poniedziałek, 24 listopada 2014

Luke

Siedziałam na małej, drewnianej ławce w pobliskim parku. Nie było wiele ludzi w końcu to jesień. Nie wiem dlaczego większość nie lubi tej pory roku. Ja kocham wychodzić na dwór, czuć świeże, chłodne powietrze na twarzy, które sprawia ,że moje wcześniej rozczesane włosy ponownie potrzebują szczotki. Kocham słuchać muzyki i patrzeć jak różnokolorowe liście tańczą tak jak im wiatr zagra. Na drzewach też jeszcze parę jest. To wszystko tak pięknie wygląda gdy patrzę przed siebie i widzę tunel z czerwono-pomarańczowych koron drzew. Zamykam oczy i jestem w innym świecie. Tak też było teraz. Nikt się mną nie interesował. Byłam sama na świecie. I tego mi było trzeba. Spokoju i samotności. Chciałam uciec od problemów jak najdalej. Od tłoku i hałasu. Wiem ,że do parku przychodzi wiele ludzi, ale to było moje miejsce. Ta jedna mała ławeczka na której było wyryte moje imię. Cisze i spokój przerwał mi telefon. Westchnęłam i zobaczyłam kto dzwoni. Gdy zobaczyłam twoje zdjęcie na małym ekraniku cała złość mi przeszła. Byłeś a raczej jesteś jedyną osobą , której mogę zaufać. Odebrała telefon mówiąc krótkie "halo". 
-Hej mała co robisz?-twój głos w słuchawce dział lepiej niż nie jedna piękna piosenka na mojej playliście. Mimowolnie się uśmiechnęłam. 
-No a gdzie mogę być w piątkowe popołudnie? hmm?-zadałam pytanie retoryczne jednak czekałam na odpowiedź. 
-Zaraz będę. Ta sama ławka?-chciałam ciszy i spokoju ,ale nie mogłam powiedzieć ,że masz siedzieć w domu. Kocham spędzać z tobą czas. Odpowiedziałam, że tak ,ale zaraz będę szła na plac, tam też się z tobą umówiłam. Znałam ten park na pamięć. Wiedziałam ,że czwarte drzewo od lewej jak się patrzy stojąc w bramie wejściowej, ma dziurę. Wiedziałam też, że ostatnia ławka jest zepsuta i gdy tylko ktoś na nią usiądzie ona się załamie. Znałam każde drzewo i każde słowo napisane na ławkach, które były od siebie oddalone od siebie o równo 100 moich tiptopków. Kochałam to miejsce ,ale szczególnie stary plac zabaw a właściwie tylko huśtawki i malutką zjeżdżalnie. Usidłam na mojej ulubionej huśtawce i zaczęłam się kołysać czekając na ciebie. Po około 15 min zaczęłam się martwić gdyż na plac potrafiłeś przybiec w ciągu 5 nim czasem zajmowało ci to nawet mniej. Zatrzymałam się z myślą ,że zacznę cię szukać jednak poczułam jakieś ręce , które zakryły mi widoczność. Wzdrygnęłam się lekko, ale szybko uspokoiłeś mnie zadając pytanie: Zgadnij kto to? Uśmiechnęłam się szeroko i prawie krzyknęłam z radości twoje imię. Odkryłeś mi oczy a po chwili zobaczyłam twoje niebieskie oczy tuż przy swojej twarzy. Coś powiedziałeś ,ale szczerze to miałam to gdzieś. Starałam się opanować by tylko cię nie pocałować. Jesteś moim przyjacielem i znamy się od dziecka ,ale od pewnego czasu czyli jakoś tak od roku zaczęłam coś do ciebie czuć. Gdy tylko cię widzę z trudem łapie powietrze i powstrzymuje się by nie wypalić czegoś głupiego. -Szarlotko moja kochana- opamiętałam się słysząc twój głos. -Potrzebuje twojej pomocy. -uśmiech nie schodził mi z twarzy. 
-Dla ciebie wszystko. -odpowiedziałam szczerze. Nawet nie wiesz ile to wtedy znaczyło. Widziałam twój stres. Nie znałam cię od wczoraj. -Co się stało? -chyba byłam za bardzo zatroskana ,ale teraz miałam to gdzieś. 
-Zakochałem się!-Dwa słowa złamały moje serce na milion drobnych kawałeczków. Łzy zaczęły mi się zbierać, ale przymknęłam na chwile oczy i się ogarnęłam. 
-Kim jest ta szczęściara-głos mi się załamał ,ale udałam ,że jestem chora i nic nie zauważyłeś. Usiadłeś na huśtawce obok i zacząłem opowiadać. Widziałam iskierki w twoich oczach gdy wymawiałeś jej imię. I mówiłeś jaka ona jest . Byłeś taki szczęśliwy, a jak się kogoś kocha to tylko tego się chce dla drugiej osoby, szczęścia, nieprawdaż? Zebrałam się i wstałam. -To dla tak wyjątkowej dziewczyny musisz wyjątkowo wyglądać. Idziemy ci coś wybrać-twoje szczęście w tym momencie było nie do opisania. Zacząłeś skakać i mówić ,że mnie kochasz i jestem najlepszą...przyjaciółką na świecie. Uśmiechnęłam się widząc twoją reakcję. –To rusz dupę kochasiu-powiedziałam idąc szybko w stronę bramy wyjściowej. Starałam się nie rozpłakać i nie uciec. Nagle stanęłam ,żeby się ogarnąć. Wpadłeś na mnie.
-Hej co jest?-pomachałeś mi ręką przed oczami. Szybko się ogarnęłam. Pokręciłam głową.
-Myślałam ,że tu leży zdechła mysz, ale to tylko liść-powiedziałam z rozbawieniem, żebyś nic nie podejrzewał. Oczywiście się udało. Zacząłeś się ze mnie śmiać. Dołączyłam do ciebie. Ruszyliśmy dalej. Ten uśmiech nigdy nie był i nie będzie mój , ale zawsze poprawiał mi humor. Kochałam twoje niebieskie oczy. One również wywoływały uśmiech na mojej twarzy. Dotarliśmy do twojego domu zdumiewająco szybko. Przywitałam się z twoją mamą ,dla której byłam jak rodzina. Odmówiliśmy jedzenia i szybko zamknęliśmy się w twoim pokoju. Dopiero tu stres wziął górę nad tobą. Już po paru minutach cała zawartość twojej szafy wylądowała na środku twojego łóżka. Przewróciłam oczami i zaczęłam przeglądać twoje ubrania. Połowa poleciała na kupkę ubrań do ubrania a druga do wywalenia, ale nic się nie nadawało na wyjątkową okazję jaką była randka z tą dziewczyną.
-Może do sklepu. Coś kupić? Nie no po co? Jej się nie spodoba. To musi być coś woow a nic nie mam-usiadłeś zrezygnowany na łóżku. Usiadłam koło ciebie starając się nie rozpłakać.
-Luke spójrz na mnie!-powiedziałam stanowczo. Natychmiast podniosłeś głowę. –Wiem ,że ją kochasz, ale jeśli ona ciebie też to nie ważne w czym przyjdziesz. Mógłbyś przyjść w rozciągniętych dresach i brudnej koszulce i będziesz jej się podobał. –powiedziałam prawdę . Przynajmniej dla mnie twój ubiór nie miał znaczenia. Byłeś idealny w każdym calu.
-Wiem ,ale to musi być wyjątkowe. Chce wyglądać dobrze, elegancko.-powiedziałeś lekko się uspokajając. Odetchnęłam . –Wstawaj jedziemy po garniak-powiedziałam z uśmiechem. Patrzyłeś ze zdziwieniem. –Uwierz mi. Nic tak nie zbajeruje dziewczyny jak seksowny garnitur. –powiedziałam uspokajając cię. Przyznałeś mi racje , wziąłeś portfel , telefon i wyszliśmy. Wybieranie z tobą odpowiedniego zestawu było najzabawniejszą chwilą mojego życia. Pozowałeś jak model, robiłeś miny ,a ja udawałam ,że robię zdjęcia. I w końcu wyszedłeś z przymierzalni w stroju, który sprawił ,że całe powietrze ze sklepu nagle uleciało. Zamrugałam . –To jest to-powiedziałam cicho ,ale tak byś usłyszał. Poprawiłeś czarną marynarkę. Uśmiechnęłam się. Po 15 minutowym oglądaniu się w lustrze stwierdziłeś ,że kupisz ten garnitur.  Gdy wychodziliśmy ze sklepu nie mogłam się napatrzeć na twój uśmiech. Byłeś zdenerwowany, podekscytowany i… zakochany. Spędziłam z tobą cały dzień. Ciągle gadałeś o tej dziewczynie a ja słuchałam cię z przyklejonym uśmiechem na ustach. W końcu nadszedł wieczór a ty kończyłeś się przebierać.
-Jak się zakłada ten shit-próbowałeś zawiązać krawat. Ja przyglądałam się temu z rozbawieniem. –Dobra idę jeszcze ogarnąć włosy na końcu sobie z tym poradzę-wyszedłeś wkurzony z pokoju. Znałam twój pokój na pamięć. Parę razu tu spałam. I codziennie spędzałam w nim czas. Obok łóżka stała gitara. Chciałam coś zagrać ,ale wyszedłeś z łazienki. Postawione blond włosy, świecące niebieskie oczy, biała koszula ze stojącym kołnierzykiem do tego czarna marynarka i pasujące do całości spodnie. Mimowolnie się uśmiechnęłam. Nie musiałeś nic mówić ,żebym wiedziała czego chcesz. Podeszłam do ciebie i zawiązałam ci krawat.
-Wyglądasz zajebiście-powiedziałam prosto w twoje oczy. Uśmiechnąłeś się i wtedy całe emocje , które przez cały dzień trzymałam w sobie i kontrola nagle mnie opuściły. Łzy spłynęły po moim policzku. Nie umiałam się powstrzymać. Pocałowałam cię. Byłeś zdziwiony ,ale nie protestowałeś. Gdy kontrola wróciła szybko się od ciebie oderwałam . –Przepraszam-szepnęłam i wybiegłam z twojego domu. Biegłam przed siebie. Miałam cichą nadzieję ,że mnie dogonisz. Złapiesz za rękę , obrócisz i pocałujesz a potem wyznasz miłość, ale życie to nie bajka. Przekonałam się o tym bardzo szybko. Już następnego dnia się nie odezwałeś. Następnego tez nie. Tak mijało kilka tygodni. W moje urodziny wszystko mi się przypomniało. WSZYSTKO! Od samego początku naszej znajomości aż do końca. Nie wytrzymałam. Wykorzystałam nieobecność rodziców i zrobiłam to co już dawno powinnam. Nabazgrałam list pożegnalny. Potem wzięłam żyletkę , która od jakiegoś czasu była moją najlepszą przyjaciółką. Jedno cięcie przesądziło o wszystkim. Miałam tylko sekundę zwątpienia, ale szybko zniknęła gdy zobaczyłam nasze wspólne zdjęcie. Pociągnęłam raz a porządnie. Patrzyłam jak krew płynie po mojej ręce a potem po podłodze. Czułam się wolna od miłości do ciebie i innych pomniejszych problemów. Ostatni raz rzuciłam okiem na nasze zdjęcie .- Kocham cię Luke zawsze cię kochałam. –wyszeptałam ostatni raz a potem zasnęłam.

Obudziłam się. Stałam przed własnym grobem. Byłam martwa i cieszyłam się. Zaczęłam się rozglądać po cmentarzu i nagle cię zobaczyłam. Płakałeś. Nic się nie zmieniłeś. No trochę podrosłeś. Miałeś lekki zarost. Zaczęłam się zastanawiać ile lat już nie żyje. Chciałam się schować ,ale przecież nie mogłeś mnie zobaczyć. Podszedłeś do mojego grobu. Złożyłeś na nim kwiaty i małe pudełeczko. Patrzyłam z zaciekawieniem co robisz. Najpierw oczywiście się pomodliłeś. Od kiedy ty się modlisz?! Otworzyłeś tajemnicze, czerwone pudełko. Był tak brylantowy pierścionek. –Co?-zadałam pytanie sama sobie.

-Kocham cię. Zawsze się kochałem. Szkoda tylko ,że tak późno to zrozumiałem-powiedziałeś przez łzy. Przeżegnałeś się i odszedłeś. 

poniedziałek, 3 listopada 2014

DEMOTYWATORY

Syn: "Tato, czy mogę Tobie zadać pytanie?"
Ojciec: "Tak, oczywiście, a o co chodzi?"
Syn: "Tato… ile zarabiasz na godzinę?"
Ojciec: " To nie jest twoja sprawa, a w ogóle dlaczego pytasz o takie rzeczy"
Syn: ". Ja tylko chciałem wiedzieć, ile zarabiasz na godzinę…nie gniewaj się"
Ojciec: "Jeśli musisz to wiedzieć, zarabiam 250 zł na godzinę."
Syn: "Ohhh”… spuścił wzrok i ze smutkiem zapytał...
"Tato, czy mógłbym od Ciebie pożyczyć 50 złotych?"
Ojciec był wściekły.
„Synu jeśli tylko dlatego pytasz, że chcesz pożyczyć pieniądze aby kupić głupią zabawkę lub inne bzdury, to w tej chwili maszeruj prosto do swojego pokoju i wskakuj do łóżka. Pomyśl o tym, dlaczego jesteś taki samolubny. Ja ciężko pracuje każdego dnia dla… takiego dziecinnego i egoistycznego zachowania jak Twoje?!
Chłopiec cicho odszedł do swojego pokoju i zamknął drzwi.
Mężczyzna usiadł i zaczął się jeszcze bardziej nakręcać myśląc o pytaniach małego chłopca . Jak on śmie pytać żeby tylko wyciągnąć pieniądze?
Minęła godzina, emocje opadły i mężczyzna zaczął się zastanawiać:
„Może mały rzeczywiście potrzebował tych 50 zł na coś niezwykle ważnego.. przecież do tej pory nie za często prosił o pieniądze ”. Wstał , ruszył spokojnym krokiem w stronę pokoju synka i otworzył drzwi..
"Synu, śpisz?"- zapytał.
"Nie tato, nie śpię".
"Pomyślałem, że trochę za ostro zareagowałem na Twoje wcześniejsze pytania …Wiesz, że ciężko pracuje a to był szczególnie męczący i długi dzień… Wyjął banknot . ”Oto 50 złotych o które prosiłeś..."
Chłopiec usiadł prosto i uśmiechnął się. "Och, dziękuję tatusiu!"
Następnie, sięgając pod poduszkę swoją małą rączką, wyciągnął kilka zgniecionych banknotów i pokazał je ojcu. Mężczyzna zobaczył, że chłopak miał już pieniądze i złość ponownie zaczęła powracać .
Chłopiec powoli liczył swoje pieniądze, a potem spojrzał na ojca z wyrazem radości na twarzy.
"Dlaczego chcesz mieć więcej pieniędzy, jeśli już jakieś masz "? zapytał ojciec.
"Ponieważ nie miałem dość, ale teraz już mam” odpowiedział ucieszony chłopiec.
"Tatusiu, uzbierałem już 250 złotych.
CZY MOGĘ TERAZ KUPIĆ GODZINĘ TWOJEGO CZASU?
Proszę wróć jutro wcześniej do domu żebym mógł z tobą zjeść wspólną kolację…”

Ojciec został na swoim miejscu jak rażony piorunem. Minęła długa chwila po której objął małego synka i zaczął błagać o przebaczenie…

To tylko krótkie przypomnienie dla wszystkich, którzy pracują tak ciężko w życiu.
Zapamiętaj: kiedy w pracy przestanie ci się powodzić, firma cię zwolni i zastąpi kimś lepszym i tańszym. Kiedy przez pracę stracisz kogoś najbardziej bliskiego... nie odkupisz go za żadne pieniądze.

To strata, którą będziesz nosił ze sobą do końca życia.

Dbaj o rodzinę i przyjaciół.

wtorek, 17 czerwca 2014

#2 Harry

Wstałam z lekkim bólem głowy. Przetarłam oczy i rozejrzałam się po pokoju.
 -A no tak.-powiedziałam po chwili. Przypomniało mi się wszystko. Zimna cela jak w psychiatryku, papierosy, impreza,    mulat , rozmowa, sala tronowa, balkon i...pocałunek. Zabije się za to. Podniosłam się na łokciach rozglądając dookoła. Nigdzie nie było Harrego. Z każdym moim ruchem czułam jak głowa mi pulsuje. No tak kac. Jakimś cudem porzuciłam cieplutką pościel i poczłapałam do łazienki. Wykonałam poranną toaletę z naprawdę błyskawicznym, jak na mnie, prysznicem. Owinęłam sie ręcznikiem i wyszłam z łazienki po ciuchy. Nagle usłyszałam jak ktoś próbuje otworzyć drzwi do mojego pokoju. Lekko przestraszona ruszyłam spowrotem do łazienki. Zostawiłam lekko uchylone drzwi , żeby mieć wgląd kto właśnie wszedł. Zobaczyłam sylwetkę mężczyzny a właściwie chłopaka. Teraz tylko musiałam poznać czy to Harry czy Zayn. Zobaczyłam ciemne włosy. Nadal nic mi to nie mówiło. Chłopak zostawił kartkę na moim łóżku i już miał wychodzić gdy postanowiłam go zatrzymać. Ignorując to , że jestem w samym ręczniku popchnęłam drzwi. 
-O tu jesteś Foxy- to był Harry. Gdy go zobaczyłam od razu przypomniał mi się mi nasz pocałunek. Przełknęłam ślinę. Kiwnęłam głową by potwierdzić to co powiedział. Chciał się ze mną przywitać pocałunkiem w policzek, ale go wyminęłam. Wzięłam rzeczy z szuflady i znów weszłam do łazienki. Pdsuszyłam włosy i przebrałam się w to co udało mi się wyłowić a mianowicie zwykłe jeansy do tego czarna bokserka i niebieska zapinana bluza z kapturem. Uspokoiłam się trochę i powstrzymując chęć przywalenia szatynowi uchyliłam drzwi. Najpierw wychyliłam głowę by sprawdzić czy przypadkiem sobie nie poszedł. Oczywiście siedział na moim łóku z tym swoim głupim seksownym uśmiechem i pokazywał te swoje słodkie dłeczki. -Ale ja jestem głupia-powiedziałam do siebie na tyle cicho , że nie usłyszał. 
-Ładnie wyglądasz-gdy tylko zrobiłam krok do przodu usłyszałam jego lekko zachrypnięty głos. 
-Dziękuje-powiedziałam cicho, prawie bezgłośnie. Nagle cała moja pewność siebie zniknęła. Pewnie poszła tam gdzie alkohol z imprezy. Zaczęłam się bać. Myślałam o Zaynie i tych wielkich facetach , o tym co mówił Harry i o tej całej rozmowie wczoraj. Coś o treningach i zakupach. O wzmacnianiu mnie psychicznie i fizycznie. Nie wiedziałam czego mam się bardzej bać. Stanęłam tak by zielonooki nie widział mojej twarzy. Odetchnęłam głęboko, ale bezgłośnie. Skoro wszyscy myśleli , że jestem taka twarda to taka będę. Umiem się bronić gdy trzeba a płakałam ostatnio łooł dawno temu. Jestem silna i udowodnie to Harremu i temu zadufanemu w sobie mulatowi. Nikt nie będzie mną rządził. Odwróciłam się pospiesznie i podeszłam do Harrego , który już chciał podejść do mnie od tyłu i chyba..przytulić. Przybiłam go do ściany i przyłożyłam rekę do szyli tak , że przech chwilę odebrało mu oddech.-Słuchaj kochasiu. Wczoraj byłam pijana i nie wiedziałam co robię. Jeszcza raz mnie pocałujesz a obiecuję ci , że tego pożałujesz-powiedziałam przez zaciśnięte zęby. Moja twarz była milimetry od niego. Przez chwilę zmuszałam się by go nie pocałować. Szybko się jednak otrząsnęłam i znów przycisnęłam rękę zabierając mu oddech na chwilę. Na początku był wyraźnie przerażony i zaskoczony całą sytuacją lecz po paru sekundach się uśmiechnął najpierw słabo , ale im dłużej patrzyłam mu w oczy tym jego śmiech był szerszy. W końcu zaryzykował i wpił się w moje usta. Nie chciałam oddawać pocałunku , ale coś mnie do tego zmusiło. Wiele mnie kosztowało by to przerwać. Po chwili jednak odepchęłam cię od siebie. -Co to miało być?!-byłam wściekła. Nie czekając na odpowiedź znów zaczęłam się wydzierać-Won! 
-Ale... 
-Wyjdź z tąd-każde słowo mówiłam oddzielnie i wyraźnie.Zamknęłam oczy i wskazałam drzwi. Jeszcze przez chwilę spojrzałam na Harrego. Spóścił głowę i ruszył w stronę drzwi. Wiedziałam , że pocałunek był eksperymentem. Testował mnie. Chciał wiedzieć czy na prawdę mu coś zrobie. I właśnie wtedy zrozumiałam , że jestem sabsza niż myślałam.
 

środa, 28 maja 2014

Ważne info!

Wiem, że nikt nie czyta tego bloga, ale jednak przyjadałoby sie tak z grzeczności napisać , że robie sobie małą przerwę. Taaa, Nie mam weny. Nie chce mi sie pisać. Nie wiem. Nie mam chcęci ostatnio do życia. Spokojnie nie jest ze mną źle. Ja tak mam na codzień. Taak w wakacje też. No to robim przerwe . Do zobaczenia kochani. hahahahaha zabawne. Ciekawe kto czyta to gówno?

sobota, 29 marca 2014

#Niall

Króciótki imagin o Horanie. Na podstawie mojego snu. Mam zryte sny.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mogłoby się wydawać , że sławny brat to super sprawa. Szczególnie jak z nim mieszkasz po rozwodzie rodziców. Niestety to tylko plotki. Jestem 16- latoletnią siostrą Louisa Tomlinsona . Tak tego z 1D. Mieszkam z nim i jego a także moimi przyjaciółmi. Mogłoby się wydawać , że to  życie jak z bajki. Ta jasne. Wszystkie directioner myślą , że Lou jest taki zabawny i wyluzowany. Może i jest ,ale nie dla mnie. Mieszkanie z nim to istny koszmar. Troszczy się  o mnie aż nad to. Miałam chłopaka,Brada , chodziliśmy ze sobą 2 lata. To był mój jedyny chłopak w życiu. Nasz związek był idealny. Aż w końcu on poprostu powiedział , że ze mną zrywa bo ma dość mojego brata i nie będzie sie umawiał z siostrzyczką braciszka. Na początku czułam tylko smutak i to przez długi czas. Potem zamieniło się to w złość do Louisa. Chłopcom powiedziała , że to ja zerwałam z Bradem bo mnie zdradził. Każdej nocy płakałam i narzekałam w myślach na Louisa. Moje myśli urwało pukanie do drzwi mojego pokoju. Przyciszyłam muzykę , otarłam oczy z łez i rzuciłam krótkie"proszę". Po chwili zobaczyłam w drzwich Harrego. Najlepszy przyjaciel mojego "braciszka". Mimo tego lubiłam Stylesa.
Harry: Zejdziesz na dół. Wszyscy tam siedzimy i sie nudzimy bez ciebie. - jego szczery uśmiech i lekko zaniepokojony głos nie dał mi odmówić. Powoli zwlokłam się z łóżka i ruszyłam za Harrym na dół. Rzeczywiście WSZYSCY tam siedzieli , Louis też. Uśmiechnęłam się ukrywając złość.
Ja: To co robimy. Bo jeśli nic to ja wracam na góre.- nie ukrywałam , że nie chce mi sięz nimi siedzieć.
Niall: Zostań. Może pogramy w butelkę? - Głos Nialla sprawił , że fałszywy uśmiech zamienił się w szczery. Ten słodki 20-letni blodasek sprawiał , że zapominałam o wszystkich problemach. Popatrzyłam na Nialla z niechęcią. Oczywiście on musiał użyć swojego uroku i popatrzeć na mnie jak kot ze Shreka. Jego niebieskim oczom nie dało sie odmówić.
Ja: Dobra-powiedziałam i założyłam ręce na piersi.
Louis: Chyba żartujesz- No oczywiście. Mojemu kochanemu braciszkowi coś się nie podoba.- Nie będziesz grała w butelkę no chyba , że tylko na pytania.- jego stanowczy głs na mnie nie działał. Nie tym razem.
Ja: Czemu nie?- zapytałam nie dając za wygrną
Lou:Po 1.masz 16 lat a po 2.Nie będziesz sie całowała z moimi przyjaciółmi.
Ja: Daruj sobie myślisz , że sie już nie całowałam? Po za tym to też moi przyjaciele więc te pocałunki nie będą dla mnie nic znaczyły to tylko zabawa. -Miałam dość tego jak mnie traktował. Rozumiem troskę ,ale to już przesada.Lois przez chwile się na mnie patrzył z lekkim zdziwieniem. Wreszcie się zgodził. -Dobra to dawajcie butelkę- uśmiech znów zagościł na mojej twarzy. Usiedliśmy w kręgu a Harry zaczął kręcić. Wypadło na Horana .
Harry: No Horanek. Zadanie czy pytanie?- Styles zadał to pytanie głosem pedowila co mnie troszkę przeraziło.
N: aa co tam. Zadanie.-widząc uśmiech na twarzy Horana jeszcze szerzej się uśmiechnęłam.
H: Sam tego chciałaś. Pocałuj [T.I] z języczkiem. -gdy to usłyszałam ,zamarłam. Popatrzyłam na Horana, któremu również uśmiech zszedł z twarzy. Później zerkęłam na Louisa jego mina była bezcenna. Patrzył na Harrego jakby chciał go zabić. Widząc to moja złość i chęć pokazania Louisowi , że nie będzie mną rządził wygrała.
Ja:Czekam-powiedziałam najbardziej seksownym głosem jakim tylko umiałam. Wszyscy na mnie popatrzyli z lekkim zdziwieniem, oprócz Loiusa ten sie patrzył z nienawiścią. Horan nie ruszał się z miejsca. Patrzył na Harrego ze strachem w oczach. Wyglądał jakby błagał w myślach o inne zadanie. Mina Louisa zmusiła mnie do następnego kroku. Spojrzałam na brata i uśmiechnęłam się do niego. Potem podeszłam do Horana usiadłam mu na kolanach i pocałowałam. Potem wróciłam na miejsce i skupiłam wzrok na Louisie, który wyglądał jakby zobaczył mnie w Horanem w łóżku.-Dobra to kręć Niall- powiedziałam jakby nic się nie stało. Niall się ocknął po paru sekundach. Wziął butelkę i z nieobecnym wzrokiem nią zakręcił. Wypadło na Zayna, który poprosił o pytanie. Później Louis i Harry. I tak kilka kolejek. Po około 20 minutach gdy złość do Louisa trochę przeszła zrozumiałam co zrobiłam. Pocałowałam mojego Horanka . Jak ja mogłam to zrobić. Oczywiście było bosko , ale jak?
N:[T.I] teraz ty! - z zamyślenia wyrwał mnie głos Nialla.
Ja: A tak yy pytanie. - powiedziałam bez zastanowienia. Po chwili zastanowienia Nialler dał mi pytanie , na które odpowiedziałam bez żadnych problemów. No cóż dotyczyło jedzenia. Po odpowiedzeniu wzięłam butelkę do ręki i zakręciłam nią z całej siły. Kręciła sie szybko i długo. Gdy wkońcu sięzatrzymała wypadło na Louisa , który wybrał pytanie. Nie wiem co mnie naszło, ale wykorzystałam sytuacje i zdałam pytanie , które nurtowało mnie od czasów przeprowadzenia się do chłopców.- dlaczego traktujesz mnie jak małą dziewczynkę? Przecież wiesz , że nie mam już 10 lat. - zatkało go. Siedział i sie na mnie patrzył. Po dłuższej chwili wydał z siebie parę słów.
Lou:Bo cię kocham i martwię się o ciebie. - to było takie prawdziwe , że aż mi sięchciało rzygać
Ja: To nie jest troska tylko obsesja. Wysyłałeś chłopców na przeszpiegi gdy szłam na radkę z Bradem.
Lou: Bo mu nie ufałem. I miałem racje. Zdradził cie. To zwykły dupek. - powiedział to prawie krzycząc. Nie wytrzymałam. Emocje wzięły górę.
Ja: Przestań! On mnie nie zdradził. - wkońcu powiedziałam a raczej wykrzyczałam prawdę. - ja nawet z nim nie zarwałam. To on zerwał ze mną. I to przez ciebie. Powiedział , że nie będzie chodził z siostrzyczką braciszka. To nie on jest dupkiem tylko ty!- byłam już wściekła na maksa ,a w oczach miałam łzy.
N:[T.I] uspkój się. Jeśli z tobą zerwał z tak błachego powodu to rzeczywiście był dupkiem- Niall próbował mnie uspokoić co tylko pogorszyło sytuacje.
Ja: A co ty możesz wiedzieć? Jesteś tylko blond ciotą , która boi się okazywać uczucia! - nie mogłam uwierzyć , że to powiedziałam. Kierowała mną złość, ale nie dałam tego po sobie poznać mimo , że już płakałam. - On mnie kochał. Podaj mni jednego faceta, który mnie pokocha i nie będzie mu przeszkadzał Louis!
N: Proszę bardzo! Ja jestem tym facetem- zatkało mnie.-kocham cię oda dawna i bez względu na wszystko . Serce mi pęka gdy widze cię smutną. A Louis mi nie przeszkadza bo to mój przyjaciel. Teraz już pewnie były. Szkoda , że uwarzasz , że jestem tylko blond ciotą. Przynajmniej wiem co czujesz. -powiedział Horan prawie płacząc. Na końcu wybiegł z domu. Stałam tam przez chwile nic nie robiąc. Spojrzałam na Louisa. Nie mogłam wytrzymać i popłakałam się .
Lou: No leć za nim - Po jego słowach wybiegłam z domu. Stanęłam na ulicy i patrzyłam bez radnie w przestrzeń przedemną. Potem spojrzałam za siebie , w stronę parku. Nie wiedziałam gdzie Niall mógłby pójść. Kierując się przeczuciem ruszyłam w stronę miejsca , które znaliśmy tylko my. Pokazał mi je gdy "zerwałam" z Bradem. Pamiętam jak siedzieliśmy tam a ja płakałam przytulona do niego.  Ruszyłam tam najszybciej jak mogłam. Po 15 minutach przeciskałam się przez krzaki prowadzące do mini plaży. Gdy już stanęłam na piasku zaczęłam się rozglądać ze zdenerwowaniem. Nigdzie nie mogłam dostrzec Horana . Przeszłam całą plażę i wkońcu go znalazłam. Siedział na piachu i rysował coś na nim. Bałam się podejść , ale musiałam. Stanęłam obok niego i cicho powiedziałam Hej. Bondyn podniusł głowę. Miał czerwone oczy a po jednym policzku spływała jeszcze samotna łza. Kucnęłam przy nim i otarłam mu ją.
Ja: Kocham cię i masz racje Brad był dupkiem. Bardzo cię przepraszam. Słuchaj. Zawsze gdy widze twój uśmiech też się uśmiecham mimo , że chce mi się płakać. Gdy słyszę twój głos jak śpiewasz mam nogi jak z waty.  Gdy patrzę i słucham jak grasz na gitarze to...- nie dokończyłam bo Horan mnie pocałował. Gdy się od siebie oderwaliśmy otarł mi łzę , która spłynęła po moim czerwonym policzku.
N:Zawsze byłaś i będziesz moją księżniczką. Pamiętaj o tym - powiedział po czym znów złączył nasze usta.

wtorek, 18 marca 2014

Wiersz

Cześć! Długo mnie nie było. Przepraszam , ale mam niedługo < 24> projekt gimnazjalny. Przygotowania , ankiety itp. MASAKRA. Dla directioner i innych ludzików , którzy czytają mojego bloga bo piszę o Harrym. 2 część imagina o Foxy i Harrym jest w procesie tworzenia. Powolnego , ale zawsze. Dziś chciałam pokazać wam wiersz < dłuugi> znazałam ją w książce "Charlie". Już dawno ją przeczytałam , ale jakoś teraz znalazłam ten wiersz w internecie. Jest tak długi , że nie chciałam go przepisywać do zeszytu. Książkę serdecznie polecam. Nie jest długa. Jak dla mnie ,czyli osoby , która nie lubi specjalnie czytać była w sam raz. Co do tego wiersza to , żeby go zrozumieć czytałam go 5 razy. Nie jest napisany jakimś skomplikowanym językiem bo według książki pisał ją 16 latek. Jakoś po prostu nie mogłam sięna nim skupić. W sumie nie wiem dlaczego nie zrozumiałam go od razu. Nie lubie wierszy , ale ten wyjątkowo mnie zaciekawił. Może was też i przeczytacie całą książkę.

Raz na żółtej kartce w zielone linie
napisał wiersz.
Zatytułował go Chops,
bo tak nazywał się jego pies
i o nim był właśnie ten wiersz.
Nauczyciel postawił mu piątkę
i przyznał specjalne wyróżnienie.
Matka uściskała go i powiesiła wiersz na drzwiach kuchni
i odczytywała ciotkom.
To było w roku, kiedy ojciec Tracy zabrał dzieciaki do zoo
I pozwolił im śpiewać w autobusie,
I urodziła mu się siostrzyczka
z małymi paznokietkami i łysą główką.
Jego matka i ojciec ciągle ją całowali,
A dziewczyna z sąsiedztwa wysłała mu
Walentynkę podpisaną rządkiem iksów.
Zapytał wtedy ojca, co to znaczy.
Ojciec zawsze kładł go do łóżka
I zawsze pamiętał, żeby utulić go na dobranoc.

Raz na białej kartce w niebieskie linie
napisał wiersz
I zatytułował go Jesień,
Bo tak nazywała się pora roku
I o tym był ten wiersz.
Nauczyciel postawił mu piątkę
i poprosił go, żeby pisał jaśniej.
Matka tym razem nie powiesiła wiersza na drzwiach kuchni,
bo były świeżo pomalowane .
Dzieciaki powiedziały mu,
że ojciec Tracy pali cygara
I zostawia pety na kościelnej ławce,
które czasami wypalają dziury,
To było w roku, kiedy jego siostra dostała okulary
z grubymi szkłami i w czarnych oprawkach.
Dziewczyna z sąsiedztwa roześmiała się,
kiedy poprosił ją, żeby poszli na spotkanie ze Świętym Mikołajem,
A dzieciaki powiedziały mu,
dlaczego jego matka i ojciec ciągle się całowali.
Jego ojciec już nie utulał go do snu
I wściekał się,
Kiedy go wołał.

Raz na kartce wyrwanej z notesu
napisał wiersz.
Zatytułował go Pytania o niewinność,
bo to pytanie dotyczyło jego dziewczyny
I o tym był ten wiersz.
Profesor postawił mu piątkę
i dziwnie na niego popatrzył,
A jego matka nie powiesiła tego wiersza na kuchennych drzwiach,
bo nigdy go jej nie pokazał.
To był rok, w którym umarł ojciec Tracy,
A on zapomniał,
Jakie jest zakończenie Credo.
Przyłapał siostrę,
Jak obściskiwała się z kimś na werandzie.
Jego matka i ojciec nigdy się już nie całowali
ani nawet nie rozmawiali ze sobą.
Dziewczyna z sąsiedztwa za bardzo się malowała
I kiedy ją całował, dostawał od tego ataku kaszlu,
ale mimo to ją całował,
bo tak się robi.
O trzeciej nad ranem położył się do łóżka.
Jego ojciec głośno chrapał.

I dlatego zaczął pisać kolejny wiersz
na kawałku papierowej torby.
Zatytułował go Absolutnie nic,
Bo o tym był ten wiersz.
Sam sobie postawił piątkę
I cięcie na każdym cholernym nadgarstku.
Powiesił wiersz na drzwiach łazienki,
Bo tym razem nie miał szans dotrzeć do kuchennych drzwi. 

Mogę jeszcze dodać , że bedę sięstarała wchodzić tu częściej po projekcie gdy będę miała zgłowy martwienie się o to jak wypadnę przed całym gimnazjum prezentując naszą <grupy> pracę. No cóż przynajmniej nie będę sama. 

poniedziałek, 10 marca 2014

Nie ma sensu

Dzięki, że wchodzicie na mojego bloga. Miałam dodać 2cz. o Harrym i kiedyś tam dodam.< jak wena przyjdzie> dzisiaj mam smutny dzień no w sumie to tydzień. Usiadamiam sobie , że jest na świecie tylko kilka rzeczy , które trzymają mnie przy życiu. Nie mówię tu o wodzie , tlenie itp.
Lista rzeczy , które trzymają mnie przy życiu :
1.Bliska rodzina: 
mama- wkurza mnie jak to mama ale ją kocham .
tata- nie mieszka z nami < długa historia> ale również go kocham. Nawet po tym co zrobił mojej mamie
Babcia- miaszka ze mną i mamą czasem wkurwia mnie niemiłosiernie , ale jak sobie pomyśle , że mogłoby jej nie być to jakoś mi sie robi smutno.
Patrycja - To moja przyjaciółka i jest dla mnie jak siostra. Miałam nie wymieniać imion, ale trudno. Ona też mnie wkurza i to chyba najczęściej. Mam czasem dziwne wrażenie , że wszyscy z którymi sie zadajemy wolą ją ode mnie. Pff to nie jest wrażenie ja to poprostu wiem. Pomimo tego ją kocham.
2.Muzyka-To jest coś co kocham. Mogłabym żyć bez nóg lub rąk ,ale nie przeżyłabym gdybym była głucho-niema < nie wiem jak to sie pisze>
3.Śpiewanie- to chyba jedyna rzecz jaka mi wychodzi. Poważnie. Nie umiem rysować , mam złe stopnie , nie mam chłopaka < nie wiem czy to dobry przykład , ale niech już będzie>
4. Pisanie- w sumie bez tego jakoś dałabym radę i to nie trzyma mnie aż tak mocno tutaj na ziemi, ale to kolejna rzecz , która mi nieźle < chyba> wychodzi. WOOW no całe 2 rzeczy.
5. To chyba ostatnia rzecz i jedna z najważniejszych to :
ONE DIRECTION
Harry Styles - Gdy mi smutno i myślę o tym , żeby coś sobie zrobić puszczam "Don't let me go" i słyszą jego głos od razu tonę w tej piosence a gdy się kończy zapominam o czym myślałam i się uśmiecham słuchając jego głosu w kółko i w kółko.
Niall Horan - Gdy słyszę jego głos w "Little things" od razu sie uśmiecham chociaż wiem , że on nie śpiewa tego do mnie
Liam Payne - Nie znam go < żadnego z nich> ale jeśli wierzyć stereotypom to Liaś jest opiekuńczy i dzięki niemu wiem , że może uda mi się kiedyś znaleźć takiego chłopaka.
Zayn Malik- Nie mogę sie do niego jakoś przekonać. Nie wiem dlaczego może przez ten ślub. Nie przepadam za Perrie , ale jest ładna a on chyba na prawdę ją kocha. Życzę im szczęścia. Mam cichą nadzieję ,że też kiedyś będę w takim związku.
Louis Tomlinson - Włączam sobie Funny Moments i mimo tego , że chciało mi się płakać to od pierwszych kilku sekund zaczynam się śmiać aż brakuje mi tchu.
Mimo , że ich nie znam też mnie czaem wkurzają. No może nie oni a raczej świadomość , że nigdy ich nie spotkam i  że marzenie o rozmowie z nimi albo chociaż usłyszeniu ich głosów na żywo jest głupie i bez sensu.

To chyba tyle. W sumie 5 pkt bez , których nie wyobrażam sobie życia. Chcę wam jeszcze raz podziękwać za wchodzenie na mojego bloga i czytanie tych bzdur , które tu wypisuje. Dziękuje też wszystkim tym , którzy pojawili się w punktach wyrzej. Wiem , że z tych osób przeczyta to tylko moja przyjaciółka chociaż bardzo bym chciała , żeby 1D też sobie to przetłumaczyli < hahahahahaha głupia ja. No wiem zabawna jestem> Dobra to DZIĘKUUUUJEEE <3

poniedziałek, 24 lutego 2014

#1 Harry

Powoli otworzyłam oczy i jedyne co widziałam przed sobą to mały promyczek światła , który wpadał z nikąd. Strasznie mnie bolała głowa , a jedyne co pamiętam to bar , światła , bardzo głośna muzyka i alkohol. No to przynajmniej wyjaśnia parę spraw. Nie, co ja gadam to nic nie wyjaśnia! Leżałam tak ,a raczej siedziałam, przez kilka minut. Już zdążyłam się nawet przyzwyczaić do egipskich ciemności panujących w pomieszczeniu. No właśnie. Gdzie ja tak w ogóle jestem? Mam związane ręce ,a nogi przywiązane do nóżek krzesła. Jakoś się nje , choć w moim przypadku to nie jest dziwne.  Próbowałam się uwolnić , ale liny była za mocno związane. Po ok godzinie usłyszałam kroki i dzwięk otwierających się  mega ciężkich drzwi. Do pomieszczenia wpadło wiele światła , która mnie oślepiło na jakiś czas . Gdy lekko otworzyłam oczy zobaczyłam przed sobą chłopaka. Na oko miał gdzieś z 21 lat. Patrzył się na mnie przeczesując palcami swoje dosyć gęste szatynowe włosy. Nie powiem był przystojny .  Rozejrzałam sie po pokoju , w którym się znajdowałam. Czułam sie jak w psychiatryku. Białe ściany , kraty w oknach i żelazne drzwi. No rozumiem , że na imprezie troche przegiełam , ale żeby aż psychiatra?!
-No proszę. Nasza śpiąca królewna się obudziła. - powiedział chłopak męskim i ochrypniętym głosem . 
-Czego chcesz?- zapytałam na razie miło.
-Spokojnie. Nie interesuj się tak. Jestem Harry i mam cię pilnować - nawet na mnie nie patrzył gdy mówił. Chodził po całym pokoju i oglądał wszystko dokładnie. Jakbym czegoś przypadkiem nie schowała. Tak to w sumie byłoby logiczne gdyby nie to , że byłam od samego początku przywiązana do krzesła! 
-Jak mam sie nie interesować?! Siedze w pokoju rodem ze szpitala psychiatrycznego i to jeszcze przywiązana do krzesła i mam sie nie interesować?- zaczęłam sie robić nie miła , ale dałam panu pięknisiowi jescze jedną szansę.
-Słuchaj mała. Ja i tak nie wiem za dużo. Jestem tu tylko bo mi płacą . Więc zamknij tą swoją śliczną buźkę na kłódkę i nie denerwuj mnie więcej. - Harry przykucną i spojrzał mi w oczy jakby mówił do ośmolatki. Po jego słowach chciałam mu napluć na twarz , ale nie będę się poniżać. Kolejna godzina spędzona w ciszy. Za każdym razem gdy choć trochę się szarpnęłam on patrzył na mnie tymi swoimi zielonymi oczami jakby próbował powiedzieć " Oj mała i tak sie nie uwolnisz" oczywiście miałam go gdzieś i dalej próbowałam. Niestety , nic nie działało. Mijała druga godzina a szatyn już chyba odpóścił wgapianie sie na mnie i po prostu położył się na łóżku obok krzesła na którym siedziałam. Zapalił sobie papierosa i od czasu do czasu wypuszczał dym z ust w stronę krat w oknach. Patrzyłam sie na niego z ustęskieniem. Tak dawno nie paliłam. Próbowałam rzucić , ale to nie takie proste. Gdy zielonooki kierował wzrok na mnie szybko odwracałam glowę w stronę ściany , albo wbijałam wzrok w podłogę. 
-Nie gap sie tak na mnie. - wreszcie po 3 godzinach ciszy zabrał głos . Przy okazji wypuszczając dym prosto w moją twarz.  Próbowałam odwócić głowę i nie wciągać go , ale nie umiałam. Gdy tyko poczułam woń papierosa od razu ogarnęł mnie ten błogi spokój. Przypomniał mi sie mój pierwszy raz gdy przyjaciółka dała mi bucha. Oczywiście zaczęłam sie duzić i kaszleć , ale coś kazało mi spróbować jeszcze raz. Potem wymykałam sie z nią do lasu . I tak sie zaczęło . Wreszcie mama mnie przyłapała. Nie była zła ,ale powiedziała , że mam chociaż spróbować rzucić to świństwo. Moja natura wzięła górę i zaczęłam się wydzierać na maę , że nigdy nie przestanę . Skończyło sie wyprowadzką do taty . On pozwał mi na prawie wszystko . U niego mogłam pić i palić ile chce. Nie pozwalał mi tylko ćpać , ale mnie naet do tego nie ciągnęło. Po paru tygodniach poznałam chłopaka. Niall to blodndyn o złotym sercu. Pochodził z bogatej rodziny , ale nie przeszkadzało mu to  skąd jestem . Odmienił moje życie . To właśnie dzięki niemu postanowiłam rzucić ten zgubny nałóg. Niestety nic nie trwa wiecznie. Przez okrógłe 2 lata moje życie było jak z bajki . Może nie byłam do końca księżniczką , ale miałam swojego ksiącia. Po tym czasie znów wróciłam na ziemie. I z nieba jakim był on trafiłam prosto do piekła. Pokłóciłam sie z nim . Poszłam na impreze. Za dużo wypiłam. Trafiłam do łazienki z jakimś gościem . Byłam tak pijana , że nie umiałam ustać. Pijana i wściekła na Nialla dałam dupy temu facetowi. Niall by sie o tym nie dowiedział gdyby nie to , że nagrałam całą tę akcje i wysłałam mu w wiadomości . Próbowałam później przepraszać , ale na darmo . Po prostu go straciłam. Bez mojego ksiącia wróciłam do papierosów. Dobre jest chociaż to  , że zaczęłam uważać z alkoholem na imprezach . Aż do wczoraj. Kompletnie nie pamietam co sie stało. Na te wszystkie wspomniena w oku zakręciła mi sie samotna łza , ale nie pozwoliłam jej spaść na moje spodnie. 
- Jak masz na imie? - moje rozmyślania przerwał głos chłopaka , który właśnie gasił papierosa. W duchu mu podziękowałam. Jeszcze trochę i normalnie rzuciłabym sie na niego. 
-No proszę . Pilnuje i nawet nie wie kogo . - powiedziałam złośliwie. - Mam na imie Lisa - zabije moją matke za to imie. Ono komplenie do mnie nei pasuje. Przyjaciele mówią mi Foxy i nikt nie używa mojego prawdziwego imienia ,ale i tak go nienawidze . 
-Hmm. Lisa . Słodkie imie dla słodkiej i niewinnej dziewczyny. - jego twarz znajdowała sie milimetry od mojej. Za tą słodką dziewczynkę chciałam go strzelić z główki, ale sie powstrzymałam. - Ty na serio nie wiesz kogo pilnujesz co? Nic ci o mnie nie powiedzieli. Zresztą pewnie i tak nic nie wiedzą . - drugie zdanie powiedziałam bardziej do siebie. 
-Skoro nic nie wiem to mi opowiedz. Spędzimy ze sobą jeszcze sporo czasu , więc chce coś o tobie wiedzieć. - jaki on stał sie nagle miły. Ja tyko odwórciłam głowe , żeby sie na niego nie zbełtać. 
- A rozwiążesz mi chociaż ręcę? No pomyśl jestem od ciebie młodsza i mniejsza. Na pewno nie dałabym ci rady. O ucieczce też nie ma mowy. Wszystko jest tu zamknięte. - powiedziałam słodkim głosikiem , ale nie przesadnie słodkim. Chłopak po chwili zastanowienia zabrał sie do odwiązywania mi nóg. Po chwili mogłam już nornalnie stanąć obok krzesła. Przez pierwsze chwile chciałam go pobić i pokazać na co stać tę małą dziewczynkę  , ale oprócz potrzeby pokazania kto jest silniejszy nie miało to sensu bo Harry nie miał ze sobąkluczy do pomieszczenia a ja nie widziałam innej drogi ucieczki jak drzwi. Po za tym . Jakby mój strażnik zostałby ranny na 100% przysłaliby kogoś więszego i silniejszego niż on. A takiemu już mogłabym nie dać rady . Po małej rozgrzewce i rozluźnieniu się położyłam sie na łóżku . I gapiłam się bez słowa w sufit. 
-To powiesz coś o sobie? - znów ciszę przerwał głos szatyna. Tym razem nie byłam z tego zadowolona. 
-A co chcesz wiedzieć? - zapytałam nie odrywając oczu od bieli sufitu . 
-No skąd jesteś? Ile masz lat? Masz chłopaka? i takie tam . - powiedział siadając koło mnie. 
- No więc jestem z Londynu i niech to ci na razie starczy . Mam 18 lat i nie mam chłopaka. A co do takie tam to żądam konkretów. - odpowiedziałam praktycznie na jednym tchu. - Teraz ty dawaj coś o sobie. - dopowiedziałam biorąc oddech.
-No to jestem Harry Styles. Pochodze z Londynu i niech to ci na razie starczy . Nie ma dziewczyny . I mam 20 lat.- jego głos roznosił się po całym pomieszczeniu . Nie miałam do niego więcej pytań. W sumie to w ogólnie nie obchodziło mnie jego życie.- Opowiedz mi coś jeszcze o sobie Liso . - po chwili błogiej ciszy on znowu sie odezwał. 
- Błagam nie mów tak do mnie. Nikt nie nazywał mnie Lisa od 6 roku życia. - powiedziałam podnosząc sie na łokciach i patrząc na chłopaka błagalnym wzrokiem . - Nazywają mnie Foxy - dopowiedziałam , żeby uniknąć jakich kolwiek pytań. 
-Dlaczego Foxy? - nie udało się . Czy ten człowiek nie umie sie zamknąć? Niech wsadzi sobie papierosa w gębę i sterczy nic nie mówiąc przy oknie. 
-W sumie nie wiem. Jakoś tak.  Od lisa . No wiesz Fox a ja jestem Foxy . - wytłumaczyłam mu na wszelki wyadek jakby nie zrozumiał słów "Nie wiem" . - yyy . Masz jeszcze papierosa? - w końcu musiałam sie o to zapytać , a pewnie dłużej bym niewytrzymała . 
- Ta. Mam. A ty co palisz? - nie. Tak sie pytam. Debil. Może i ma 20 lat , ale mózg jak 12 latek . 
- No . Od jakiegoś 15 roku życia. Dasz jednego? - już sobie odpóściłam kąśliwe komentarze . 
-Jasne , ale pal przy oknie bo w zasadzie to tu nie wolno . - powiedział Harry i wręczył mi papierosa i zapalniczkę. Gry tylko włożyłam go do ust  i pierwszy raz się zaciągnęłam o niczym inym nie marzyłam. Po 4 buchu rozluźniłam sie już maksymalnie . Przez kolejne kilka godzin gadałam z moim strażnikiem od siedmiu boleści na różne tematy . Od błachych takich jak dlaczego ludzie sie zabijają i skąd jesteśmy ? Po poważniejsze tamaty . Opowiedziałam mu dlaczego pale , a on mi . W sumie mamy wiele wspólnego. On mieszka a raczej mieszkał z ojcem i ja. Jego matka zostawiła ich gdy chłopak skończył 2 latka. Moja wywaliła mnie z domu . Nie chciał tylko powiedzieć mi gdzie tak właściwie jestem . Nie wiem ile tak siedzieliśmy. Straciłam rachubę czasu. Leżeliśmy i gadaliśmy. Nie byłam senna , choć pewnie dochodziła 12 w nocy. Za oknami było ciemno , ale żadne z nas nie miało zegarka. To nawet fajnie. Tak komletnie nie wiedzieć która godzina . Nagle usłyszeliśmy dzwięk otwierających się drzwi . Harry szybko wstał z łóżka i stanął przy ścianie praktycznie na baczność. Ja zagasiłam papierosa i usiadłam na krześle . Do sali wszedł jakiś mężczysna. Mial około 40 lat . Może mniej. Popatrzył na Harrego później na mnie i przeleciał wzrokiem po całej sali. Aż dziwne , że nie wyczół papierosów. Po zeskanowaniu całego pomieszczenia podszedł do mnie i bez słowa zabrał . Wychodząc dał znać loczkowi , że ma iść za nami . Szliśmy przez  strasznie długi oświetlony korytarz . Żadne z nas nie powiedziało słowa. Po dość długiej wędrówce doszliśmy do ogromnej sali , która przypominała średniowieczną salę tronową. Tylko za miast czerwonego pięknego dywanu był brudny , szary beton . Na ścianach widniały poroża różnych zwierząt oraz portrety jakiś uczonych , których kompletnie nie kojarzyłam . Mimo pomurej sceneri i goryla trzymającego mnie za ramię nie bałam się . Wręcz przeciwnie. Czułam ciekawość i dziwną śmiałość . Nigdy sie tak jeszcze nie czułam . Facet , który mnie gdzieś eskotrował kazał mi ,bezgłośnie oczywiście ,spojrzeć  w górę. Zobaczyłam tam kilka osób stojących na balkonie . Między nimi a nami była szyba .   Cała nasza trójka patrzyła się na osoby stojące na górze. Było tam mnóstwo uzbrojonych facetów ubranych na czarno. Oprócz nich patrzył się na nas zamyśliny chłopak w wieku Harrego . Miał krótkie czarne włosy postawione na żel. Był ubrany w czarne rurki lekko opuszczone w kroku do tego zwykla biała bluzka i czarna skórzana kurtka. Taki typowy "badboy"  . Po długm wpatrywaniu się głównie we mnie pokazał palcem , że mamy iść do góry . Goryl z eskorty przytaknął i szarpnął mnie do przodu . Po 5 min byliśmy na balkonie. 
- No witam cię Foxy . - przywitał się tajemniczy chłopak. Skąd on zna moje imie? - Proszę usiądź sobie. - mówił spokojnie i z uśmiechem. Usiadłam na wskazanym przez niego skórzanym fotelu . - Może szampana? - zapytał  podając mi kieliszek . 
-Nie dziękuje. Nie piję. - dpowiedziałam , a chłopak odstawił go na mały szklany stolik . - Po co mnie hmm porwałeś? I skąd mnie znasz? - przeszłam do konketów. Nie dam się omamić tym jego śnieżno- białym uśmiechem . 
- Nie porwałem cię. Znaczy tak można to nazwać , ale mam dla ciebie propozycję nie do odrzucenia . -powiedział brunet biorąc łyk szampana . 
-A mogę chociaż wiedzieć jak się nazywasz? - zapytałam zakładając nogę na nogę. 
- A no tak. Gdzie moje maniery . Mam na imię Zayn .Zayn Malik .  - Twoje maniery? Wyszły prze naszym spodkaniem i jeszcze ich nie ma. " Bad boy" okazał się przez kilka sekund dżentelmenem . Wstał i pocałował moją dłoń , którą nie chętnie mu podałam . Jego imie i nazwisko coś mi mówiło , ale nie mogłam skojarzyć skąd . 
-Dobra . To i tak mało mi mówi , ale zawsze coś. A jaką masz da mnie propozycje ? - zapytałam szczerze zaciekawiona . 
-Foxy . Jesteś silną psychicznie jak i fizycznie dziewczyną . Ja na razie chcę podbudować twoją siłę. Będziesz uczęszczala na treningi . Twojemu ojcu wysłaliśmy list , że dostałaś się do specjalnej szkoły , więc mamy pewność , że nie będziemy mieli kłopotów . Dostaniesz inny pokój.  Wygodniejszy i większy . Później pójdziesz z Harrym na zakupy . Kupimy ci  telefon oraz załatwimy nowy numer . Sama wybierzesz sobie nowe ubrania i buty . Cena nie gra roli. Możesz wydać tyle ile będziesz chciała , ale tylko na potrzebne rzeczy . Kiedy już poczujesz siętutaj swobodnie zaczniesz traningi . - opowiadał Zayn ze spokojem co chwilę podpijając szampana. Nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam. On chce , żebym tu mieszkała? Chyba śni. I jeszcze jakieś treningi o co mu chodzi?
- A co jeśli odmówie? - powiedział przed tem , że to propozycja nie do odrzucenia , ale ja lubie ryzykować. Mulat na moje pytanie spojrzał sie na mnie jakby się tego spodziewał. 
-Eeeh Foxy . I to mi się w tobie podoba. Bunt . Lubie niegrzeczne dziewczynki- mówiąc to w miedzy czasie dopił szampana. Czy tylko ja widzę w tym 2 zdaniu podtekst seksualny? - ja pytam serio. Nie ma opcji , że tu zostanę! - prawie krzyknęłam na niego. Jednak Zayn miał coś w sobie co sprawiało , że bałam się zbuntować całkowicie. 
-Już mówiłem. Nie przyjmuję odmowy - Miałam wrażenie , że Malik  rozbierał mnie wzrokiem . - Wiem , że polubiłaś Stylesa, ale jeśli tylko go poproszę może ci zrobić wielką krzywdę. Gdy będziesz sie za bardzo buntować przestanę być miły . Jasne? - Mimowolnie spojrzałam w stronę Harrego z lekkim przerażeniem w oczach. On nie potrafił na mnie spojrzeć . Nie wiedziałam czy Zayn rządał odpowiedzi więc na wszelki wypadek po prostu przytaknęłam. Im dłużej przebywałam w jego towarzystwie tym bardziej się bałam. - Dobrze. Możesz już iść . Jest późno. Harry zaprowadź ją do nowego pokoju . Maszą pilnować , tylko nie tak jak wcześniej. Pamietaj , że tu wszędzie są kamery . - No tego to się spodziewałam. Chciałam się zapytać czy mogę palić , ale strach mi nie pozwolił.  - Foxy. Możesz palić tylko przy oknie - Czy Zayn czyta w myślach ? No teraz to sie nieźle przestraszyłam. 
-Chodź pokażę ci pokój - powiedział Harry łapiąc mnie za rękę. Gdy poczułam ciepło jego dłoni przeszedł mnie przyjemny dreszcz , którego dawno nie było. Ostatnio się tak czułam przy Niall'u... O nie! To nie może być. Nie na pewno nie . To tylko głupie złudzenie. - No to tu. - nawet nie zauważyłam kiedy przeszliśmy przez dość długie kręte korytarze . Stałam przy drewnianych drzwiach . Popatrzyłam na zielone oczy Stylesa prosząc o naciśnięcie klamki . Harry zrozumiał mnie bez słów i wpóścił do pokoju. Gdy przekroczyłam próg nie mogłam uwierzyć władnym oczom. Stałam właśnie w nowoczesnym  , wymarzonym pokoju .  Zachwycałabym się nim jeszcze długo , ale byłam strasznie zmęczona. Poprosiłam Harrego by poczekał. W szufladach miałam parę ciuchów. Nie wiem skąd znali mój rozmiar , ale oni chyba wiedzą o mnie wszystko . Szybko poszłam się wykąpać . Po ciepłym relaksującym prysznicu ,ubrałam się w piżamę i wyszłam z łazienki. Gdy chowałam ciuchy do szuflady i przeglądalam się w lustrze czułam na sobie wzrok Harrego.
-yyym nie wiem co oni chcą ze mną zrobić i po co mam chodzić na te treningi i w ogóle nie wiem po co tu jestem , ale dziękuje ci. - przerwałam ciszę podchodząc do Stylesa. 
-Ja cie tylko pilnuję. Nie musisz dziękować - udawał , że go to nie obchodzi . Nie chciałam się z nim przekomarzać ,więc rzuciłam krótkie dobanoc i ruszyłam w stronę łóżka. Nagle poczułam jak ktoś łapie mnie za nadgarstek .  To był loczek. Odwrócił mnie i przyciągnął do siebie. Chciałam się wyrwać , ale zatonęłam w jego zielonych tęczówkach. Ogarnęlam się gdy Harry zaczął mnie całować. Odepchnęłam go od siebie i jeszcze sie trochę cofnęłam . 
-Co ty robisz? - zapytałam chociaż nie wiem czy chcę znać na to pytanie odpowiedź.
-Przepraszam nie powinienem był. Dobra noc.- szybko odpowiedział Harry a jego policzki pokryły się słodkim rumieńcem. Stałam tam jeszcze przez chwile. Później podeszłam do niego pocałowałam czule , rzyczyłam kolorowych snów i nie czekając na jakąkolwiek reakcję weszłam pod ciepłą pościel. 
-----------------------------------------------------------------------------------------------

niedziela, 23 lutego 2014

#odkładanie na później

Kil­ka­set lat te­mu, Ben­ja­min Fran­klin podzielił się ze światem sek­re­tem swo­jego suk­ce­su. Nig­dy nie zos­ta­wiaj na jut­ro, co masz zro­bić dzi­siaj, po­wie­dział. To człowiek, który wy­nalazł elek­tryczność. Wy­dawałoby się, że więcej ludzi posłucha je­go rad. Nie wiem, dlacze­go odkłada­my rzeczy na później, ale gdy­bym miała zga­dywać, to chy­ba po­wie­działabym, że ma to wiele wspólne­go ze strachem. Strachem przed po­rażką, strachem przed od­rzu­ceniem, cza­sami po pros­tu ze strachem przed po­dej­mo­waniem de­cyz­ji, bo co jeśli się my­lisz? Co jeśli po­pełniasz błąd, które­go nie nap­ra­wisz? [...] Kto ra­no wsta­je, te­mu pan Bóg da­je? Działanie w od­po­wied­nim cza­sie zao­szczędzi kłopotów na przyszłość. Kuj żela­zo, póki gorące. Możemy uda­wać, że nam te­go nie mówiono, ale wszys­cy słysze­liśmy przysłowia, fi­lozofów, dziadków, os­trze­gających nas przed mar­no­waniem cza­su, słysze­liśmy cho­ler­nych poetów na­kazujących nam chwy­tać dzień. Jed­nak cza­sami mu­simy prze­konać się na włas­nej skórze. Mu­simy po­pełniać włas­ne błędy. Mu­simy sa­mi się na nich uczyć. Mu­simy zmiatać dzi­siej­szą możli­wość pod jut­rzej­szy dy­wan, dopóki już więcej tam nie zmieści­my. Dopóki wreszcie nie zro­zumiemy, co Ben­ja­min Fran­klin nap­rawdę miał na myśli. Że pew­ność jest lep­sza od niepew­ności, że ja­wa jest lep­sza niż sen, i że na­wet naj­większa po­rażka, na­wet naj­gor­sza, jest sto ra­zy lep­sza od za­nie­cha­nia próby. - Ktoś mądry . 

#Chłopak ze snu

Siedziała w swoim małym świecie pod schodami . Patrzyła sie tęo w ścianę i myślała . W jej głowie tłoczyło się wiele myśli , które nigdy nie ujrzą światła dzienego . Po paru minutach przesiedzonych w kompletnej ciszy wyszła .  Mama sie pytała gdzie idzie - nie odpowiedziała jej. Po prostu zatrzasnęła za sobą drzwi . Szła przed siebie . Jej nogi prowadziły ją do niego . Ona przez całą drogę była nieobecna duchem . Dopiero gdy stanęła przed jego drzwiami wiedziała gdzie w ogóle jest . Zapukała . On otworzył . Nie wiedział kto do niego przyszedł . Kojarzył ją ze szkoły , ale nawet nie znał jej imienia . Stał i przyglądał się  . Już miał zapytać co one tu robi , ale dziewczyna go pocałowała . Potem tylko odwróciła się na pięcie i ze łzami w oczach wróciła do domu . Znowu siedziała w swoim małym świecie pod schodami. Nagle ktoś zapukał . Myślała , że to mam i otworzyła małe drzwiczki . Zobaczyła chłopaka , do którego poszła . Uśmiechał sie i miał czerwone policzki .
- Nie wiem kim jesteś , ale cię kocham - powiedział i oddał pocałunek . Tym razem ona była zdziwiona , ale nie przejmowała sie tym . Wpóściła chłopaka do swojego świata , zamknęła drzwiczki i wtuliła się w jego tors . Nigdy nie czuła się bardziej szczęśliwa i bezpieczna niż w tej chwili .
A potem zobaczyła strumień światła i usłyszała budzik . Nie była zdziwiona , że to był sen . Bardziej dziwił ją fakt , że leży koło niej chłoak z tego snu .
 -------------------------------------------------------------------------------------------------
Gdyby sny były prawdą . Moje życie byłoby baardzo dziwne.

sobota, 22 lutego 2014

#Teenege dirtbag

To jest piosenka , w której się zakochałam gdy pierwszy raz zobaczyłam "This is us" . < dla nie ogarniętych to jest film o 1D> Nie wiem dlaczego tak bardzo mi sie podoba , ale jąkocham. To miłość od pierwszego usłyszenia <3
Po onfielsku :
Harry:
Her name is Noel
I have a dream about her
She rings my bell
I got gym class in half an hour
Oh how she rocks
In Keds and tube socks
But she doesn't know who I am
And she doesn't give a damn about me

All:
Cause I'm just a teenage dirtbag, baby
I'm just a teenage dirtbag, baby
Listen to Iron Maiden baby with me

Niall:
Her boyfriend's a dick
He brings a gun to school
And he'd simply kick
My ass if he knew the truth
He lives on my block
And he drives an Iroc
But he doesn't know who I am
And he doesn't give a damn about me

All:
Cause I'm just a teenage dirtbag, baby
I'm just a teenage dirtbag, baby
Listen to Iron Maiden baby with me

Zayn:
Oh yeah dirtbag, no she doesn't know what she's missin'
Oh yeah dirtbag, no she doesn't know what she's missin'

Louis:
Man I feel like mold
It's prom night and I am lonely
Low and behold
She's walking over to me
This must be fake
My lips starts to shake
How does she know who I am?
And why does she give a damn about me?

Liam:
I've got two tickets to Iron Maiden, baby
Come with me Friday, don't say maybe
I'm just a teenage dirtbag baby like you

All:
Oh yeah dirtbag, no she doesn't know what she's missin'
Oh yeah dirtbag, no she doesn't know what she's missin'


Po polsku : 
HARRY:
Nazywa się Noel
Mam o niej sny
Przypomina sobie
Miałem w-f pół godziny
Och jak ona daje czadu
W tenisówkach i podkolanówkach
Ale ona nie wie kim jestem
I ma mnie w dupie

WSZYSCY:
Bo jestem tylko nastoletnim frajerem, skarbie
Jestem tylko nastoletnim frajerem, skarbie
Posłuchaj ze mną Iron Maiden, skarbie

NIALL:
Jej facet to kuta
I nosi broń do szkoły.
I po prostu skopałby
Mi dupę, gdyby wiedział prawdę
Mieszka w moim bloku
I jeździ Irokiem
I nie wie, kim jestem
I ma mnie w dupie

WSZYSCY:
Bo jestem tylko nastoletnim frajerem, skarbie
Jestem tylko nastoletnim frajerem, skarbie
Posłuchaj ze mną Iron Maiden, skarbie

ZAYN:
O tak, frajerem, nie, ona nawet nie wie co traci
O tak, frajerem, nie, ona nawet nie wie co traci

LOUIS:
Stary, czuję się jak pleśń
Jest wieczorny bal a ja jestem samotny
Sam i opuszczony
Ona idzie w moją stronę
To nie może być prawda
Moje usta zaczynają drżeć
Skąd ona wie kim jestem?
Czemu nie ma mnie w dupie?

LIAM:
Mam dwa bilety na Iron Maiden, skarbie
Chodź ze mną w piątek, nie mów może
Jestem tylko nastoletną frajerką jak ty

WSZYSCY:
O tak, frajerem nie, ona nawet nie wie co traci
O tak, frajerem nie, ona nawet nie wie co traci

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

                                

środa, 19 lutego 2014

Ogłoszenia parafialne

Byłam dzisiaj na komedi polskiej . "Wkręceni" . Myślałam , że jeśli to polska komedia i do tego romantyczna to będzie gówniana , ale sie myliłam . Można było sie pośmiać a tego romantyzmu tam było niewiele, więc coś dla mnie. Polecam to wszystkim miłośnikom komedi i ludziom , którzy twierdzą , że polskie komedie to dno.  Gra tam aktor , którego nie znam. Gdzieś go musiałam widzieć , ale jakoś gościa nie kojarze. Oprócz "nieznanego aktora" gra też Piotr Adamczyk , czyli papież , albo jak ktoś oglądał "przepis na życie " , żabcia. Nie znam nazwisk aktorów , którzy tam grają < ja genius> ale i tak mogę powiedziedzieć, że film był śmieszny. Nie umiem też pisać recenzji więc nie będę sie tu bawić w jakiegoś krytyka.
Podsumowując: Jeśli nie wiesz na jaki film iść do kina , a nie chce ci sie czytać napisów i lubisz komedie to wybierz sie na "Wkręceni " .

Filmy , na które możesz jeszcze iść < zagraniczne i polskie>
Masz talent - nie oglądałam . Jak pójdę to napiszę jak było .
Kamienie na szaniec - też nie byłam , ale myślę , że jeśli ktoś nie czytał książki < to lektura w 2 gim> to nie ma co iść . Co do książki jest nawet ciekawa o ile ktoś lubi  książki o harcerzach i 2 wojnie światowej. < ja to 2> .Polecam też miłośnikom ,, Czasu honoru"
Ne mam pojęcia co jeszcze mogę wpisać. Jestem już zmęczona  i przepraszam za błędy . W następnym wpisie dodam jeszcze parę wpisów.  + jadę jutro do złotych na mój pierwszy i jak mnieniam ostatni zlot directioner. Chociaż kto wie , może będzie fajnie . : D .

Amen

Cytaty

Jakoś mnie naszło na czytanie cytatów. Macie tu kilka .
---------------------------------------------------------------------
Rzeczywistość  


„Nie da się żyć zbyt długo w realnym świecie. W każdym razie istota ludzka nie potrafi. Większą część życia spędzamy, śniąc, przede wszystkim na jawie.” 
Carlos Ruiz Zafón - Gra anioła
  
„Rzeczywistość jest przereklamowana.” 

„Każdy z nas ma swoją własną rzeczywistość albo nawet kilka i czasem trudno orzec, której należy się trzymać.” 

"Rzeczywistość często przerasta fikcję "  - Maxime Chattam - Odchłań zła

" Cała nasza nauka , w porównaniu z rzeczywistością ,jest prymitywna i dziecinna - ale to i tak najcenniejsze co mamy . - Albert Eistein 

"Nie wiesz.. ale jestem wspaniałą aktorką, która ukrywa swoje problemy i smutki w uśmiechu. A ty to nie mój przyjaciel . Wierzysz w to , co mówię choć tak na prawdę chciałabym sie w kimś wypłakać . "

" Lepiej zaliczyć sie do niektórych, niż do wszystkich. "- Andrzej  Spakowski - Król Elfów

"Miałem zły dzień . Tydzień. Miesiąc . Rok . Życie . Chlera jasna " - Charles Bukowsi - Szmira

,, Twierdzisz , że chcałabyś uciec. Tylko , że czasem po prostu trzeba stanąć twarza  w twarz z tym , co się zdarzyło , z ludźmi , którzy cię zranili , a ty ich , wrogami , braćmi . Nie masz nieprzyjaciół? A to ciekawę , bo ja jednego widzę. Kogo? Ciebie.Sama jesteś swoim wrogiem. " 

  • Prawda
" Ludzie są gotowi uwierzyć we wszystko tylko nie w prawdę " - Carlos Ruiz Zafon 

"Prawda jest straszna , ale niewiedza jeszcze gorsza . " - Becca Fitzpatrick - Cisza 

" Literatura jest najlepszą zabawką , jaką wymyślono ,  by drwić z ludzi "- Gabriel Garcia Marquez - Sto Lat samotności . 
  • Życie
" Życie to jedno wielkie bagno ,a każdy przebłysk świadomości jest katorgą

" Życie jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiesz co się trafi "  - Winston Groom - Forest Gump

  • Czas
" Cza im bardziej jest pusty , tym szybciej łynie. Życie pozbawione znaczenia przemyka obok , jak pociąg niezatrzymujący sięna stacji "  - Carlos Ruiz Zafon - Cień wiatru . 

" Czs robi z całem to samo co głupota z duszą" - Carlos Ruiz Zafon - Marina 

" Jeśli nie potrafisz wykorzystać minuty , to zmarnujesz też godzinę i cały dzień , i całe życie "  - Aleksander Sołżenicyn - Oddział chorych na raka . 

  • Miłość
" Spotkała księżniczka księcia . 
  Oddała mu się w objęcia 
   i tyle było radości
   W tem wiedźma użyła kosy
i jednym ciosem zazdrości
zabrała księżniczce księcia
nie pomógł pocałunek miłości..."

" To , że milczę nie znaczy ,że nie am nic do powiedzenia . " - Jonathan Caroll

" Dobrze widzi się tylko sercem . Najważniejsze nie jest widoczne dla oczu . " - Antoine de Saint - Exupery-Mały Książe. 

" W chwili gdy zastanawiasz sie czy kogoś kochasz , przestałeś go kochać na zawsze . " 

" - A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? - spytał Krzyś ściskając misiową łapkę . - Co wtedy?- Nic wielkiego - zapewnił go puchatek - posiedzę tu sobie i na ciebie poczekam . Kiedy siękogoś kocha , to ten  drugi ktoś nigdy nie znika "  - Alan Alexander Milne - Kubuś Puchatek

"Miłość nie polega na tym ,aby wzajemnie sobie się przyglądać , lecz aby wspólnie patrzeć w tym samym kierunku. - Antoine de Saint - Exupery-Mały Książe. 

"Prawdziwa miłość oznacza , że zależy ci na szczęściu drugiego człowieka bardziej niż na własnym , bez względu na to , przed jak bolesnym wyborem staniesz. "  - Nicholas Sparks - I wciąż ją kocham . 

" Kochać to niszczyć , a być kochanym to zostać zniszczonym ." - Cassandre Clare - Miasto kości

" Zawsze na świecie  ktoś na kogoś czeka" - Paulo Coelho- Alchemik 
----------------------------------------------------------------------------------------------
To tyle . Jeśli wam sie podobają to poszukam jeszcze czegoś . Znalazłam jeszcze parę ładnych piosenek , ale to może jutro.  



wtorek, 18 lutego 2014

#4

Spotkałam się dzisiaj z moją koleżanką z koloni. Szczerze mówiąc myślałam , że będzie jakoś śmieszniej , ale niebyło tak źle. Byłyśmy w Arkadii. Troche mam daleko , ale stęskniłam się za nią. Nic się dzisiaj oprócz spotkania tej koleżanki nie wydarzyło takiego. A nie! Zapomniałam o takim małym szczególiku. Dosłownie małm < uwaga suchar> poznałam mojego przyrodniego bracieszka. Mam na imie Antek . Nie wiem ile ma chyba ok roku. Nie lubie dzieci więc specjalnie nie byłam zainteresowana małą śpiącą istotką na tylnym siedzieniu auta taty. Nie byłam też przekonana co do imienia. No bo co to za imie Antek? Wydawało mi się nieładne , ale teraz uznałam , że jest nawet słodkie. I ten młody też. Może jak będie miał 1 lat a ja 28 będę z min mogła normalnie pogadać. :D O ile nie będę w Londynie. Pewnie nie. Mój plan wyjechania do Londynu i ogólnie mieszkania tam z przyjaciółką jest raczej tylko głupim marzeniem. Oprócz braku kasy i umiejętności posługiwania się językiem angielskim to nie wytrzymałabym z moją przyjaciółką w jednym mieszkaniu. Teraz zaczęłyśmy sie jakoś strasznie kłócić. Nawet nie wiem dlaczego. Mam nadzieję , że uda nam sięogarnąć , aż do studiów. :* 
 A tak zupełnie z innej beczki. Robie projekt gimnazjalny. Jego temat to tolerancja. Nie zastanawiałyśmy się nad tym długo . Każda z nas < dziewczyn , które to robią> dobrze wie dlaczego mamy robić o tolerancji. Szczególnie , że mamy to przedstawiać w naszym gimnazjum. Wiem , że i tak połowy nie będzie a druga połowa uczniów będzia nas miała głęboko w dupie , ale uciesze się gdy chociaż jedna osoba w szkole wyniesie coś z naszej prezentacj.  I zamiast nazwać kogoś pedałem poprostu przejdzie koło niego oszczędzając sobie jakiego klwiek komentarza publicznego jak i w myślach. A wy jak uważacie? Jesteście tolerancyjni? Pewnie większość z was a nawet wszyscy odpowiedzą , że tak. A to nie dokońca jest prawda. Pewnie nawet nie zdajecie sobie z tego sprawy. Niektórzy śmieją sie z czarnoskórych nazywając ich murzynami inni opowiadają kawały o blondynkach i żydach. Jeszcze inni nazywają kogoś kto ma styl gejem a sami nie są lepsi. Po za tym. Co was obchodzi czy ktoś jest innej orientacji seksualnej? To normalny człowiek tylko lubi osobę tej samej płci. Podobno gej to najlepszy przyjaciel kobiety. Mogłabym wam tu pieprzyć o gejach , żydach , fejmach szkolnych , sportowcach i innych stereotypowych postaciach. I w tym właśnie problem . STEREOTYPOWYCH. Przyjmuje się , że blondynki są głupie. A ja ma koleżankę i to jasną blondynkę , która ma najwyższą średnią w klasie jak i nie w szkole , a uczy sie tylko do kartkówek i sprawdzianów. Resztę wynosi z lekcji a i tak ciągle gada. Ona jest po prostu bystra. 
Jeśli mówisz "sportowiec szkolny" to kogo widzisz? Pewnie wysokiego , muskularnego gościa dla którego liczy się tylko sport , który  uprawia. A tu proszę niespodzianka. Ten gość lubi poczytać , posłucać muzyki i może nie jest to tylko rap z masą przekleństw. Mam dziwne wrażenie , że ludzie kierują się w życiu tylko stereotypami. I gdy przychodzi moment na ocenę drugiego człowieka oni nie zadadzą sobie trudu , by odpowiedzieć ,, yy nie znam go/jej więc nie bedę oceniał" . Przecież to jest za długie zdanie. Lepiej powiedzieć " aa. blondyna to głupia ." " ee. Ten słucha popu to na 100% pedał" . Po co myśleć  o uczuciach innych. Traktuj życie jak wyścig szczórów. Nie wiesz co mam na wyśli? Już tłumaczę. Każdy człowiek chce swojego dobra. Niestety niektórzy kierują sie zasadą " za wszelką cenę" . Tylko co to za zwycięstwo jak grasz nie fair? To nie jest w sumie zwycięstwo. Pomyślcie o tym i może następnym razem gdy będzie chcieli kogoś podsumować np. boydirectionera, boybelibera , kogoś kto lubi się uczyć , czarnoskórego... ugryziecie się w język i spróbujecie go/ ją poznać lepiej. :D 
-----------------------------------------------------------------------------------------------
 Człowiek jest wiel­ki nie przez to, co po­siada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi. - Jan Paweł II [Karol Wojtyła]