uda mi się kiedyś znaleźć takiego chłopaka.
Zayn Malik- Nie mogę sie do niego jakoś przekonać. Nie wiem dlaczego może przez ten ślub. Nie przepadam za Perrie , ale jest ładna a on chyba na prawdę ją kocha. Życzę im szczęścia. Mam cichą nadzieję ,że też kiedyś będę w takim związku.
Louis Tomlinson - Włączam sobie Funny Moments i mimo tego , że chciało mi się płakać to od pierwszych kilku sekund zaczynam się śmiać aż brakuje mi tchu.
Mimo , że ich nie znam też mnie czaem wkurzają. No może nie oni a raczej świadomość , że nigdy ich nie spotkam i  że marzenie o rozmowie z nimi albo chociaż usłyszeniu ich głosów na żywo jest głupie i bez sensu.

To chyba tyle. W sumie 5 pkt bez , których nie wyobrażam sobie życia. Chcę wam jeszcze raz podziękwać za wchodzenie na mojego bloga i czytanie tych bzdur , które tu wypisuje. Dziękuje też wszystkim tym , którzy pojawili się w punktach wyrzej. Wiem , że z tych osób przeczyta to tylko moja przyjaciółka chociaż bardzo bym chciała , żeby 1D też sobie to przetłumaczyli < hahahahahaha głupia ja. No wiem zabawna jestem> Dobra to DZIĘKUUUUJEEE <3