--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Louis -to co robimy? Nie mam zamiaru tak siedzieć cały wieczór.-powiedział Tomlinson wstając z kanapy.
Harry-To może chodźmy do klubu-pomysł Harrego nie wydawał się taki zły. Poparłaś loczka i zaczęłaś namawiać resztę. Zgodzili się wszycy oprócz Horana.
Niall- Źle się czuje. Sorry, ale nie ide. -powiedział blondyn. Widziałaś , że nie kłamał bo wyglądał strasznie. Łapał się raz za brzuch , a raz za głowę. -Nie przejmujcie sie. Zostanę sam. Nie chce psuć wam wieczoru. -odpowiedział praktycznie bezgłośnie po czym udał sie na górę. Żal ci go było , ale uznałaś ,że pojedziesz z chłopcami. Już siedzieliście w samochodzie gdy nagle coś kazało ci wracać.
-Dobra. Jednak pójde do niego. Nie może zostać sam.-powiedziałaś odpinając pas. Chłopcy się z tobą zgodzili. Weszłaś do domu i udałaś siędo pokou Nialla zapytać się czy czegoś mu nie trzeba. Drzwi były uchylone. Weszłaś po cichu ,ale niebieskookiego tam nie było. Zaczęłaś go szukać po całym domu. Lekko się przeraziłaś bo nie było go dosłownie nigdzie. Nie odbierał telefonu. Usiadłaś zrezygnowana na jego łóżku i schowałaś twarz w dłoniach. Nagle poczułaś czyjąś rękę na plecach. Gwałtownie podniosłaś głowę. Ujrzałaś nad sobą uśmiechniętego Horana. -Gdzie ty byłeś?-zapytałaś bez emecji.
-Myłem sie-odpowiedział lekko zawstydzony Niall . Dopiero teraz zauważyłaś że jest w samym ręczniku. -A ty nie pojechałaś?-kontynuował nie zwarzając na twoje zakłopotanie.
-Nie. Uznałam, że przyda ci się ktoś do opieki i będziesz się nudził samemu.-odpowiedziałaś starając nie wpatrywać się z takim pożądaniem na jego nagi tors. Niestety blondyn to zauważył.
-Yyy.. to ja może sie ubiorę-powiedział a jego policzki pokryły się rumieńcem.
-Tak. Ubierz sie. W miedzy czasie może ja się wykąpie-powiedziałaś i zniknęłaś za drzwiami. Szybko udałaś sie do łazienki. Po 15 min wróciłaś ubrana w piżamę do pokoju Nialla. Znów go nie było. Nagle poczułaś jak czyjeś ręcę oplatają twoje biodra.
-To co robimy?-usłyszałaś zmysłowy głos ,,napastnika" ,który cię później zwrócił w swoją stronę. Patrzyłaś w jego niebieskie oczy.-Wiesz co chyba mam pewnien pomysł-znów ten głos. Chłopak zmniejszył dystans między wami przyciągając cię do jego torsu.
-Nie miałeś się ubrać?-zapytałaś oddalając temat , do którego zmierzał Horan. Chciałaś tego samego co on, ale sie bałaś.
- Ubrałem się przecież-powiedział i wskazł na bokserki. -Ty jedynie się do niego uśmiechnęłaś.
-To jaki masz pomysł?-powiedziałaś najseksowniej jak tylko potrafiłaś. Nadal się bałaś , ale pokusa była zbyt silna.
-No więc najpierw chciałem ci powiedzieć pewną rzecz-powiedział cofając was w stronę ściany. - Chciałem ci powiedzieć , że podobasz mi sie już od dawna-mówił to szeptem jakby nie chciał by ktokolwiek usłyszał. Nie odrywał ust od twojego ucha i szyli. Miałaś dziwne wrażenie, że zaraz pokaże kły i wbije się w ciebie. Każde słowo podniecało cię jeszcze bardziej.-Wiesz tak naprawdę nie jestem chory-ciągnął dalej bawiąc się twoimi włosami. -Wiedziałem , że nie zostawisz mnie samego. -znów jego usta znalazły się koło twojej szyi. Złożył na niej delikatny pocałunek. Nie wiedziałaś co powiedzieć. Jedyne co chciałaś to był on. Popatrzył ci głęboko w oczy.
- Kocham cię-szepnęłaś. On na te słowa bez wachania złączył wasze usta. Szybko oddałaś pocałunek.
- Kocham cię- powtórzył twoje słowa i znów złączył wasze usta w pocałunku.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
"Człowiek, który nigdy nie doświadczył miłości od drugiego człowieka
może być szczęśliwy, albo nieszczęsliwy. Zadowolony , albo nie.
Ale otrzymał on tylko niewielką cześć życia."
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz