sobota, 1 lutego 2014

Liaś *.*

Hej po długiej nieobecności znów jestem. Dziękuje wam za taką liczbę wyświetleń. Jak zakładałam tego bloga myślałam ,że nie będzie nawet 100. <3 Trochę sie martwie niestety komentarzami. Szkoda, że jest ich tak mało. Prosze komentujcie. A na razie macie opowiadanko z Liasiem. :*
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Znowu to samo. Ten sam nudy dzień w szkole. Zawsze sie budze i mam głupią nadzieję, że dzisiaj coś się wydarzy. No, ale ja mam takie szczęście w życiu , że jedyna dobra rzecz jaka sie może wydarzyć to budyń na obiad < zimny> . Dzisiaj było podobnie. Z wyjątkiem jednej małej scenki na sali gimnastycznej i .. w windzie. :D < Tak mamy winde w szkole> . Wszystko zaczęło się od jednego małego zadania od pani , a mianowicie miałam  rozwiesić dekoracje na bal jesienny.
-Kat. Pomogłabyś zawiesić te wstążki koło tablic?- usłyszałam głos nauczycielki. Nie mogłam odmówić. Nie dlatego, że miałam kare i tak czy siak musiałabym to robić. Po prostu nie umiem. Jest tylko 2 nauczycieli i 4 osoby na tej ziemi , które znam i im kiedykolwiek odmówiłam.
-Tak . Oczywiście a będzie ktoś jeszcze na sali?- zapytałam z niadzieją, że ktoraś dziewczyna z mojej klasy się jeszcze ugieła. Niestety gdy tylko czegoś chce jest na odwrót.
-Tak. Będzie jeszcze twój kolega do pomocy.- No dobre i to. Mówiąc kolega miała pewnie na myśli osobę, której nie znam. Może będzie przystojny i jednak los sie do mnie uśmiechnął?
-Proszę pani gdzie mam to postawić?- usłyszałam głos chłopaka idącego w naszą stronę. Był za ogromnym pudłem , więc nie mogłam zobaczyć jego twarzy. Noo i chłopak odstawił pakunek. Wszystkie moje nadzieje szlak trafił. Oczywiście osobą , z którą miałam spędzić dzisiajszy dzień był Liam. Niecierpię gościa. Myśli, że jest taki mądry i wszystkie laski na niego lecą. No z wyjątkiem mnie i mojej przyjaciółki Lilly. Lilka nie leci na niego tylko dlatego, że ma chłopaka ,ale widziałam nie raz jak gapiła się na tyłek tego debila.
-Tutaj zostaw na tym krześle. Dziękuje ci Liaśku. - wspomniałam, że jest wzorowym uczniem i pupilkiem każdej pani? -O wy się jeszcze chyba nie znacie? Kat to jest Liam Liam to jest Kat. Będziecie urządzać sale na dzisiejszy bal. - nagle nauczycielka , którą tak lubiłam zmieniła się w złą wiedzmę. Kiwnęłam do chłopaka głową rzucając krótkie ,,hej" . On zawtórował i poszedł po jeszcze jedno pudło do magazynu na dole. < tam mamy właśnie windę> . Ja pożegnałam się z panią Gitch i wdrapałam się na drabinę rozwieszać wstążeczki. Nie wiem po co robić z tego balu takie ,,Halo" to tylko głupia potańcówka z DJ'em i różnokolorowymi światełkami. Żałuje ,że sie zgodziłam na przystrajanie sali i tak pewnie nie pójdę. Nie mam z kim i nie lubie sukienek. Tak, jestem dziewczyną i przez 16 lat nie założyłam NIGDY sukienki. Nawet na wesela zakładałam spodnie.  Moje rozmyślenia przerwał brzdęk metalu. Ktoś zachaczył nogą i drabine. Starałam się utrzymacz równowagę ale nie umiałam.  Miałam niecałe 2 sekundy by przygotować się na bolesne zetknięcie z podłogą. Zamknęłam oczy. Minęły 2 sekundy , 4 , 5 sekund i nic. Otworzyłam oczy i ujrzałam nad sobą Liama.  No bez jaj.  On mnie złapał. Uratował mnie przed złamaniem nogi.
-yyy.. nic ci nie jest?- usłyszałam jego męski głos. Na początku nie zjarzyłam kto to . Wciąż byłam oszołomiona. Dopiero po chwili zoriętowłam się , że leże w ramionach chłopaka , którego nie lubie. Szybko ię podniosłam i cicho podziękowałam. On sie nawet do mnie uśmiechną.- Z kim idziesz na bal? - znów jego głos. Chciałam go zignorować , ale jakoś nie umiałam.
- Z nikim- sądziłam , że jak najkrótsze odpowiedzi uwolnią mnie od dalszej rozmowy. Myliłam się.
-Jak to ?- Tak to ! Czy on nie może dać sobie spokój.
-Tak to. Nie wiem czy w ogóle póje. Jeśli możesz zająć się pracą a nie gadanie byłabym wdzięczna- to było najdłuższe zdanie jakie kiedykolwiek do niego wypowiedziałam.
-Dobra. Sorry , że chciałem przerwać niezręczną cisze- no i wrócił. A już myślałam , że kosmici go porwali. Za miły był. Chciałam coś jeszcze powiedzieć , ale to doprowadziłoby do kłótni a znając mnie to i nawet do bójki. Po kilku godzinach skończyliśmy. Powoli ludzie zaczęli się zbierać przed szkołą. Chłoaki , którzy na co dzień nie zmieniali nawet koszulki na w-f byli w garniturach i śmierdzieli tak jakby mieli czołowe z perfumerią. Dziewczyny natomiast jak zawsze miały nienaganne fryzury , makijaż i jedyną rzeczą, która świadczyła o tym  , że przyszły na bal była pięrna sukienka i mały bukiecić na nadgarstku, < Ej to nie studniówka> Wychodząc ze szkoły wpadłam na Lilly. Gdyby nie ona to nie poszłabym na ten bal. No i chyba najważniejsze. Nie założyłabym su..sukienki. Tak. Moja najlepsza przyjaciółka namówiła mnie do założenia sukienki.
-Haj Kati załuż sukienkę!- genialny pomysł? Nie sądzę.
-Hhahah zabawna jeste kochanie.- odpowiedziałam oglądając tuniki na ten ,, bal" . Nagle natknęłam się na ogromne pudło na buty. Nigdy wcześniej go nie widzłam. Z ciekawości je otworzyłam. Było tam coś jakby poduszka < tak na pierwszy rzut oka> . Na niej leżałam karteczka. Wzięłam ją i zaczęłam czytać na głos- Kochanie jeśli to czytasz znaczy, że znalazłaś moje pudełko niespodziankę dla ciebie.  Zgaduje , że masz już z 17 albo 16 lat jeśli to otwierasz. Jest to zestaw wybrany przeze mnie na twój bal. Powinnaś to zachować do studniówki , ale wiem , że i tak na nią nie pójdziesz. Po 1. chciałem ci powiedzieć , że bardzo ale to bardzo nienawidzę chłoapaka ,z którym idziesz na tańce. Jeśli tylko cię dotknie to nawiedzę go w nocy. Po 2. Miłej zabawy kochanie. Mam nadzieję ,że ci się spodoba. Całuję Tatuś : *- przy ostatnim zdaniu nie wytrzymałam i sie popłakałam. Mój tata zginął  jak miałam 10 lat. Mieszkam z mamą i jej chłopakiem. Nawet go lubie , ale brakuje mi czasem taty.  Lilly widząc moją reakcje nic nie powiedziała tylko otarła mi łzy i przytuliła. Dopiero gdy się trochę ogarnęłam odważyła się coś powiedzieć.
-To co sprawdz czy twój tata ma gust.- Drżączymi rękami wyjęłam piękną sukienkę . Do tego czarne szpilki i piękny naszyjnik . Znów zły stałęły mi w oczach , ale postanowiłam się opanować. Wzięłam rzeczy i ruszyłam do łazienki się przebrać. Muszę przyznać wyglądałam zjawiskowo.  Lilly zrobiła mi lekki makijaż i rozpuściła ,wiecznie związane, włosy . - No to co ruszamy na impreze? - zapytała podekscytywana przyjaciółka. Odpowiedziałam równie entuzjastycznie , że tak. Po 20 min byłyśmy już pod szkołą. Oczywiście zabrał nas chłopak Lil. Gdy szłam czerwonym dywanem< woow> wszyscy się na mnie gapili jakbym była nowa w szkole. Zignorowałam ich . Chwile potańczyłam z przyjaciółką ,ale niestety musiałam dać też parę piosenek < wolnych> zakochanym. Gdy tylko zaczęła się pierwsza romantyczna piosenka ruszyłam w stronę stolika z przekąskami. Wzięłam pącz i patrzyłam na szczęśliwe parki. Nagle zauważyłam Liama idącego w moją stronę. Odsunęłam się w bok myśląć ,że zaraz rzuci teks po tytułem : przesuń sie . Nie masz gdzie sterczeć tylko przy jedzeniu?" ,ale nic takiego nie usłyszałam. On tylko podszedł do mnie i oparł się o stół. Po paru sekundach cisza pomiędzy nami zaczynała się robić niezręczna , ale nie zamierzałam się odezwać. Nerwowo zaczęłam się rozglądać po sali w poszukiwaniu ratunku. I można powiedzieć, że mi się udało. Prawie. Wśród nauczycieli zobaczyłam panią Gitch . Podążała w naszą stronę. Po niecałej minucie żałowałam, że nawiązałam z nią kontakt wzrokowy.
-Dobrywieczór. O Kat założyłaś sukienkę. Nie spodziewałam się tego.- taa mi też miło panią widzieć. No ale odpowiedziałam serdecznie i podziekowałam w sumie sama nie wiem za co. Dopiero teraz zauważyłam reakcję Liama. Nie wiedział, że to ja. Jego oczy przez chwile wyglądały jak u sowy. Widząc to nie mogłam opanować uśmiechu na twarzy. - Mam do was prośbę. I tak nie tańczycie to może przynieślibyście jeszcze trochę talerzyków i kubeczków z magazynu? - noo niee. Kolejna prośba. I niestety nie umiem odmówić.
-Dobrze pójdę - powiedziałam w tym samym momencie co Liam. Spojrzeliśmy na siebie a on w przeciwieństwie do mnie nie ukrywał uśmiechu. Czując, że zaraz pęknę odwóciłam się i ruszyłam w stronę windy.  Usłyszałam za mną czyjeś kroki. Nawet się nie odwracałam wiedząc , że to Liam. Szybko wcisnęłam guzik windy. Drzwi otworzyły się błyskawicznie. Niestety zamykały się strasznie powolno. Na tyle , by Liam mógł wejść i wcisnąć guzik z nr -1 . Po paru sekundach poczułam jak winda jedzie na dół. Jechaliśmy w milczeniu. I nagle poczułam szarpnięcie tak mocne ,że znów ,,bohaterski Liaś"musiał mnie łapać. Potem zamigotały światła , wkurzająca muzyczka przestała grać i nastała totalna ciemność. Wyjęłam telefon ze stanika < taa super schowek wiem> i poświeciłam w stronę guzików szukając awaryjnych świateł albo alarmu jakby winda sie zepsuła. Znalazłam tylko te światła. Wcisnęłam i po chwili zapaliły się małe żaróweczki . Bezczynnie osunęłam się po ścianie windy siadając na zimnej podłodze. Liam zrobił to samo tylko z drugiej strony.
-Dlaczego ty mnie tak traktujesz? - ciszę przerwał chłopak.
-Jak?- zapytałam i starałam się żeby brzmiało to miło.
-No ciąle mnie unikasz a jak chce z tobą porozmawiać to odpowiadasz mi tylko jednym słowem i to oschle.- miał racje. Na początku chciałam mu powiedzieć za co go nie lubie ,ale po zastanowieniu nie mogłam nic wymienić.
-Noo. Boo . Eh nie wiem. - co?! tylko tyle. Cały czas na niego narzekam i powiedziałam nie wiem?!- Bo ty mnie nie lubisz.- no super jeszcze gorzej. Ile ja mam lat? 12?
-Kto powiedział ,że cie nie lubie?- chłopak podniusł głowę , ale nadal siedział na swoim miejscu.
- No czy ja wiem.?Może ty? Jak mnie obrażasz na przerwach i śmiejesz się gdy mi coś nie wydzie na lecji. - No i wróciłam. Znów byłam dawną Kat , która go nie cierepi.
-Ok. Słuchaj. Przepraszam cię za to.- dopiero teraz ruszył w moją stronę. Czy on mnnie właśnie przeprosił?- Ja cie obrażałem i w ogóle boo ...- teraz on się zaciął.- bo .. bałem się . Znaczy nie bałem tylko no tak jakby to..- nie mogłam już.
-Wysłów się wreszcie człowieku!-wrzasnęłam na niego.
-Podobasz mi się. I to bardzo. Od 1 klasy gimnazjum. Bałem się bo wiedziałem , że ty mnie nie lubisz. - powiedział na jednym oddechu. Po tych słowach cofnął się na swoje miejsce. Podciągnął kolana pod brode i schował  w nich głowę.  Nie mogłam uwierzyć w  to co usłyszałam. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Chwile tak siedzieliśmy w ciszy , ale po jakiś 15 min nie mogłam wytrzymać.
- Przepraszam-miałam dziwne wrażenie, że mój głos było słychać nawet na sali.
- Co? Za co?-chłopak powoli się orzywiał.
- Za wszystko. Za to , że byłam taka oschła , taka ślepa, głupia i byłam tchórzem.
-Jak to tchórzem- zapytał i zaczął powolutku zbliżać się w moją stronę.
- No bo bałam się polubić cię i powiedzieć , że mi się podobasz- wywaliłam prosto z mostu. Może i na niego ciągle narzekałam , ale podobał mi się. Mówienie, że jet zły i go nie cierpię działało jak tarcza. Zbliżyłam się do niego. I to bardzo.Liam szpepnął mi do ucha ,, pięknie dziś wyglądasz" i złączył nasze ustaw pocałunku. Nawet nie zauważyłam , że winda jedzie do góry. Oderwaliśmy sięod siebie gdy drzwi się otworzyły. Przed windą stała Lilly i jej chłopak. Gdy nas zobaczyli nic nie powiedzieli tylko się dosyć sztucznie uśmiechali , próbując zamaskować ogromne zdziwienie. Resztębalu spędziłam w objęciach Liama, mojego chłopaka.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
" Miłość ma swoje własne kanały komunikacji , takie , których nie sposób jest dowieść na sali sądowej , w laboratorium ub wywnioskować z karty chorobowej. To język serca i chociaż nigdy nie został rokodowany , nie ma własnego alfabetu i nie może być usłyszany ani wypowiedziany za pomocą głosu to  , używany jest przez każdą istotę żyjącą na tej planecie " 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz