poniedziałek, 24 lutego 2014

#1 Harry

Powoli otworzyłam oczy i jedyne co widziałam przed sobą to mały promyczek światła , który wpadał z nikąd. Strasznie mnie bolała głowa , a jedyne co pamiętam to bar , światła , bardzo głośna muzyka i alkohol. No to przynajmniej wyjaśnia parę spraw. Nie, co ja gadam to nic nie wyjaśnia! Leżałam tak ,a raczej siedziałam, przez kilka minut. Już zdążyłam się nawet przyzwyczaić do egipskich ciemności panujących w pomieszczeniu. No właśnie. Gdzie ja tak w ogóle jestem? Mam związane ręce ,a nogi przywiązane do nóżek krzesła. Jakoś się nje , choć w moim przypadku to nie jest dziwne.  Próbowałam się uwolnić , ale liny była za mocno związane. Po ok godzinie usłyszałam kroki i dzwięk otwierających się  mega ciężkich drzwi. Do pomieszczenia wpadło wiele światła , która mnie oślepiło na jakiś czas . Gdy lekko otworzyłam oczy zobaczyłam przed sobą chłopaka. Na oko miał gdzieś z 21 lat. Patrzył się na mnie przeczesując palcami swoje dosyć gęste szatynowe włosy. Nie powiem był przystojny .  Rozejrzałam sie po pokoju , w którym się znajdowałam. Czułam sie jak w psychiatryku. Białe ściany , kraty w oknach i żelazne drzwi. No rozumiem , że na imprezie troche przegiełam , ale żeby aż psychiatra?!
-No proszę. Nasza śpiąca królewna się obudziła. - powiedział chłopak męskim i ochrypniętym głosem . 
-Czego chcesz?- zapytałam na razie miło.
-Spokojnie. Nie interesuj się tak. Jestem Harry i mam cię pilnować - nawet na mnie nie patrzył gdy mówił. Chodził po całym pokoju i oglądał wszystko dokładnie. Jakbym czegoś przypadkiem nie schowała. Tak to w sumie byłoby logiczne gdyby nie to , że byłam od samego początku przywiązana do krzesła! 
-Jak mam sie nie interesować?! Siedze w pokoju rodem ze szpitala psychiatrycznego i to jeszcze przywiązana do krzesła i mam sie nie interesować?- zaczęłam sie robić nie miła , ale dałam panu pięknisiowi jescze jedną szansę.
-Słuchaj mała. Ja i tak nie wiem za dużo. Jestem tu tylko bo mi płacą . Więc zamknij tą swoją śliczną buźkę na kłódkę i nie denerwuj mnie więcej. - Harry przykucną i spojrzał mi w oczy jakby mówił do ośmolatki. Po jego słowach chciałam mu napluć na twarz , ale nie będę się poniżać. Kolejna godzina spędzona w ciszy. Za każdym razem gdy choć trochę się szarpnęłam on patrzył na mnie tymi swoimi zielonymi oczami jakby próbował powiedzieć " Oj mała i tak sie nie uwolnisz" oczywiście miałam go gdzieś i dalej próbowałam. Niestety , nic nie działało. Mijała druga godzina a szatyn już chyba odpóścił wgapianie sie na mnie i po prostu położył się na łóżku obok krzesła na którym siedziałam. Zapalił sobie papierosa i od czasu do czasu wypuszczał dym z ust w stronę krat w oknach. Patrzyłam sie na niego z ustęskieniem. Tak dawno nie paliłam. Próbowałam rzucić , ale to nie takie proste. Gdy zielonooki kierował wzrok na mnie szybko odwracałam glowę w stronę ściany , albo wbijałam wzrok w podłogę. 
-Nie gap sie tak na mnie. - wreszcie po 3 godzinach ciszy zabrał głos . Przy okazji wypuszczając dym prosto w moją twarz.  Próbowałam odwócić głowę i nie wciągać go , ale nie umiałam. Gdy tyko poczułam woń papierosa od razu ogarnęł mnie ten błogi spokój. Przypomniał mi sie mój pierwszy raz gdy przyjaciółka dała mi bucha. Oczywiście zaczęłam sie duzić i kaszleć , ale coś kazało mi spróbować jeszcze raz. Potem wymykałam sie z nią do lasu . I tak sie zaczęło . Wreszcie mama mnie przyłapała. Nie była zła ,ale powiedziała , że mam chociaż spróbować rzucić to świństwo. Moja natura wzięła górę i zaczęłam się wydzierać na maę , że nigdy nie przestanę . Skończyło sie wyprowadzką do taty . On pozwał mi na prawie wszystko . U niego mogłam pić i palić ile chce. Nie pozwalał mi tylko ćpać , ale mnie naet do tego nie ciągnęło. Po paru tygodniach poznałam chłopaka. Niall to blodndyn o złotym sercu. Pochodził z bogatej rodziny , ale nie przeszkadzało mu to  skąd jestem . Odmienił moje życie . To właśnie dzięki niemu postanowiłam rzucić ten zgubny nałóg. Niestety nic nie trwa wiecznie. Przez okrógłe 2 lata moje życie było jak z bajki . Może nie byłam do końca księżniczką , ale miałam swojego ksiącia. Po tym czasie znów wróciłam na ziemie. I z nieba jakim był on trafiłam prosto do piekła. Pokłóciłam sie z nim . Poszłam na impreze. Za dużo wypiłam. Trafiłam do łazienki z jakimś gościem . Byłam tak pijana , że nie umiałam ustać. Pijana i wściekła na Nialla dałam dupy temu facetowi. Niall by sie o tym nie dowiedział gdyby nie to , że nagrałam całą tę akcje i wysłałam mu w wiadomości . Próbowałam później przepraszać , ale na darmo . Po prostu go straciłam. Bez mojego ksiącia wróciłam do papierosów. Dobre jest chociaż to  , że zaczęłam uważać z alkoholem na imprezach . Aż do wczoraj. Kompletnie nie pamietam co sie stało. Na te wszystkie wspomniena w oku zakręciła mi sie samotna łza , ale nie pozwoliłam jej spaść na moje spodnie. 
- Jak masz na imie? - moje rozmyślania przerwał głos chłopaka , który właśnie gasił papierosa. W duchu mu podziękowałam. Jeszcze trochę i normalnie rzuciłabym sie na niego. 
-No proszę . Pilnuje i nawet nie wie kogo . - powiedziałam złośliwie. - Mam na imie Lisa - zabije moją matke za to imie. Ono komplenie do mnie nei pasuje. Przyjaciele mówią mi Foxy i nikt nie używa mojego prawdziwego imienia ,ale i tak go nienawidze . 
-Hmm. Lisa . Słodkie imie dla słodkiej i niewinnej dziewczyny. - jego twarz znajdowała sie milimetry od mojej. Za tą słodką dziewczynkę chciałam go strzelić z główki, ale sie powstrzymałam. - Ty na serio nie wiesz kogo pilnujesz co? Nic ci o mnie nie powiedzieli. Zresztą pewnie i tak nic nie wiedzą . - drugie zdanie powiedziałam bardziej do siebie. 
-Skoro nic nie wiem to mi opowiedz. Spędzimy ze sobą jeszcze sporo czasu , więc chce coś o tobie wiedzieć. - jaki on stał sie nagle miły. Ja tyko odwórciłam głowe , żeby sie na niego nie zbełtać. 
- A rozwiążesz mi chociaż ręcę? No pomyśl jestem od ciebie młodsza i mniejsza. Na pewno nie dałabym ci rady. O ucieczce też nie ma mowy. Wszystko jest tu zamknięte. - powiedziałam słodkim głosikiem , ale nie przesadnie słodkim. Chłopak po chwili zastanowienia zabrał sie do odwiązywania mi nóg. Po chwili mogłam już nornalnie stanąć obok krzesła. Przez pierwsze chwile chciałam go pobić i pokazać na co stać tę małą dziewczynkę  , ale oprócz potrzeby pokazania kto jest silniejszy nie miało to sensu bo Harry nie miał ze sobąkluczy do pomieszczenia a ja nie widziałam innej drogi ucieczki jak drzwi. Po za tym . Jakby mój strażnik zostałby ranny na 100% przysłaliby kogoś więszego i silniejszego niż on. A takiemu już mogłabym nie dać rady . Po małej rozgrzewce i rozluźnieniu się położyłam sie na łóżku . I gapiłam się bez słowa w sufit. 
-To powiesz coś o sobie? - znów ciszę przerwał głos szatyna. Tym razem nie byłam z tego zadowolona. 
-A co chcesz wiedzieć? - zapytałam nie odrywając oczu od bieli sufitu . 
-No skąd jesteś? Ile masz lat? Masz chłopaka? i takie tam . - powiedział siadając koło mnie. 
- No więc jestem z Londynu i niech to ci na razie starczy . Mam 18 lat i nie mam chłopaka. A co do takie tam to żądam konkretów. - odpowiedziałam praktycznie na jednym tchu. - Teraz ty dawaj coś o sobie. - dopowiedziałam biorąc oddech.
-No to jestem Harry Styles. Pochodze z Londynu i niech to ci na razie starczy . Nie ma dziewczyny . I mam 20 lat.- jego głos roznosił się po całym pomieszczeniu . Nie miałam do niego więcej pytań. W sumie to w ogólnie nie obchodziło mnie jego życie.- Opowiedz mi coś jeszcze o sobie Liso . - po chwili błogiej ciszy on znowu sie odezwał. 
- Błagam nie mów tak do mnie. Nikt nie nazywał mnie Lisa od 6 roku życia. - powiedziałam podnosząc sie na łokciach i patrząc na chłopaka błagalnym wzrokiem . - Nazywają mnie Foxy - dopowiedziałam , żeby uniknąć jakich kolwiek pytań. 
-Dlaczego Foxy? - nie udało się . Czy ten człowiek nie umie sie zamknąć? Niech wsadzi sobie papierosa w gębę i sterczy nic nie mówiąc przy oknie. 
-W sumie nie wiem. Jakoś tak.  Od lisa . No wiesz Fox a ja jestem Foxy . - wytłumaczyłam mu na wszelki wyadek jakby nie zrozumiał słów "Nie wiem" . - yyy . Masz jeszcze papierosa? - w końcu musiałam sie o to zapytać , a pewnie dłużej bym niewytrzymała . 
- Ta. Mam. A ty co palisz? - nie. Tak sie pytam. Debil. Może i ma 20 lat , ale mózg jak 12 latek . 
- No . Od jakiegoś 15 roku życia. Dasz jednego? - już sobie odpóściłam kąśliwe komentarze . 
-Jasne , ale pal przy oknie bo w zasadzie to tu nie wolno . - powiedział Harry i wręczył mi papierosa i zapalniczkę. Gry tylko włożyłam go do ust  i pierwszy raz się zaciągnęłam o niczym inym nie marzyłam. Po 4 buchu rozluźniłam sie już maksymalnie . Przez kolejne kilka godzin gadałam z moim strażnikiem od siedmiu boleści na różne tematy . Od błachych takich jak dlaczego ludzie sie zabijają i skąd jesteśmy ? Po poważniejsze tamaty . Opowiedziałam mu dlaczego pale , a on mi . W sumie mamy wiele wspólnego. On mieszka a raczej mieszkał z ojcem i ja. Jego matka zostawiła ich gdy chłopak skończył 2 latka. Moja wywaliła mnie z domu . Nie chciał tylko powiedzieć mi gdzie tak właściwie jestem . Nie wiem ile tak siedzieliśmy. Straciłam rachubę czasu. Leżeliśmy i gadaliśmy. Nie byłam senna , choć pewnie dochodziła 12 w nocy. Za oknami było ciemno , ale żadne z nas nie miało zegarka. To nawet fajnie. Tak komletnie nie wiedzieć która godzina . Nagle usłyszeliśmy dzwięk otwierających się drzwi . Harry szybko wstał z łóżka i stanął przy ścianie praktycznie na baczność. Ja zagasiłam papierosa i usiadłam na krześle . Do sali wszedł jakiś mężczysna. Mial około 40 lat . Może mniej. Popatrzył na Harrego później na mnie i przeleciał wzrokiem po całej sali. Aż dziwne , że nie wyczół papierosów. Po zeskanowaniu całego pomieszczenia podszedł do mnie i bez słowa zabrał . Wychodząc dał znać loczkowi , że ma iść za nami . Szliśmy przez  strasznie długi oświetlony korytarz . Żadne z nas nie powiedziało słowa. Po dość długiej wędrówce doszliśmy do ogromnej sali , która przypominała średniowieczną salę tronową. Tylko za miast czerwonego pięknego dywanu był brudny , szary beton . Na ścianach widniały poroża różnych zwierząt oraz portrety jakiś uczonych , których kompletnie nie kojarzyłam . Mimo pomurej sceneri i goryla trzymającego mnie za ramię nie bałam się . Wręcz przeciwnie. Czułam ciekawość i dziwną śmiałość . Nigdy sie tak jeszcze nie czułam . Facet , który mnie gdzieś eskotrował kazał mi ,bezgłośnie oczywiście ,spojrzeć  w górę. Zobaczyłam tam kilka osób stojących na balkonie . Między nimi a nami była szyba .   Cała nasza trójka patrzyła się na osoby stojące na górze. Było tam mnóstwo uzbrojonych facetów ubranych na czarno. Oprócz nich patrzył się na nas zamyśliny chłopak w wieku Harrego . Miał krótkie czarne włosy postawione na żel. Był ubrany w czarne rurki lekko opuszczone w kroku do tego zwykla biała bluzka i czarna skórzana kurtka. Taki typowy "badboy"  . Po długm wpatrywaniu się głównie we mnie pokazał palcem , że mamy iść do góry . Goryl z eskorty przytaknął i szarpnął mnie do przodu . Po 5 min byliśmy na balkonie. 
- No witam cię Foxy . - przywitał się tajemniczy chłopak. Skąd on zna moje imie? - Proszę usiądź sobie. - mówił spokojnie i z uśmiechem. Usiadłam na wskazanym przez niego skórzanym fotelu . - Może szampana? - zapytał  podając mi kieliszek . 
-Nie dziękuje. Nie piję. - dpowiedziałam , a chłopak odstawił go na mały szklany stolik . - Po co mnie hmm porwałeś? I skąd mnie znasz? - przeszłam do konketów. Nie dam się omamić tym jego śnieżno- białym uśmiechem . 
- Nie porwałem cię. Znaczy tak można to nazwać , ale mam dla ciebie propozycję nie do odrzucenia . -powiedział brunet biorąc łyk szampana . 
-A mogę chociaż wiedzieć jak się nazywasz? - zapytałam zakładając nogę na nogę. 
- A no tak. Gdzie moje maniery . Mam na imię Zayn .Zayn Malik .  - Twoje maniery? Wyszły prze naszym spodkaniem i jeszcze ich nie ma. " Bad boy" okazał się przez kilka sekund dżentelmenem . Wstał i pocałował moją dłoń , którą nie chętnie mu podałam . Jego imie i nazwisko coś mi mówiło , ale nie mogłam skojarzyć skąd . 
-Dobra . To i tak mało mi mówi , ale zawsze coś. A jaką masz da mnie propozycje ? - zapytałam szczerze zaciekawiona . 
-Foxy . Jesteś silną psychicznie jak i fizycznie dziewczyną . Ja na razie chcę podbudować twoją siłę. Będziesz uczęszczala na treningi . Twojemu ojcu wysłaliśmy list , że dostałaś się do specjalnej szkoły , więc mamy pewność , że nie będziemy mieli kłopotów . Dostaniesz inny pokój.  Wygodniejszy i większy . Później pójdziesz z Harrym na zakupy . Kupimy ci  telefon oraz załatwimy nowy numer . Sama wybierzesz sobie nowe ubrania i buty . Cena nie gra roli. Możesz wydać tyle ile będziesz chciała , ale tylko na potrzebne rzeczy . Kiedy już poczujesz siętutaj swobodnie zaczniesz traningi . - opowiadał Zayn ze spokojem co chwilę podpijając szampana. Nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam. On chce , żebym tu mieszkała? Chyba śni. I jeszcze jakieś treningi o co mu chodzi?
- A co jeśli odmówie? - powiedział przed tem , że to propozycja nie do odrzucenia , ale ja lubie ryzykować. Mulat na moje pytanie spojrzał sie na mnie jakby się tego spodziewał. 
-Eeeh Foxy . I to mi się w tobie podoba. Bunt . Lubie niegrzeczne dziewczynki- mówiąc to w miedzy czasie dopił szampana. Czy tylko ja widzę w tym 2 zdaniu podtekst seksualny? - ja pytam serio. Nie ma opcji , że tu zostanę! - prawie krzyknęłam na niego. Jednak Zayn miał coś w sobie co sprawiało , że bałam się zbuntować całkowicie. 
-Już mówiłem. Nie przyjmuję odmowy - Miałam wrażenie , że Malik  rozbierał mnie wzrokiem . - Wiem , że polubiłaś Stylesa, ale jeśli tylko go poproszę może ci zrobić wielką krzywdę. Gdy będziesz sie za bardzo buntować przestanę być miły . Jasne? - Mimowolnie spojrzałam w stronę Harrego z lekkim przerażeniem w oczach. On nie potrafił na mnie spojrzeć . Nie wiedziałam czy Zayn rządał odpowiedzi więc na wszelki wypadek po prostu przytaknęłam. Im dłużej przebywałam w jego towarzystwie tym bardziej się bałam. - Dobrze. Możesz już iść . Jest późno. Harry zaprowadź ją do nowego pokoju . Maszą pilnować , tylko nie tak jak wcześniej. Pamietaj , że tu wszędzie są kamery . - No tego to się spodziewałam. Chciałam się zapytać czy mogę palić , ale strach mi nie pozwolił.  - Foxy. Możesz palić tylko przy oknie - Czy Zayn czyta w myślach ? No teraz to sie nieźle przestraszyłam. 
-Chodź pokażę ci pokój - powiedział Harry łapiąc mnie za rękę. Gdy poczułam ciepło jego dłoni przeszedł mnie przyjemny dreszcz , którego dawno nie było. Ostatnio się tak czułam przy Niall'u... O nie! To nie może być. Nie na pewno nie . To tylko głupie złudzenie. - No to tu. - nawet nie zauważyłam kiedy przeszliśmy przez dość długie kręte korytarze . Stałam przy drewnianych drzwiach . Popatrzyłam na zielone oczy Stylesa prosząc o naciśnięcie klamki . Harry zrozumiał mnie bez słów i wpóścił do pokoju. Gdy przekroczyłam próg nie mogłam uwierzyć władnym oczom. Stałam właśnie w nowoczesnym  , wymarzonym pokoju .  Zachwycałabym się nim jeszcze długo , ale byłam strasznie zmęczona. Poprosiłam Harrego by poczekał. W szufladach miałam parę ciuchów. Nie wiem skąd znali mój rozmiar , ale oni chyba wiedzą o mnie wszystko . Szybko poszłam się wykąpać . Po ciepłym relaksującym prysznicu ,ubrałam się w piżamę i wyszłam z łazienki. Gdy chowałam ciuchy do szuflady i przeglądalam się w lustrze czułam na sobie wzrok Harrego.
-yyym nie wiem co oni chcą ze mną zrobić i po co mam chodzić na te treningi i w ogóle nie wiem po co tu jestem , ale dziękuje ci. - przerwałam ciszę podchodząc do Stylesa. 
-Ja cie tylko pilnuję. Nie musisz dziękować - udawał , że go to nie obchodzi . Nie chciałam się z nim przekomarzać ,więc rzuciłam krótkie dobanoc i ruszyłam w stronę łóżka. Nagle poczułam jak ktoś łapie mnie za nadgarstek .  To był loczek. Odwrócił mnie i przyciągnął do siebie. Chciałam się wyrwać , ale zatonęłam w jego zielonych tęczówkach. Ogarnęlam się gdy Harry zaczął mnie całować. Odepchnęłam go od siebie i jeszcze sie trochę cofnęłam . 
-Co ty robisz? - zapytałam chociaż nie wiem czy chcę znać na to pytanie odpowiedź.
-Przepraszam nie powinienem był. Dobra noc.- szybko odpowiedział Harry a jego policzki pokryły się słodkim rumieńcem. Stałam tam jeszcze przez chwile. Później podeszłam do niego pocałowałam czule , rzyczyłam kolorowych snów i nie czekając na jakąkolwiek reakcję weszłam pod ciepłą pościel. 
-----------------------------------------------------------------------------------------------

1 komentarz: