Hej przepraszam za nieobecność i bardzo dziękuję za tyle wyświetleń. Niestety jeszcze nie napisałam 3 rozdziału, ale uznałam, że nie mogę was tak przytrzymywać i mam coś w zamian. Napisałam to dawno. Jest to smutny imagin z Louisem. Jeszcze raz przepraszam że nie ma 3 rozdziału. Jeszcze tylko kilka poprawek i będzie gotowy. Postaram się go dodać w tym tygodniu, ale mam dużo prac semestralnych z sprawdzianów. :* P.S włączcie sobie to :http://www.youtube.com/watch?v=pHJyI-2q3U4
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Byłaś z Louisem już 3
lata. Ty byłaś aktorką a on nadal członkiem One direction. Louis był sławny na
cały świat a ty dopiero co zaczynałaś, ale nie przeszkadzało wam to. Mogliście
się rozstawać na długie miesiące. Najdłużej nie widzieliście się rok bo
najpierw ty pojechałaś na casting do Los Angeles a później Louis w trasę. Wasz
związek mógł przetrwać wszystko. Przynajmniej tak ci się wydawało.
-Hej kocie co tam w robocie?-przywitał się z tobą twój chłopak.
-A wspaniale. Byłam tydzień temu na castingu a dzisiaj mam
dostać odpowiedz czy wezmą mnie do filmu.
-To bosko. Duża rola?
-Noo główna.-Powiedziałaś
dumna z siebie.
-To wspaniale gratuluje.-Lou wziął cię w obroty.
-Hej nie zapeszaj jeszcze nie dostałam tej roli.
-A no tak a kiedy mają zadzwonić?
-Dziś wieczorem.
Kilka godzin później wszyscy czekaliśmy z niecierpliwieniem
aż telefon zadzwoni. Po długim oczekiwaniu
wreszcie się odezwał.
-Halo…tak to ja…naprawdę...dostałam te role-na te słowa
chłopaki zaczęli świętować. Byli tak głośno że wyszłam do kuchni- jadę?...za 3
dni… na Hawaje…na ile?....2lata?.. tak ,tak wszystko w porządku. Dziękuje do
widzenia.- Rozłączyłam się z rozczarowaniem. Nie wiedziałam że jadę tam na 2
lata.
- Graatulaacjeeee-śpiewali chłopcy gdy tylko weszłam do
pokoju.
-czemu jesteś taka markotna dostałaś role.
-Tak, dostałam, ale mam lecieć na Hawaje.
-To cudownie czemu się nie cieszysz?
-Bo mam tam jechać na 2 lata albo dłużej. Nie wytrzymam bez
ciebie tyle czasu.-powiedziałam ze łzami w oczach. Wszyscy nagle posmutnieli.
-Damy rade zobaczysz. Będę dzwonił i pisał jakoś to
będzie.-pocieszał mnie Loui. Po północy wszyscy oprócz Louisa poszli do domu.
Posprzątaliśmy i poszliśmy się myć. Mimo ciężkiego dnia nie mogłam zasnąć. Na szczęście nie
szłam na drugi dzień do pracy więc mogłam odpocząć i przemyśleć po raz 100 tą
sytuacje.
*Tydzień później*
Jutro wyjeżdżam. Mam nadzieje że wytrwamy te 2 lata rozłąki.
Dzisiejszy dzień chciałam spędzić z całym One direction. Są dla mnie jak
rodzina. Już miałam wychodzić gdy dostałam dziwnego sms-a od Sophie. ,,Szybko idź do kawiarenki na rogu twojej ulicy. Przepraszam za to co
tam zobaczysz ale musiałaś wiedzieć. Też tam będę papa :*.” Zdziwiła mnie ta
wiadomość ale poszłam sprawdzić co jest w tej kawiarence. Gdy tylko skręciłam w
uliczkę stanęłam jak wryta. Zobaczyłam Louisa z Eleanor , jego byłą, całowali się.
Potrafiłam mu wybaczyć wszystko ,ale nie to.
To nie był zwykły, niewinny buziak tylko namiętny pocałunek. Łzy
spływały po moich policzkach. Chciałam tam podejść i strzelić go w pysk ale
Sophie i reszta chłopaków mnie powstrzymali. Zrobiłam zdjęcie telefonem i
powoli poszłam w drugą stronę do parku. Wszyscy mnie pocieszali ale to na marne
płakałam jeszcze bardziej. Sophie zrezygnowała z romantycznego wieczoru z
Liamem i została u mnie na noc.
Siedziałam tak przykryta kocem i piłam herbatę gdy nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Wiedziałam
kto to ,ale i tak otworzyłam.
-Hej skarbie nasza ostatnia nocka mam coś dla
ciebie-Powiedział Lou jakby nigdy nic i wyją bukiet róż zza pleców. Pierwsze co
zrobiłam to wypieprzyłam te cholerne róże.
-Co ty robisz? Jeśli ci się nie podobają wystarczyło
powiedzieć? Dlaczego się tak denerwujesz kochanie?
-Nie mów tak do mnie nigdy więcej!!!-Wykrzyczałam ze łzami w
oczach
-O co ci chodzi?
-O co mi chodzi ? Zaraz ci powiem –Wykrzyczałam mu w twarz i
pokazałam zdjęcie jego i Elki. Stał jak wryty i nic nie mówił. W końcu coś
wydukał
-Ja ..ja śledzisz mnie?!
-Słucham? Ja cię nie śledzę to Sophie zobaczyła was razem i
dała mi znać gdzie jesteś. Cały czas się mną bawiłeś. Nienawidzę cię.
-To ona mnie całowała a ja cię kocham.
-Taa jasne. Już ci nigdy nie zaufam. NIGDY! TO
KONIEC!-krzyknęłam i zamknęłam mu drzwi przed nosem.
-Co się stało słyszałam krzyki!?-Przybiegła Sophi
mokra w ręczniku.
-Louis tu był! Próbował się tłumaczyć !
-Oj kochanie będzie dobrze!-chciała mnie przytulić, ale ją
odepchnęłam
-Nie, nie będzie. Moje życie się właśnie skończyło.
-Nie mów tak
-Wiesz jak trudno mu było powiedzieć że to koniec? To boli!
Strasznie boli.- Powiedziałam przez łzy i przytuliłam się do niej.
-No już może idź się przejdź. To ci pomoże-powiedziała z
troską przyjaciółka. Nie sądziłam że to mi pomoże ale głowa mnie zaczęła boleć
i uznałam że to nie jest taki głupi pomysł. Szłam zapłakana ciemnymi ulicami.
Przez łzy prawie nic nie widziałam. Nie wiedziałam gdzie ide po prostu przed
siebie. W pewnym momencie weszłam na pasy. Zobaczyłam dwa światła jadące w moim
kierunku. Chciałam uciekać ale mnie sparaliżowało. Potem poczułam uderzenie ale
nie było ono takie mocne jak się spodziewałam. Po kilku minutach zauważyłam, że
leże na trawie. Szybko się podniosłam. Trochę mi się zakręciło w głowie ale
bardziej interesowało mnie kto uratował mi życie. Podeszłam to jezdni i
zobaczyłam go. To Louis uratował mi życie poświęcając swoje. Szybko podbiegłam
do niego i próbowałam obudzić.
-Lou !! Obudź się proszę!! Niee Louis nieee!!-krzyczałam ale
nie odpowiadał
-Ja zmarnowałem swoją szanse ale ty nie możesz swojej..-powiedział
Loui bardzo cichym i słabym głosem. Nawet nie dokończył. Mój kochany zginął mi
na rękach. Najbardziej żałuje że nigdy nie powiedziałam mu jak bardzo go kocham
i że mu wtedy nie wybaczyłam. Czułam że to wszystko moje wina. Nie mogłam się
pogodzić z tym że już go nie ma. Próbowałam go obudzić ale już się nie dało.
Policja mnie zabrała na przesłuchanie.
-Louis NIE! KOCHAM
CIE I WYBACZAM !! OBUDZ SIĘ PROSZĘ WSTAAŃ!!!-krzyczałam wyrywając się policji.
Nie umiem bez niego żyć.
-Wiem ,że tego nie chcesz ale nie mam innego
wyjścia.-szepnęłam patrząc na nasze wspólne zdjęcie z dnia przed katastrofą.
Potem poczułam zimną żyletkę na moim nadgarstku.

Płacze :(
OdpowiedzUsuńŚwietny jest ;33
Będę zaglądała tu częściej :)
Zapraszam do siebie
http://onedirection-polish-imaginy.blogspot.com/
dzięki
OdpowiedzUsuń